„Rozmowy (nie)wygodne”. Gra silne kobiety i jest silną kobietą, ale to nie znaczy, że nie ma w niej kruchości. Postępuje według zasad, które przekazali jej rodzice, i za żadne pieniądze nie mogłaby ich złamać. Uważa, że jeśli się o czymś marzy, można to osiągnąć – tylko trzeba ciężko pracować. Gościnią Mariusza Szczygła w programie „Rozmowy (nie)wygodne” była aktorka, poetka i działaczka samorządowa Dorota Stalińska. Dorota Stalińska opowiadała m.in. o tym, jak postrzega własną siłę. Jak przyznała, życie wcześnie nauczyło ją samodzielności, bo bardzo młodo straciła rodziców, a rodzeństwo „rozjechało się” po świecie.– To, że jesteś bardzo silny i postrzegany jako silny, to nie znaczy, że nie masz w sobie swojej kruchości – mówiła aktorka. Podkreślając, że właśnie tę kruchość starała się pokazywać w granych przez siebie silnych postaciach.Czytaj też: Wielkie Nagrody Festiwalu „Dwa Teatry” rozdane. Triumf Stenki i SewerynaPisanie jako forma autoterapiiDorota Stalińska mówiła także o pisaniu, które traktuje jako sposób na uporządkowanie emocji. Jak przyznała, jej pierwsze wiersze bywały smutne, bo – zamiast przerzucać własne trudne emocje na innych – wolała „wyjść do świata z uśmiechem i radością”.– Pisz! Dlatego, że po latach w ogóle nie będziesz pamiętał, co czułeś – apelowała do wszystkich, zachęcając, by zapisywać to, co dzieje się w środku. Aktorka podkreślała, że szczęście jest w człowieku, a trudne doświadczenia trzeba przejść, by móc iść dalej.Strata najbliższych osób i rozczarowaniaW rozmowie z Mariuszem Szczygłem artystka wyjawiła, że po śmierci najbliższych wydawało jej się, że już nigdy nie będzie się śmiać. Z czasem zrozumiała jednak, że nawet najtrudniejsze doświadczenia trzeba przejść, by móc iść dalej.– To musi minąć i musimy znaleźć... widocznie takie jest prawo życia, że musimy czegoś doświadczyć, żeby iść dalej – stwierdziła. Stalińska uważa, że mimo życiowych strat, rozczarowań i zawodów na ludziach stara się zachować wewnętrzny kompas. Jak dodaje, idzie przez życie, pozostając wierna zasadom wyniesionym z domu.– Nie ma takich pieniędzy, za które sprzedam swoje wartości – zaznaczyła.