„Absolutne kłamstwo i manipulacja”. Niezweryfikowana informacja o rzekomej wypowiedzi Wołodymyra Zełenskiego wywołała burzę w mediach społecznościowych. Problem w tym, że słowa przypisywane prezydentowi Ukrainy nie znajdują potwierdzenia w żadnym wiarygodnym źródle, a ambasador Ukrainy w Polsce nazwał je „kłamstwem i manipulacją”. W mediach społecznościowych udostępniane są wpisy, jakoby prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski miał powiedzieć, że „pier**li Polskę i Polaków”. Słowa te przytoczyła m.in. Arleta Bojke. Dziennikarka podczas sobotniego programu na Kanale Zero powołała się na wypowiedź ukraińskiego deputowanego Igora Mosijczuka.Ukraiński polityk stwierdził, iż: „przychodzono do Zełenskiego, tłumacząc, żeby nie nazywał tej ukraińskiej jednostki imieniu UPA, że to rozdrażni Polaków, prezydent Ukrainy miał odpowiedzieć, że »pier**li Polskę i Polaków«".Jednakże dostępne informacje nie potwierdzają, by taka wypowiedź Wołodymyra Zełenskiego kiedykolwiek padła. Co więcej, wątpliwości budzi wiarygodność źródła, na które się powołano.Ihor Mosijczuk to kontrowersyjny ukraiński polityk, który w 2015 roku został zatrzymany przez Radę Najwyższą Ukrainy. W kolejnych latach opuścił kraj i osiedlił się w Kanadzie. Obecnie znajduje się również na liście sankcyjnej nałożonej przez władze Ukrainy, w tym prezydenta.Ambasador Ukrainy zaprzeczaJednakże takim wpisom stanowczo zaprzeczył ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar, który podkreślił, że rozpowszechniana informacja jest „absolutnym kłamstwem i manipulacją”. Dyplomata zaznaczył również, że w obecnej, napiętej atmosferze powielanie niezweryfikowanych przekazów jest nieodpowiedzialne i może dodatkowo zaostrzać emocje w relacjach polsko-ukraińskich.Na fałszywy medialny przekaz zwróciła uwagę także Natalia Panczenko, współautorką akcji „Ciepło z Polski dla Kijowa”. Jak wskazała, w oryginalnym wpisie Mosijuczuka nie ma żadnego cytatu Zełenskiego ani informacji świadczącej o tym, że autor posiada wiedzę z pierwszej ręki na temat takiej rozmowy. Jej zdaniem były deputowany przedstawiał jedynie własne przypuszczenia dotyczące przebiegu wydarzeń, a nie relacjonował faktycznej wypowiedzi prezydenta Ukrainy. Szersza dyskusja dotycząca historiiKontrowersyjne wpisy pojawiły się w czasie trwającej w Polsce dyskusji dotyczącej polityki historycznej Ukrainy, w tym kwestii upamiętnienia organizacji związanych z Ukraińską Powstańczą Armią (UPA).Temat ten od lat wywołuje napięcia między częścią opinii publicznej w Polsce i Ukrainie, szczególnie w kontekście pamięci o zbrodni wołyńskiej. Właśnie dlatego niezweryfikowane informacje dotyczące rzekomych wypowiedzi przywódców obu państw mogą stać się elementem politycznych sporów i dezinformacji. Czytaj także: Polska i Ukraina przy jednym stole. Parlamentarne spotkanie w Gdańsku