Wiele wspomnień. Kolejnym gościem w programie „Polscy Szpiedzy” był były oficer wywiadu Vincent V. Severski. W rozmowie z dziennikarką Wioletą Firlej zwrócił uwagę na to, jak wygląda proces werbunku. Opowiedział też o spisywaniu swoich wspomnień. Vincent V. Severski opowiedział o pisaniu książek i wykorzystywaniu doświadczenia, które zebrał w trakcie pracy. – Pisanie to kontynuacja emocji. Przenoszę swoje emocje z przeszłości ze służby na papier. Tworzę pewną fikcję, ale również przeżywam w pewnym stopniu historie szpiegowskie, które w mniejszym lub większym stopniu wymyślam. Posiłkuję się często archetypami koleżanek i kolegów z pracy. Za ich zgodą – mówił.Były szpieg zdradza tajniki pracy. Severski o werbunku i agentachJak wiele kobiet pracowało w agencji wywiadu? – W pionie operacyjno-rozpoznawczym kobiet jest około 30 procent. To są nasze koleżanki, współpracowniczki. To nie wynika z odgórnego parytetu, że tyle ma ich być. Proporcje narzuca charakter czynności, które wykonujemy. Przestrzeń, którą się zajmujemy jest w 70 procentach zdominowana przez mężczyzn w naturalny sposób – przekazał.Czy w pracy wywiadowczej trudniej zwerbować kobietę, czy mężczyznę? – Płciowość ma fundamentalne znaczenie w naszym życiu. We wszystkim. Dostosowujemy się do obiektu, osoby, którą rozpracowujemy. Werbunek to zawsze 50 na 50 – dodał.Pojawiło się też pytanie czy narodowość werbowanych osób ma znaczenie. Nawiązano do Rosjan i Białorusinów. – Narodowość definiuje pewne cechy. Możliwość działania polskiego wywiadu na Wschodzie ma swoje ograniczenia. Rosjanie mają określony stosunek do nas i do wielu innych narodowości. Z punktu widzenia rosyjskiego, mają szacunek do dwóch narodów: Amerykanów i Niemców. Prawdziwy respekt czują do Finów – przekazał.Czytaj także: Były oficer wywiadu o Afryce: porwania, terroryzm i walka o powrót do kraju