Sytuacja jest rozwojowa. Do gaszenia pożaru skierowano ponad 60 zastępów Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej. Działania prowadzą również specjalistyczne siły, w tym grupa chemiczna oraz zabezpieczenie medyczne, a także zespół dronowy, który monitoruje rozwój pożaru z powietrza.Sytuacja jest monitorowana Ewakuowano 20 mieszkańców z okolicznych gospodarstw i osiem osób z zakładu. Mieszkańcy będą mogli wrócić do domów, gdy stan powietrza będzie dobry. Jak zapewniają strażacy, dym, który wydobywa się z miejsca pożaru, jest monitorowany przez grupę chemiczną. Ratownicy starają się zminimalizować zadymienie, schładzane są też zbiorniki z gazem płynnym LPG, by nie doszło do eksplozji. Najbardziej niebezpieczne substancje wypaliły się, a strażacy próbują uratować część hali. Cały czas na miejscu wybuchają zbiorniki z aerozolami, w związku z tym ratownicy nie wchodzą w strefę, gdzie może być zagrożone ich życie.Nie ma informacji o osobach poszkodowanych.Apel do mieszkańców CharnowaWładze gminy apelują do mieszkańców, by zamykali okna i drzwi oraz wyłączali wentylację mechaniczną. Służby proszą też, by nie zbliżać się do miejsca pożaru i nie utrudniać pracy strażakom.– To naprawdę jest ogromny żywioł i najprawdopodobniej jeszcze przez wiele godzin będzie gaszony – mówił w TVP Info Paweł Frątczak, były rzecznik komendanta głównego PSP.„Najlepsze zabezpieczenia nie zawsze wystarczą”Na antenie TVP Info skalę zagrożenia komentował także Tomasz Wiśniewski, prezes Polskiego Towarzystwa Ekspertów Dochodzeń Popożarowych. Jak wyjaśniał, zakłady technologiczne są projektowane tak, by w razie pożaru uruchomić systemy zabezpieczeń.– Tego typu zakłady technologiczne są przygotowane z uwagi na zabezpieczenia pożarowe tak, aby broniły się same. Oczywiście ta obrona obiektu jest do pewnych granic. Jeżeli pożar rozwija się na tyle dynamicznie i jest na tyle obszerny, to i najlepsze zabezpieczenia nie są wystarczające – podkreślił.