Andrzej Szeptycki w „Pytaniu dnia”. Odebranie Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu stawia pod znakiem zapytania jego obecność za tydzień na konferencji dotyczącej odbudowy Ukrainy, która ma się odbyć w Gdańsku. – To jest kwestia prestiżu Polski. To jest ważne wydarzenie. Ono wyjdzie, albo nie wyjdzie. To zależy, kto w nim weźmie udział – ocenił wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Andrzej Szeptycki w programie „Pytanie dnia”. Są konsekwencje nadania jednej z ukraińskich formacji wojskowych imienia „Bohaterów UPA” przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Wzbudziło to falę protestów w Polsce, bowiem bojownicy UPA uczestniczyli w masowych mordach na Polakach poczas II wojny światowej. Piątkowe spotkanie premiera Donalda Tuska z Zełenskim w Brukseli nie przyniosło rezultatów i kilka godzin później prezydent Karol Nawrocki spełnił swoją zapowiedź i odebrał prezydentowi Ukrainy nadany wcześniej Order Orła Białego. O komentarz w tej sprawie Aleksandra Pawlicka poprosiła w „Pytaniu dnia” wiceministra nauki i szkolnictwa wyższego Andrzeja Szeptyckiego.Wiceszef resortu nauki skrytykował prezydenta– Obóz prezydencki stara się w tych niestabilnych czasach wkładać rządowi, mówiąc kolokwialnie, kij w szprychy. To nie jest dobre działanie – skomentował polityk Polski 2050.Na 25 i 26 czerwca zaplanowana jest międzynarodowa konferencja poświęcona odbudowie Ukrainy, współorganizowana przez Polskę i Ukrainę w Gdańsku. Istnieje prawdopobieństwo, że prezydent Zełenski zrezygnuje z udziału.Czytaj także: Afera w szpitalu. Premier: Nie będzie zamieciona pod dywan– Jeszcze dziś (w piątek – przyp. red.) mieliśmy informację, że Wołodymyr Zełenski przyjedzie. To jest istotne, bo to podnosi rangę tego spotkania. Nasi partnerzy będą reprezentowani na odpowiednio wysokim poziomie. To jest kwestia prestiżu Polski. To jest ważne wydarzenie. Ono wyjdzie, albo nie wyjdzie. To zależy, kto w nim weźmie udział – podkreślił Szeptycki.Afera szpitalna. Szeptycki komentujeInnym ważnym tematem poruszonym przez red. Pawlicką w „Pytaniu dnia” była afera wokół warszawskiego Szpitala Południowego. Pracujący tam lekarz, będący też radnym KO, zarobił ponad 1,5 mln złotych w rok. Ujawniono, że przyjmował poza kolejnością prominentnych polityków Koalicji Obywatelskiej i ich rodziny. – Nigdy nie byłem w saloniku VIP-owskim w Szpitalu Południowym – zaznaczył wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego.Dziennikarka TVP Info dopytywała, czy afera nie będzie znaczącym obciążeniem dla koalicji rządzącej w kontekście zbliżających się przyszłorocznych wyborów. W przeszłości takim obciążeniem były słynne ośmiorniczki, którymi zajadali się przedstawiciele PO, będąc przy okazji nagrywanymi w jednym z warszawskich lokali.– To są takie ośmiorniczki, może nawet większe ośmiornice. W tym sensie, że ośmiorniczki to był problem, że ktoś się spotkał w restauracji i tam wyrażał się dość nieparlamentarnie i być może zapłacił służbową kartą. Wiemy, że w kwestii ochrony zdrowia, gdzie mamy długie kolejki, są ludzie, którzy są inaczej traktowani. To budzi bardzo naturalne, negatywne emocje – przyznał Szeptycki.Czytaj także: „19.30”: Burza wokół Szpitala Południowego. Na konto wróciło pół milionaPolityk podkreślił przy tym, że ważny w tej sprawie jest procedowany obecnie projekt ustawy, który umożliwi w przyszłości wgląd w zarobki lekarzy.