Miliony dla artystów z budżetu państwa? Sejm rozpoczął pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny. Ministra kultury Marta Cienkowska przekonuje, że przepisy mają zapewnić ciągłość ubezpieczeń, a nie finansować kariery twórców. Opozycja pyta o koszty i zarzuca tworzenie nowych przywilejów. Szefowa resortu kultury Marta Cienkowska podkreśliła w Sejmie, że projekt ma odpowiadać na specyfikę pracy artystów, którzy często uzyskują nieregularne dochody i mogą mieć problemy z opłacaniem składek. – Istotą tego projektu nie jest finansowanie kariery, lecz zabezpieczenie ciągłości ubezpieczenia – mówiła Cienkowska.Jak wyjaśniła, ustawa zakłada dwa podstawowe rozwiązania. Pierwszym ma być wprowadzenie statusu artysty. Osoba ubiegająca się o jego przyznanie będzie musiała udowodnić, że wykonuje zawód artystyczny w sposób profesjonalny i stały. Konieczne będzie przedstawienie udokumentowanego dorobku oraz aktywności zawodowej. Status artysty ma być przyznawany na pięć lat, z możliwością przedłużenia do ośmiu lat.Cienkowska zaznaczyła, że przepisy nie obejmą osób, które jedynie okazjonalnie miały kontakt z działalnością artystyczną. – Nie chodzi o każdego, kto raz wystąpił, namalował obraz czy opublikował tekst. Mówimy o osobach, które z kultury żyją – zawodowo, stale i profesjonalnie – podkreśliła.Dopłaty do składek mają zależeć od dochodówDrugim elementem projektu ma być system dopłat do składek ubezpieczeniowych. Środki mają trafiać bezpośrednio do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i uzupełniać brakującą część składki do poziomu minimalnego wynagrodzenia.Cienkowska zaznaczyła, że państwo nie będzie przejmować pełnego finansowania ubezpieczenia artystów. Pomoc ma być uzależniona od ich faktycznych dochodów. – Jeżeli twórca zarobi więcej, dopłata będzie niższa albo nie będzie jej wcale. Jeśli dochód spadnie, system uzupełni brakującą część składki – tłumaczyła.Prawo do wsparcia mają otrzymać wyłącznie osoby, których średnie przychody z ostatnich trzech lat nie przekroczą 125 proc. minimalnego wynagrodzenia.Ministra odrzuciła zarzuty, że ustawa będzie pomocą dla najzamożniejszych twórców i celebrytów. – Nieprawdą jest, że ustawa będzie wspierała najbogatszych artystów – mówiła.Koszt funkcjonowania systemu w pełnym roku resort szacuje na około 320–380 mln zł.Czytaj także: Będzie kontrola zarobków lekarzy. W Senacie „szybkie procedowanie ustawy”PiS chce odrzucenia projektuKrytycznie do propozycji odniósł się poseł PiS Norbert Kaczmarczyk. Jego zdaniem ustawa oznacza stworzenie kolejnego obciążenia dla obywateli. – Rząd chce doprowadzić do tego, by polski obywatel miał kolejną daninę odprowadzać na artystów – mówił.Polityk argumentował, że wielu przedsiębiorców również zmaga się z nieregularnymi dochodami i musi samodzielnie opłacać składki.Kaczmarczyk przekonywał także, że z rozwiązania mogliby skorzystać znani twórcy i osoby publiczne. – Każdy polski pracownik musi odkładać na swoją emeryturę, a celebryta nie zdążył odłożyć – mówił.Poseł poinformował, że klub PiS składa wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu.KO apeluje o pracę ponad podziałamiProjekt poparła Koalicja Obywatelska. Posłanka Urszula Augustyn przekonywała, że państwo powinno wspierać osoby pracujące w kulturze, których sytuacja zawodowa często różni się od sytuacji osób zatrudnionych na etatach. – Ta ustawa to nasz obowiązek wobec ludzi, którzy dzielą się z nami swoimi zdolnościami, kreatywnością i pasją – mówiła.Podkreśliła, że rozwiązanie nie będzie oznaczało wypłat dla celebrytów, ale pomoc dla twórców mających problem z utrzymaniem ciągłości opłacania składek.Augustyn zaapelowała, aby nad projektem pracować ponad politycznymi podziałami, z uwzględnieniem opinii środowisk artystycznych. – Powinniśmy słuchać ludzi kultury i sztuki, żeby móc powiedzieć, że państwo staje na wysokości zadania – powiedziała. Czytaj także: Po wecie ws. likwidacji CBA. Doświadczony policjant wzmocni BiuroKonfederacja: państwo nie powinno finansować nierentownej twórczościPrzeciwko projektowi opowiedziała się także Konfederacja i złożyła wniosek o jego odrzucenie. Bartłomiej Pejo ocenił, że ustawa wprowadzająca dopłaty i dodatkowe świadczenia dla wybranej grupy twórców jest „skrajnie niesprawiedliwa”. Jego zdaniem, jeśli działalność artystyczna nie pozwala na samodzielne utrzymanie, nie powinna być finansowana z pieniędzy podatników. Poseł wskazał także, że artyści już korzystają z preferencji podatkowych, m.in. 50-procentowych kosztów uzyskania przychodu. W podobnym tonie wypowiedział się Witold Tumanowicz, który stwierdził, że osoby nieosiągające dochodów z twórczości powinny rozważyć zmianę źródła utrzymania.Czytaj także: Cały zarząd Szpitala Południowego w Warszawie odwołany