Afera wokół wynagrodzeń medyków. Jeśli Sejm uchwali rządowy projekt ustawy pozwalającej na gromadzenie danych o zarobkach medyków, Senat zajmie się nim już podczas przyszłotygodniowego posiedzenia – zapowiedziała marszałek izby Małgorzata Kidawa-Błońska. Projekt jest reakcją na dyskusję wywołaną sprawą lekarza, który miał w 2025 roku zarobić 1,6 mln zł. Małgorzata Kidawa-Błońska, przebywająca w czwartek z wizytą w Astanie, została zapytana, czy Senat przyspieszy procedowanie przepisów, jeśli ustawa trafi do izby wyższej jeszcze podczas obecnego posiedzenia Sejmu.– Tak. Jeżeli do nas dotrze, na najbliższym posiedzeniu będzie procedowana. Senatorowie pracujący w komisji są już do tego przygotowani – zadeklarowała.Najbliższe posiedzenie Senatu zaplanowano na 24–26 czerwca.Projekt po aferze lekarza z Warszawskiego Szpitala PołudniowegoRządowy projekt ustawy zakłada możliwość zbierania informacji o wynagrodzeniach osób wykonujących zawody medyczne. Dane miałyby być powiązane m.in. z numerem PESEL lub numerem prawa wykonywania zawodu.Inicjatywa pojawiła się po doniesieniach dotyczących lekarza w trakcie specjalizacji, a jednocześnie radnego Koalicji Obywatelskiej, który według ujawnionych informacji w 2025 roku miał osiągnąć dochód w wysokości 1,6 mln zł. Był związany m.in. z Warszawskim Szpitalem Południowym.Lekarz zrezygnował z członkostwa w partii, a następnie zrzekł się mandatu radnego. Stołeczny ratusz poinformował również, że zwrócił szpitalowi 500 tys. zł.Czytaj także: Zbrodnia w Białej Podlaskiej. „Pierwszy przypadek takiego zabójstwa”Sejm pracuje nad przepisamiRząd przyjął projekt ustawy podczas wtorkowego posiedzenia. Pierwsze czytanie odbyło się w środę, a drugie zaplanowano na czwartek.Celem regulacji ma być stworzenie narzędzi pozwalających na analizowanie wysokości wynagrodzeń w ochronie zdrowia oraz większa przejrzystość zasad wypłat.Doniesienia o specjalnej ścieżce dla politykówSprawa Warszawskiego Szpitala Południowego wywołała również kolejne pytania dotyczące funkcjonowania placówki. Pojawiły się informacje, że w szpitalu mogła działać uprzywilejowana ścieżka przyjmowania polityków Koalicji Obywatelskiej. Według medialnych doniesień niektórzy działacze mieli być przyjmowani poza kolejnością, a kompleksowe badania wykonywano krótko po rejestracji.W środę Telewizja Republika podała, że jednym z polityków, którzy mieli korzystać ze świadczeń szpitala, miała być Małgorzata Kidawa-Błońska wraz z mężem. Marszałek Senatu zaprzeczyła tym informacjom, podkreślając, że nigdy nie leczyła się w tej placówce.Pytana o sprawę wskazała, że konsekwencje powinny ponieść osoby odpowiedzialne za dopuszczenie do takich praktyk. – Trzeba to wszystko dokładnie sprawdzić – powiedziała.Czytaj także: Był w Polsce od lat. Kulisy zatrzymania po zabójstwie w Białej PodlaskiejKontrole i konsekwencje po stronie szpitalaPremier Donald Tusk zapowiedział, że osoby korzystające z ewentualnej specjalnej ścieżki przyjęć w Warszawskim Szpitalu Południowym mogą ponieść konsekwencje polityczne.Szef rządu zaznaczył, że każdy przypadek naruszenia prawa będzie wymagał wyjaśnienia, a odpowiedzialność może mieć zarówno wymiar prawny, jak i polityczny.W czwartek prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski poinformował o odwołaniu całego zarządu Warszawskiego Szpitala Południowego. W placówce trwa kontrola prowadzona przez stołeczny ratusz oraz Narodowy Fundusz Zdrowia. Sprawę dotyczącą lekarza bada również prokuratura.Czytaj także: Przypadkowy strzał na komendzie. Zawiadomiono prokuraturę