Biały Dom stawia warunki. Prezydent USA Donald Trump podczas piątkowej ceremonii w bazie Andrews pod Waszyngtonem zapowiedział, że jeśli Iran nie zawrze porozumienia w ciągu 60 dni, Stany Zjednoczone podejmą działania, które – jak stwierdził – „nie spodobają się” Teheranowi. Wystąpienie odbyło się przy okazji prezentacji nowego samolotu mającego pełnić funkcję Air Force One. Trump odniósł się do sytuacji na Bliskim Wschodzie, podkreślając znaczenie swobodnego przepływu tankowców przez Cieśninę Ormuz. Jak zaznaczył, ruch morski w tym rejonie odbywa się obecnie bez zakłóceń, a transport ropy osiąga rekordową skalę.– Statki przepływają przez cieśninę bez żadnych problemów. Ropa płynie szerokim strumieniem, a jej ceny mogą spaść do bardzo niskiego poziomu – powiedział prezydent.Następnie nawiązał do negocjacji z Iranem. Według Trumpa strony uzgodniły już wstępne porozumienie, jednak Teheran ma 60 dni na zawarcie ostatecznej umowy.– Jeśli do tego nie dojdzie, podejmiemy kroki, które nie będą dla nich przyjemne. Nie sądzę jednak, by było to konieczne. Wierzę, że sprawa zakończy się pozytywnie – stwierdził.Zagrożenie dla żeglugi w Cieśninie OrmuzPrezydent zaznaczył jednocześnie, że ewentualna eskalacja mogłaby zagrozić bezpieczeństwu żeglugi w regionie.– Właściciele statków wartych miliardy dolarów nie chcą obserwować pocisków przelatujących nad ich głowami ani min rozrzuconych w wodzie – dodał.Trump o relacjach z ChinamiPodczas wystąpienia Trump mówił również o relacjach z Chinami. Zapowiedział udział w tegorocznym szczycie NATO w Turcji, a także kolejną wizytę w Chinach. Poinformował ponadto, że chiński przywódca Xi Jinping ma odwiedzić Stany Zjednoczone we wrześniu.Trump ujawnił także, że zwrócił się do Xi z prośbą o nieangażowanie się w kwestie związane z Iranem.– Chiny transportują przez Cieśninę Ormuz połowę importowanej ropy, mimo to poprosiłem przewodniczącego Xi, by nie angażował się w tę sprawę. Powiedział, że tego nie zrobi, i dotrzymał słowa – powiedział.Katar przekazał USA „latający pałac”Centralnym punktem wydarzenia była prezentacja nowego samolotu prezydenckiego. Boeing 747, określany przez media mianem „latającego pałacu”, został przekazany przez Katar i jest wyceniany na około 400 mln dolarów. Od kilku miesięcy trwa jego dostosowywanie do wymogów transportu głowy państwa.Jak informuje CNN, maszyna ma pełnić funkcję rozwiązania tymczasowego pomiędzy obecnie użytkowanymi Boeingami 747-200, służącymi jako Air Force One od 1990 roku, a nową flotą samolotów, której wdrożenie planowane jest za około dwa lata.Biały Dom zapowiedział, że po zakończeniu obecnej kadencji Trumpa samolot zostanie przekazany fundacji prowadzącej jego bibliotekę prezydencką.Czytaj także: USA i Iran miały rozmawiać o atomie. Spotkanie w Szwajcarii odwołane