Tropy prowadzą do rosyjskiego FSB. Byłego działacza sportowego Anatola Kotaua widziano po raz ostatni w 2025 roku, gdy wsiadał na prywatny jacht w Turcji. Deutsche Welle, razem z partnerami, prześledziła jego podróż po Morzu Czarnym, po której zniknął bez śladu. Anatol Kotau był zagorzałym krytykiem białoruskiego reżimu. 21 sierpnia 2025 roku, około godziny 18, były białoruski dyplomata i działacz sportowy Anatol Kotau wsiadł na prywatny jacht w północno-wschodniej Turcji. Powiedział, że za kilka dni będzie w domu.Jacht – według oficjalnych danych – płynął do Rosji, jednego z dwóch krajów, w których wydano nakaz aresztowania Białorusina. Ale nie wiadomo, czy Kotau znał faktyczny cel rejsu. Wiadomo tylko, że trzy godziny po rozpoczęciu podróży przestał odpowiadać na wiadomości.Ustalenia dziennikarskiego śledztwa: Kotau został zabrany z jachtu przez rosyjską straż przybrzeżnąNa podstawie informacji pozyskanych od informatorów, dokumentów, zdjęć satelitarnych i wycieków z baz danych, DW wraz ze swoimi partnerami – Białoruskim Centrum Śledczym (BIC) oraz Projektem ds. Zwalczania Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji (OCCRP) – ustaliło, że Kotau został zabrany z jachtu przez rosyjską straż przybrzeżną, oddział krajowej agencji wywiadowczej FSB, prawdopodobnie działający we współpracy z Białorusią. Trwające kilka miesięcy śledztwo wykazało, że mógł zostać zwabiony w pułapkę przez osoby, które znał.Ostatnie znane zdjęcie Kotaua, który miał wtedy 45 lat, to kadr z monitoringu w porcie w Trabzonie – widać go nieogolonego, w ciemnej koszulce. Następnie prawdopodobnie wszedł na pokład 30-metrowego jachtu o nazwie „Shells” – prywatnej łodzi wartej 2,8 mln dolarów, wyposażonej w dwie jadalnie, bar i jacuzzi na górnym pokładzie.Jacht nigdy nie dotarł do SocziZgodnie z listą pasażerów, do której dotarła DW, jacht płynął do Soczi na rosyjskim wybrzeżu Morza Czarnego, choć nie wiadomo, czy Kotau o tym wiedział. Być może podano mu inny cel podróży albo myślał, że jacht wypłynie na wody międzynarodowe, a potem wróci do Turcji.Z informacji od źródeł oraz z listu uzyskanego od władz portu w Soczi wynika, że jacht nigdy tam nie dotarł.Czytaj też: Łukaszenka publicznie zrugał ministra sportu. „Dawaj rezultaty!”Informatorzy zaznajomieni z operacją poinformowali, że jacht skierował się zamiast tego w stronę Suchumi, stolicy Abchazji, separatystycznego regionu Gruzji. Rząd Gruzji – podobnie jak kraje Zachodu – uważa ten region za okupowany przez Rosję, która utrzymuje tam silną obecność wojskową.Abchazja to „dobrze znana szara strefa” – powiedział gruziński analityk polityczny Mamuka Komachia. Wskazuje na panujący tam brak jakiejkolwiek kontroli. – To świetne miejsce do prowadzenia jakiejkolwiek nielegalnej działalności. Nie musisz niczego rejestrować, jeśli nie chcesz – mówi.Jacht przechwycony przez oddział FSBTam, około godziny 13:30, na wodach, gdzie nie pojawiają się sygnały śledzenia statków, jacht został przechwycony przez rosyjską straż przybrzeżną, czyli oddział FSB. Źródła zaznajomione z operacją twierdzą, że agenci weszli na pokład i przeprowadzili przeszukanie jachtu, po czym Anatol Kotau został z niego zabrany.Zanim Kotau zniknął w sierpniu, powiedział żonie, że jedzie do Turcji w interesach; jego szef z polskiej agencji eventowej uważał jednak, że wyjeżdża z powodów osobistych. Według kilku osób tuż przed wyjazdem do Turcji Kotau dawał w rozmowach do zrozumienia, że na Białorusi wkrótce coś się zmieni i że „wkrótce wszyscy wrócimy do domu”.Rodzina szuka odpowiedzi Rodzina i przyjaciele Kotaua od prawie dziesięciu miesięcy szukają odpowiedzi.Władze tureckie odpowiedziały DW, informując jedynie, że Kotau przyjechał do ich kraju i wyjechał 21 sierpnia 2025 r., i nie odniosły się do pytań dotyczących śledztwa. Władze polskie stwierdziły, że nie prowadzą śledztwa w sprawie zniknięcia Kotaua.Czytaj też: Zełenski daje tydzień Łukaszence. „Niech usunie ten sprzęt”