Afera wokół Szpitala Południowego. Prokuratura zażąda wszystkich dokumentów, będą przesłuchiwani świadkowie – tak minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek skomentował doniesienia mediów o tym, że prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski w 2025 roku miał otrzymać informacje o nieprawidłowościach w Szpitalu Południowym. Media twierdzą, że sygnalista będący lekarzem miał w 2025 roku informować prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego o nieprawidłowościach w Szpitalu Południowym. Miał skontaktować się z nim za pomocą komunikatora internetowego, a po prośbie o przedstawienie sprawy na piśmie przekazać taki dokument.Z informacji tych miało wynikać między innymi, że Dawid Kacprzyk, mimo braku specjalizacji, kierował Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym oraz wykonywał procedury, do których – według sygnalisty – nie miał uprawnień, często bez nadzoru lekarzy posiadających odpowiednie kwalifikacje.We wrześniu ubiegłego roku lekarz został zwolniony. Według doniesień medialnych powodem miały być między innymi zaległości w przekazywaniu sprawozdań do Narodowego Funduszu Zdrowia, skargi pacjentów dotyczące braku terminowego wyznaczania zabiegów na oddziale chirurgii oraz zagubiony depozyt pacjenta.Żurek: trzeba zbadać odpowiedzialność prawną i politycznąMinister sprawiedliwości Waldemar Żurek wyjaśnił w rozmowie z Polskim Radiem 24, że sprawa znajduje się na etapie postępowania sprawdzającego. Jak zaznaczył, prokuratura zbiera obecnie dostępne materiały, a jeśli stwierdzi naruszenie prawa, może zostać wszczęte postępowanie karne.– Wtedy będziemy badać, kto naruszył prawo i kto powinien za to odpowiadać. Tu są oczywiście dwa różne aspekty: z jednej strony odpowiedzialność prawno-karna, z drugiej odpowiedzialność polityczno-moralna – zaznaczył prokurator generalny.Dodał jednak, że chce mieć pewność, iż informacje medialne są zgodne z prawdą.Czytaj także: Nieprawidłowości w komisji wyborczej. Oskarżeni usłyszeli wyroki„Ważne zachowanie odpowiedniej procedury”Żurek zaznaczył, że w przypadku zgłaszania nieprawidłowości ważne jest zachowanie odpowiedniej procedury.– Rozumiem, że tak jak ja usłyszałem, była wymiana informacji pomiędzy panem doktorem, który był ordynatorem, a prezydentem Warszawy sms-owa, więc to by oznaczało, że ci panowie znali się bliżej. W takich sytuacjach bardzo dobrze jest wtedy, gdy osoba, która dostrzega nieprawidłowości, jednak pisze dokument i składa go w odpowiedniej formie – powiedział.Minister chce ustalić, czy dokument opisujący problemy rzeczywiście powstał, czy został zlekceważony oraz czy sygnalista poniósł konsekwencje za zgłoszenie sprawy, np. poprzez zwolnienie lub rozwiązanie kontraktu.– Będziemy to wszystko badać i mogę państwu obiecać, że na pewno prokuratura zażąda wszystkich dokumentów. Będą przesłuchiwani świadkowie – zapowiedział Żurek.Trzaskowski zaprzeczaDo doniesień odniósł się Rafał Trzaskowski. Prezydent Warszawy zaprzeczył, by od 19 lipca 2025 roku posiadał wiedzę o nieprawidłowościach w Szpitalu Południowym.„Nieprawdą jest, że od 19 lipca 2025 r. wiedziałem o nieprawidłowościach w Szpitalu Południowym. Fakt, że ktoś wysłał wiadomość na komunikatorze internetowym, w zalewie setek innych nieprzeczytanych wiadomości, nie jest równoznaczny z tym, że wiadomość została przeczytana przez adresata. Dlatego tak ważna jest droga formalna” – napisał Trzaskowski w mediach społecznościowych. Sprawa pod nadzorem prokuratora generalnegoW czwartek Waldemar Żurek poinformował, że postępowanie dotyczące Szpitala Południowego będzie prowadzone pod jego nadzorem. Podkreślił, że sprawa ma istotne znaczenie społeczne i nie może być przedmiotem politycznych nacisków.Premier Donald Tusk zapowiedział natomiast, że zwróci się do prokuratora generalnego o szybkie wyjaśnienie sprawy ze względu na jej znaczenie dla opinii publicznej.Czytaj także: Braun kontra Szumowski. Były minister zdrowia zeznawał przed sądem