Dorota Łoboda w „Gościu poranka”. To, co wydarzyło się pomiędzy prezydentami Polski i Ukrainy – mam nadzieję – będzie dla nas nauczką. Historia jest bardzo ważna i musimy o niej rozmawiać. Bez wyjaśnienia tych tematów historycznych nie będzie prawdziwego pojednania, ale musimy iść do przodu – powiedziała w „Gościu poranka” w TVP Info posłanka Dorota Łoboda, rzeczniczka klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej. Wołodymyr Zełenski nie przyjedzie do Gdańska na Konferencję na rzecz Odbudowy Ukrainy (Ukraine Recovery Conference), która odbędzie się w dniach 25-26 czerwca. Ukraińskiej delegacji będzie przewodniczyć premier Julia Swyrydenko.Strona ukraińska nie podała oficjalnych powodów tej decyzji. Informacja pojawia się jednak w czasie napięć w relacjach polsko-ukraińskich wywołanych decyzją prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Powodem było nadanie przez ukraińskie władze jednej z jednostek wojskowych nazwy „Bohaterów UPA”.Prowadzący „Gościa poranka” Mariusz Piekarski zapytał posłankę Koalicji Obywatelskiej Dorotę Łobodę o decyzję Wołodymyra Zełenskiego o rezygnacji z udziału w konferencji.– Na pewno jest rozczarowanie, żal, smutek, że te relacje znalazły się chyba w największym kryzysie od czasu, kiedy Ukraina odzyskała niepodległość. Mam jednak nadzieję, że jesteśmy na drodze do deeskalacji tych emocji. Myślę, że ta konferencja będzie momentem, kiedy zaczniemy rozmawiać o przyszłości, kiedy z przedstawicielami Ukrainy i premierką Ukrainy będziemy rozmawiać o tym, co wydarzy się po zakończeniu wojny. Nasze firmy mogą tam zdobywać kontrakty – powiedziała Łoboda.„Musimy iść do przodu”– To, co wydarzyło się pomiędzy prezydentami Polski i Ukrainy – mam nadzieję – będzie dla nas nauczką. Historia jest bardzo ważna i musimy o niej rozmawiać. Bez wyjaśnienia tych tematów historycznych nie będzie prawdziwego pojednania, ale musimy iść do przodu – dodała.– Sądzę, że prezydent Nawrocki mógł spokojnie dać jeszcze czas Ukrainie i poczekać chociażby do tej konferencji. Gdyby prezydent Zełenski na nią przyjechał, byłaby okazja do szczerej rozmowy i do tego, by Ukraina wykonała jakiś krok w naszym kierunku. Natomiast odbierając order, prezydent zamknął drogę do bardziej pokojowego rozwiązania tej sytuacji – oceniła.Gospodarzami konferencji mieli być premier Donald Tusk oraz prezydent Zełenski. Marcin Przydacz, szef Biura Spraw Międzynarodowych w Kancelarii Prezydenta, napisał na platformie X, że po rezygnacji Zełenskiego z udziału w wydarzeniu Tusk został „wystawiony na pośmiewisko”.– Myślę, że osoby z Kancelarii Prezydenta są ostatnimi, które powinny martwić się o reputację premiera. Nie powinny się też martwić, bo premier Donald Tusk znakomicie radzi sobie w polityce międzynarodowej, a jego pozycja jest absolutnie niezagrożona. Natomiast Kancelaria Prezydenta powinna uderzyć się we własne piersi i zastanowić się, dlaczego tak się stało. W polityce międzynarodowej, i mówimy o tym od początku kadencji prezydenta Nawrockiego, powinniśmy mówić jednym głosem i zastanawiać się, jakie konsekwencje przynosi każdy ruch. Jakie korzyści odniosła Polska z odebrania orderu Wołodymyrowi Zełenskiemu? Żadne – stwierdziła Łoboda.„Nie obawiam się fiaska”Posłanka została również zapytana, czy nie obawia się, że nieobecność Zełenskiego osłabi rangę konferencji.– Nie obawiam się absolutnie fiaska. Rozumiem, że Ukrainie również bardzo zależy na podpisywaniu kontraktów. W zastępstwie Wołodymyra Zełenskiego przyjedzie premierka Ukrainy. Będą przedstawiciele najwyższych władz kilkunastu państw, a z kilkudziesięciu kolejnych również wysoko postawieni politycy. Pojawią się przedsiębiorcy i osoby, które będą zawierały kontrakty. Oczywiście, nie ma co do tego wątpliwości, że lepiej byłoby, gdyby był tam prezydent Ukrainy. Ale o tym trzeba było myśleć w Pałacu Prezydenckim kilka dni temu – powiedziała Łoboda.Czytaj także: Afera orderowa nie zmieni geografii – ani Polski, ani Ukrainy