Miał już żółtą kartkę. Paragwaj pokonał Turcję 1:0 i zapewnił sobie awans do kolejnej rundy mistrzostw świata. Bohaterem spotkania został Matias Galarza, który zdobył jedyną bramkę już w drugiej minucie meczu. Po końcowym gwizdku więcej niż o wyniku mówiło się jednak o nietypowym zachowaniu paragwajskiego piłkarza. W trakcie spotkania doszło do przepychanek między zawodnikami obu drużyn. W zamieszaniu arbiter Ivan Barton zgubił zegarek. Galarza podniósł go z murawy, lecz zamiast od razu oddać go sędziemu, założył zegarek na nadgarstek i przez kilka minut kontynuował z nim grę.Absurdalna sytuacja na boisku. Piłkarz przez kilka minut nosił zegarek arbitraSytuacja wywołała zdziwienie zarówno wśród komentatorów, jak i kibiców. Tym bardziej że zawodnik miał już na koncie żółtą kartkę, a jego zachowanie mogło zostać uznane za niesportowe.– Co dzieje się w głowie takiego piłkarza? Co jest z nim? – zastanawiał się ekspert Patrick Ittrich na antenie MagentaTV. Były arbiter przyznał, że sam podczas kariery gubił na boisku różne przedmioty, jednak zawsze mógł liczyć na pomoc zawodników. – Szczerze mówiąc, w tym przypadku: to szaleństwo – ocenił. Ostatecznie Galarza zwrócił zegarek właścicielowi. Po meczu kamery uchwyciły Bartona, który sprawdzał i ponownie konfigurował urządzenie.Czytaj także: Cztery gole w meczu numer „1000” na MŚ. Zobacz skrót Tunezja – Japonia