Szczyt Grupy Wyszehradzkiej. Jeśli zawsze będziemy rozumieli, że silniejsze jest to, co nas łączy – niezależnie od konfliktów – a nie to, co nas dzieli, to Europa zacznie nas słuchać – powiedział podczas konferencji prasowej podczas szczytu Grupy Wyszehradzkiej (V4) premier Donald Tusk. Konferencję prasową otworzył gospodarz spotkania Peter Magyar. Premier Węgier podziękował gościom za przybycie do „zaszczytnego miejsca historycznego”, w którym 35 lat temu po raz pierwszy spotkali się przywódcy V4. – 35 lat temu wychodzili z założenia, że nasze kraje mają wiele wspólnego i wiele łatwiej jest osiągnąć dobre wyniki razem niż osobno – mówił węgierski premier. – Dziś mogę potwierdzić, że wszystkie państwa są oddane na rzecz pogłębienia naszej współpracy – podkreślił. Magyar zaznaczył, że „Europa Środkowa jest jednym z najbardziej dynamicznie rozwijających się regionów w Unii Europejskiej”, przypominając, że państwa V4 to 65 milionów mieszkańców. Premier Węgier wspominał swoją wizytę w Polsce, podkreślając, że było to dla niego wyjątkowe przeżycie, które pokazuje, że współpraca między naszymi krajami została odnowiona.– Jestem przekonany, że tak samo będzie w przypadku Grupy Wyszehradzkiej – podkreślił.Przywódcy rozmawiali o najbliższym budżecie siedmioletnim Unii. „Przywrócenie nadziei” Premier Tusk podziękował za zaproszenie i „przywrócenie nadziei, że Grupa Wyszehradzka i każde z naszych państw mogą nadawać ton wydarzeniom w Europie”– To, czego dokonałeś, sprawiło, że możemy współpracować, choć nie we wszystkich wymiarach musimy się zgadzać – powiedział szef polskiego rządu, zwracając się do Magyara. – Wtedy, kiedy jesteśmy razem (...) jeśli zawsze będziemy rozumieli, że silniejsze jest to, co nas łączy, niezależnie od konfliktów, a nie nas dzieli to Europa zacznie nas słuchać – podkreślił Tusk. – Kiedy V4 był lojalny i solidarny dawał nadzieję państwom wschodniej flanki – powiedział. Premier dodał, że „kiedy będziemy działali razem, to będziemy w stanie konfrontować nasze zdanie z największymi potęgami, bo V4 będzie jedną z największych potęg”. Wskazał również, że wspólne interesy przeważają nad różnicami. „Unikatowy format”– Wyszehrad jest formatem unikatowym – podkreślił Tusk, dodając, że „istnieją obiektywnie wspólne interesy poprzez geografię i historię, czy to że byliśmy pod sowiecką okupacją, co ukształtowało choćby strukturę naszego przemysłu”. – Nie mamy kompleksów, jesteśmy pragmatyczni, chcemy osiągać efekty bez jakichś górnolotnych wizji – mówił polski premier. – Namawiam wszystkich, żeby uwierzyli, że V4 to jest unikat. Obiektywnie jesteśmy razem w większości spraw – powiedział. Zełenski nie przyjedzie do GdańskaPremier Donald Tusk – pytany o to, że w Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy w Gdańsku weźmie udział premier Julia Swyrydenko, a nie Wołodymyr Zełenski – odparł, że traktuje to jako „gest na rzecz deeskalacji napięcia”. Dodał, że może to oznaczać „sprawniejsze przeprowadzenie konferencji, bez niepotrzebnych napięć”.Premier Ukrainy Julii Swyrydenko ogłosiła we wtorek, że stanie na czele delegacji, która weźmie w tym tygodniu udział w Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy (URC 2026) w czwartek i piątek w Gdańsku. Wcześniej oczekiwano, że Kijów będzie reprezentowany przez prezydenta tego kraju Wołodymyra Zełenskiego.Według premiera Tuska doszło do napięcia między prezydentem Karolem Nawrockim a Wołodymyrem Zełenskim i nieadekwatnych reakcji po obu stronach. W jego ocenie chodzi o „niepotrzebną eskalację emocjonalnego napięcia”.Premier zapewnił, że jest w stałym kontakcie z Julią Swyrydenko, która stanie na czele delegacji. Podkreślił, że nie jest rozczarowany. – Z mojego punktu widzenia oznacza to być może nawet sprawniejsze przeprowadzenie konferencji, bez niepotrzebnych napięć i traktuję to jako gest na rzecz deeskalacji napięcia – powiedział.