Wśród oskarżonych poseł PiS Dariusz Matecki. Tak zwany wątek szczeciński afery Funduszu Sprawiedliwości obejmuje nieprawidłowości przy organizacji trzech konkursów. Według prokuratury od początku były one przeprowadzane tak, aby wielomilionowe dotacje zostały przyznane dwóm stowarzyszeniom: Stowarzyszeniu Fidei Defensor oraz Stowarzyszeniu Przyjaciół Zdrowia. Śledczy twierdzą, że pieniądze uzyskane z Funduszu Sprawiedliwości zostały wydane „na inne cele, niż wskazywała dotacja”. Akta sprawy to kilkadziesiąt tomów, natomiast sam akt oskarżenia liczy 200 stron. W sprawie oskarżonych jest łącznie osiem osób.Ruszył proces w sprawie Funduszu Sprawiedliwości. Jednym z oskarżonych jest poseł PiS Dariusz MateckiMatecki uważa, że śledztwo było nierzetelnie prowadzone, a trzy postawione mu zarzuty dotyczą działań ministra sprawiedliwości, którym nigdy nie był.– Będę się więc tłumaczyć tak, jakbym był ministrem – i dlaczego te podmioty powinny otrzymać środki, i dlaczego wszystko było dobrze rozliczone. I dlaczego minister miał pełne prawo, żeby te środki przyznać – powiedział poseł dziennikarzom na sądowym korytarzu.Dodał, że postawiono mu m.in. zarzuty dotyczące przekroczenia uprawnień, a gdy wymienione w akcie oskarżenia fundacje otrzymywały środki z Funduszu Sprawiedliwości, on był miejskim radnym.– Jakie uprawnienia mogłem przekroczyć? – dopytywał. Matecki odpiera zarzuty. Chce przesłuchania Ziobry i Romanowskiego Polityk ocenił, że składanie wyjaśnień będzie trwało bardzo długo.– Stron dokumentów ukazujących pracę tych trzech fundacji będzie kilkanaście, kilkadziesiąt tysięcy. Jedną z informacji było, że te stowarzyszenia wzięły pieniądze i nic nie zrobiły. Skoro nic nie zrobiły, no to pokażemy, czy rzeczywiście nic nie zrobiły, czy wykonywały to, co miały zapisane w umowie z Ministerstwem Sprawiedliwości – powiedział Matecki.Zaznaczył, że popiera stowarzyszenia, którym ministerstwo przyznawało fundusze, współpracował z nimi. – I gdybym był ministrem, to przyznałbym dotację – powiedział.Poseł PiS zapowiedział, że jako oskarżony będzie występował o przesłuchanie byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i wiceministra Marcina Romanowskiego. Pytany, jak przesłuchać osoby, które ukrywają się przed wymiarem sprawiedliwości, i na jaki adres wysłać wezwanie, Matecki stwierdził, że „chyba państwo polskie działa”.– Minister Ziobro może wystąpić zdalnie – dodał.Według niego są to „dwie kluczowe osoby, które nic nie zawiniły, żadnego przestępstwa nie popełniły”.Czytaj również: Poszukiwanie nastolatka w Wiśle. Wszedł do wody i ślad po nim zaginąłZarzuty wobec posła PiS. Co mówią śledczy? Prokuratura w marcu ub.r. przedstawiła Mateckiemu zarzuty dotyczące popełnienia łącznie sześciu przestępstw zagrożonych karą do 10 lat pozbawienia wolności. Pierwsze trzy dotyczą współdziałania z funkcjonariuszami publicznymi z Ministerstwa Sprawiedliwości, w tym ówczesnym wiceszefem resortu, obecnie przebywającym za granicą posłem PiS Marcinem Romanowskim. Chodzi o przekroczenie uprawnień w związku z przeprowadzeniem trzech konkursów na dotacje z Funduszu Sprawiedliwości w sposób „zapewniający ich rozstrzygnięcie na rzecz powiązanych stowarzyszeń Fidei Defensor i Przyjaciół Zdrowia” oraz przywłaszczenie środków w łącznej kwocie 16,5 mln zł. Rzecznik Prokuratury Krajowej prok. Przemysław Nowak wskazywał wówczas, że rozporządzenie środkami uzyskanymi legalnie, lecz wykorzystanymi w sposób sprzeczny z ich przeznaczeniem, również jest przywłaszczeniem.Zarzut prania pieniędzy i wątek Lasów PaństwowychCzwarty zarzucany posłowi czyn dotyczy „prania pieniędzy” – nie mniej niż 447,5 tys. zł, które według prokuratury miały pochodzić z korzyści związanych z popełnieniem przestępstw sprzeniewierzenia środków pochodzących z Funduszu Sprawiedliwości. Kolejne dwa zarzuty dotyczą współdziałania z dyrektorami Lasów Państwowych przy fikcyjnym zatrudnieniu polityka w Centrum Informacyjnym Lasów Państwowych i Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Szczecinie. Matecki – zdaniem prokuratury – uzyskał nienależne świadczenia w łącznej wysokości 483,8 tys. zł. Proces przeciwko trzem byłym dyrektorom Lasów Państwowych rozpoczął się w ub.r. w Sądzie Okręgowym w Szczecinie. Matecki zeznawał w tym procesie jako świadek. W poniedziałek Matecki po raz kolejny przyniósł do sądu stertę dokumentów, które mają potwierdzać, że pracował dla Lasów Państwowych. Zwrócił uwagę, że w aktach jest informacja, iż „zamierzał od samego początku nie podejmować pracy w Lasach Państwowych”. Poseł przypomniał, że podjęcie pracy w Lasach Państwowych ogłosił na konferencji prasowej.– Więc trudno powiedzieć, że ukrywałem ten fakt – powiedział Matecki. – Chcę pokazać, że miałem kompetencje do tego, by być zatrudnionym przy obsłudze mediów społecznościowych w Lasach Państwowych, że pracowałem w Lasach Państwowych, wykonywałem swoje obowiązki zapisane w zakresie czynności – podsumował.Ośmiu oskarżonych w sprawieW Sądzie Okręgowym w Szczecinie stawiło się pięciu z ośmiu oskarżonych. Zarzuty w sprawie przywłaszczenia środków z Funduszu Sprawiedliwości dotyczą też prezesa Stowarzyszenia Fidei Defensor Adama S. oraz prezesa Stowarzyszenia Przyjaciół Zdrowia Mateusza W., byłego wicewojewody zachodniopomorskiego. Łącznie prokuratura oskarża ich o popełnienie czterech przestępstw, w tym pranie pieniędzy w kwocie około 3,6 mln zł poprzez wypłacanie fikcyjnych wynagrodzeń i opłacanie nierzetelnych faktur. Pięć kolejnych osób – Grzegorza W., Dorotę W., Patrycję S., Ninę W. i Mikołaja W. – oskarżono o udział lub pomoc w „praniu pieniędzy” pochodzących z przestępstw na szkodę Funduszu Sprawiedliwości. Również im grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.Zobacz też: Włodarze do wymiany. Mieszkańcy surowo o „swoich” samorządowcach