Wielka Brytania czeka na nowego lidera Partii Pracy. Dymisja brytyjskiego premiera staje się faktem, choć jeszcze wczoraj Downing Street nazwało informacje o rezygnacji Keira Starmera spekulacjami. Partia Pracy ma wybrać nowego lidera, który przejmie tekę premiera – dopiero wtedy formalnie Starmer odejdzie ze stanowiska. Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer zapowiedział w poniedziałek na Downing Street, że zrezygnuje ze stanowiska. Ogłosił, że pozostanie liderem Partii Pracy i szefem rządu do czasu wyłonienia jego następcy.– Moje ugrupowanie pyta teraz, czy jestem najlepszą osobą, by poprowadzić nas do następnych wyborów. Usłyszałem odpowiedź mojej partii i akceptuję ją z godnością – powiedział podczas konferencji prasowej Starmer.Zapewnił, że wszystkie jego decyzje były podyktowane przede wszystkim dobrem kraju. – Rozmawiałem dziś rano z Jego Królewską Mością (Karolem III), by poinformować go o tej decyzji – dodał.Polityk pozostanie na stanowiskach szefa rządu i partii do czasu, aż ta wybierze następcę. Powinno to stać się najpóźniej we wrześniu, po letnich wakacjach parlamentarnych.Mówiąc łamiącym się głosem, Starmer podkreślił, że zamierza teraz poświęcić czas rodzinie.Rezygnacja Keira Starmera. Bolesne zderzenie z rzeczywistościąŻe tak stanie się 22 czerwca, jako pierwszy pisał brytyjski „The Observer”. – Premier doszedł do wniosku, że nie jest w stanie dalej walczyć o pozostanie na stanowisku, a przyczyniło się do tego zdecydowane zwycięstwo jego największego rywala Andy'ego Burnhama w wyborach uzupełniających do Izby Gmin – podkreślał tygodnik.– Zderzył się boleśnie z rzeczywistością: nie ma po prostu poparcia – mówił anonimowo wysoko postawiony polityk laburzystów.Odejście Starmera oznacza, że Wielka Brytania będzie miała siódmego premiera w ciągu 10 lat, do tego zaledwie dwa lata po tym, jak polityk poprowadził Partię Pracy do miażdżącego zwycięstwa w wyborach powszechnych.Czytaj także: Walka o władzę w Partii Pracy. Minister zdrowia rezygnuje