Bartosz Arłukowicz w „Pytaniu dnia”. – Kiedy słyszę Stanowskiego, który mówi, że jedynym narzędziem na wyjście z tej sytuacji jest dymisja (Rafała) Trzaskowskiego, to wiemy, o co chodzi. To znaczy, że ta sprawa jest po to, żeby Trzaskowski przestał być prezydentem, a najlepiej (Donald) Tusk premierem – skomentował aferę w Szpitalu Południowym w Warszawie były minister zdrowia Bartosz Arłukowicz w „Pytaniu dnia” w TVP Info. Niektórzy komentatorzy zastanawiają się, czy sprawa 28-letniego lekarza Dawida Kacprzyka może się okazać równie kosztowna politycznie dla Koalicji Obywatelskiej, co słynne „ośmiorniczki” i afera podsłuchowa z lat 2014-2015.Wiceszef KO: To jest problem– Zdziwi się pani, ale ja się zgadzam – powiedział red Aleksandrze Pawlickiej były minister zdrowia. – Tak, to jest problem, ale musimy go rozwiązać i już go rozwiązujemy kompletnie inaczej niż robi to Kaczyński czy PiS – przekonywał Bartosz Arłukowicz, wiceprzewodniczący KO.Wskazał, że bohatera afery już spotkały konsekwencje. – Wyleciał z roboty, wyleciał z Koalicji Obywatelskiej, nie jest radnym, prokuratura wszczyna śledztwo, NIK wszczyna kontrolę, Trzaskowski jako miasto Warszawa wszczyna kontrolę. Gość – de facto – zostaje pozbawiony wszystkich narzędzi, o których wcześniej rozmawialiśmy – podkreślił europoseł.Arłukowicz wymienił też głośne i kosztowne przypadki nieprawidłowości w służbie zdrowia z czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości. Podkreślał różnicę w tym, jak postępują oba ugrupowania w rozwiązywaniu tego typu spraw.– Proszę pokazać mi jeden przykład w PiS-ie takiej reakcji. Nie takiej, bo takiej nie oczekuję, bo to są goście z innej planety. Jakiejkolwiek reakcji na (Stanisława) Karczewskiego, na (Jarosława) Kaczyńskiego. Możemy wracać do pani poseł (Elżbiety) Witek. Możemy dyskutować o (Januszu) Cieszyńskim, o respiratorach. Możemy w końcu mówić o (Mateuszu) Morawieckim, który stał przy Antonowie i bił brawo, jak lądowały lewe maseczki z Chin – powiedział polityk.Arłukowicz: Sprawa wykorzystywana do walki politycznejZdaniem Arłukowicza, sprawa Kacprzyka „to dość sprytnie uszyta akcja”. W jego ocenie historię można podzielić na dwie części. – Pierwsza to jest ten Kacprzyk, nieszczęsny, młody doktor, który zarobił te 1,5 miliona, co jest skandalem i jest natychmiastowa reakcja Koalicji Obywatelskiej i gościa, de facto, nie ma, przepraszam za stwierdzenie, bo nie mam nic personalnie do człowieka, choć zrobił złe rzeczy, brzydkie. Druga sprawa toczy się obok tej sprawy. Kto i dlaczego to wykorzystuje do stricte walki politycznej? I już mi się to zaczyna układać w niezłą historyjkę, która – w mojej ocenie – będzie prawdziwa – przekonywał Arłukowicz.– Kiedy słyszę (Krzysztofa) Stanowskiego, który mówi, że jedynym narzędziem na wyjście z tej sytuacji jest dymisja Trzaskowskiego, to wiemy, o co chodzi. To znaczy, że ta sprawa jest po to, żeby Trzaskowski przestał być prezydentem, a najlepiej (Donald) Tusk premierem – dowodził. Wskazał przy tym na wątpliwe intencje sygnalisty – zwolnionego z pracy doktora, który „teraz staje się bohaterem prawicowych dziennikarzy”, a który „musi oddać 530 tys. zł, według szpitala, za niewłaściwie pobrane premie”. Czytaj także: Zarobki lekarzy. Oto minimalne wynagrodzenie specjalistów i rezydentów„Wstydzę się za Nawrockiego”Bartosz Arłukowicz skomentował też odebranie Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu przez prezydenta Karola Nawrockiego.– Mnie jest wstyd za Nawrockiego. Ja w ogóle się wstydzę za Nawrockiego, niezależnie, czy my będziemy rozmawiali o Zełenskim, czy będziemy rozmawiali o tym, że pan prezydent jest bokserem (nie mam nic do bokserów, lubię chłopaków) – komentował europoseł KO. Przyznał, że „Zełenski zachował się nieszczęśliwie, źle się zachował”.– Wiem, że zrobił źle, ale staram się go zrozumieć. Ale Nawrocki, siedzący w ciepełku w kancelarii prezydenta, otoczony tymi swoimi koleżkami – (Zbigniew) Bogucki, (Adam) Andruszkiewicz – który wychodzi na bohatera, bo odbiera medal? To jest wstyd – skwitował.Arłukowicz ocenił, że Nawrocki mógł pojechać do Zełenskiego, ale tego nie zrobił, bo jest „takim wielkim panem, że on nie pojedzie do gościa, który zna wojnę”. – Nawrocki by się w życiu nie odnalazł na miejscu Zełenskiego. Pogubiłby się jak dziecko we mgle, a Zełenski jest na wojnie – dowodził.