Stan wyjątkowy w Boliwii. Samolot Cessna FAB-409 Boliwijskich Sił Powietrznych (FAB) rozbił się w górzystym terenie w centralnej Boliwii. W katastrofie zginęło sześć osób – poinformowało boliwijskie Ministerstwo Obrony. Maszyna była ostatnio wykorzystywana do pomocy chorym w związku z antyrządowymi protestami i blokadami dróg. Ministerstwo poinformowało w komunikacie, że samolot Cessna FAB-409 „rozbił się w sobotę rano, 21 czerwca, podczas lotu wspierającego akcję cywilną na trasie z El Alto koło La Paz do Cochabamba” w centrum kraju.„Wstępne ustalenia potwierdzają śmierć wszystkich sześciu osób na pokładzie: czterech żołnierzy i dwóch cywilów. Nikt nie przeżył” – dodano w oświadczeniu. Wrak samolotu znaleziono na obszarze Cerro Sayari, około 220 kilometrów na wschód od La Paz.Komisja Śledcza do spraw Wypadków Lotniczych, agencja rządowa, została wyznaczona do ustalenia przyczyny wypadku i opublikuje raport końcowy po zakończeniu śledztwa – poinformowało Ministerstwo Obrony.Katastrofa Cessny w Boliwii. Samolot transportował dzieci chore na rakaResort nie podał szczegółów dotyczących misji samolotu. Wskazał, że w ostatnich tygodniach był on wykorzystywany do transportu dzieci chorych na raka do ośrodków leczenia, w czasie gdy drogi w kraju są blokowane przez protestujących.Od niedzieli w Boliwii trwa stan wyjątkowy, zatwierdzony przez Zgromadzenie Ustawodawcze zdecydowaną większością głosów. Deputowani przyjęli dekret prezydenta Rodrigo Paza. Ma on związek z antyrządowymi protestami, które trwają od niemal dwóch miesięcy.Przeciwnicy prawicowego prezydenta wprowadzili blokady, które na kilka tygodni odcięły kluczowe drogi, unieruchomiły ciężarówki oraz uniemożliwiły dostawy żywności, paliwa i leków do wielu trudno dostępnych obszarów. Sytuacja się jednak uspokaja. Po serii spotkań z protestującymi władze zmniejszyły liczbę blokad dróg do 28.Stan wyjątkowy w Boliwii – wojsko kontra blokadyCelem wprowadzonego stanu wyjątkowego jest przywrócenie tranzytu i dostaw podstawowych dóbr. Wojsko ma pomóc w usunięciu obecnych blokad i uniemożliwić tworzenie nowych. Wielu protestujących popiera byłego lewicowego prezydenta Evo Moralesa. Ten w niedzielę poinformował w mediach społecznościowych, że w Tropic Chochabama, tropikalnym regionie rolniczym w środkowej części Boliwii i jego politycznym mateczniku doszło do przerw w dostawie prądu, zakłóceń w usługach telefonicznych oraz ograniczeń w usługach bankowych.Protesty pojawiły się po decyzji Paza o ograniczeniu długoterminowych dopłat do paliw w celu zmniejszenia deficytu budżetowego. Trwają rozmowy z Międzynarodowym Funduszem Walutowym na temat umowy ratunkowej. MFW jednak w takich sytuacjach narzuca neoliberalne reformy, które przekładają się na dalsze ubożenie mieszkańców.Czytaj także: Wojsko na uspokojenie sytuacji. Prezydent wprowadza stan wyjątkowy