„Sprawę traktujemy bardzo poważnie”. Obawy dotyczą ewentualności państwowego terroryzmu. W Polsce byłby to pierwszy przypadek zabójstwa dokonanego na polityczne zlecenie obcego państwa – powiedział premier Donald Tusk, odnosząc się do zatrzymania mężczyzny podejrzewanego o zabójstwo rosyjskiego opozycjonisty i artysty Siemiona Skrepeckiego w Białej Podlaskiej. – Sprawę traktujemy bardzo, bardzo poważnie. Nie ukrywam, że istnieje podejrzenie, iż za tym potencjalnym zabójcą stoją zleceniodawcy. Nie muszę nikogo przekonywać, że te obawy dotyczą ewentualności państwowego terroryzmu. Mieliśmy już do czynienia z takimi przypadkami w Europie, ale w Polsce byłby to pierwszy przypadek zabójstwa dokonanego na polityczne zlecenie obcego państwa. Podkreślam, że na razie są to jedynie hipotezy, ale musimy traktować je bardzo poważnie – powiedział dziennikarzom premier, który w czwartek i piątek bierze udział w unijnym szczycie.Do zabójstwa doszło 16 czerwca w Białej Podlaskiej. Skrepecki, rosyjski opozycjonista i artysta mieszkający w Polsce, został zastrzelony na jednym z osiedli mieszkaniowych. Śledczy od początku zakładali, że mogła to być starannie zaplanowana egzekucja.W środę poinformowano o zatrzymaniu 36-letniego mężczyzny, który posługiwał się gruzińskim paszportem. Podejrzany został ujęty w hostelu w Piastowie pod Warszawą podczas wspólnej akcji policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz funkcjonariuszy jednostek kontrterrorystycznych.Według informacji przekazanych przez szefa rządu zatrzymany może mieć związek z działalnością zorganizowanej grupy przestępczej. Śledczy badają obecnie zarówno okoliczności samego zabójstwa, jak i ewentualny udział osób, które mogły zlecić jego wykonanie.„Będą konsekwencje prawne i polityczne”Premier odniósł się również do kolejnych odsłon sprawy lekarza w trakcie specjalizacji, który w 2025 roku zarobił 1,6 mln zł. Medyk był także radnym warszawskiej dzielnicy Ursus z ramienia KO. W poniedziałek opuścił szeregi partii, w czwartek złożył mandat radnego. Także w czwartek stołeczny ratusz poinformował, że lekarz zwrócił szpitalowi pół miliona złotych.Premier zauważył, że sprawa ma kilka wymiarów. Pierwszy tyczy się nieprawidłowości. Tusk zwrócił uwagę, że lekarz potwierdził, że do nich doszło, zwracając szpitalowi część pieniędzy.– Zakładamy, że ta decyzja związana jest z jego świadomością, że działał niezgodnie z prawem – powiedział Tusk. Szef rządu przypomniał, że oczekiwał od lekarza natychmiastowej rezygnacji z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej. Zapowiedział, że w związku z postępowaniem prokuratorskim ta sprawa będzie miała swój ciąg dalszy, także w wymiarze politycznym. Chodzi o doniesienia medialne, że w Warszawskim Szpitalu Południowym była specjalna ścieżka VIP, skracająca oczekiwanie na badania.– Problem tego konkretnego przypadku trzeba będzie wyjaśnić, niezależnie od tego, kto korzystał z tego mechanizmu. Wszędzie tam, gdzie będzie naruszenie prawa, będą nie tylko konsekwencje prawne, ale też polityczne – podkreślił premier.Odwołanie zarządu szpitalaW czwartek prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski poinformował, że na jego wniosek cały zarząd Warszawskiego Szpitala Południowego został odwołany. W szpitalu trwa kontrola ratusza i NFZ. Sprawę lekarza bada też prokuratura.Według doniesień medialnych koordynator SOR-u w Szpitalu Południowym, a także radny KO warszawskiej dzielnicy Ursus Dawid Kacprzyk miał w trakcie specjalizacji zarobić w ubiegłym roku 1,6 mln zł. Opinię publiczną oburzyła również informacja, że na prowadzonym przez Kacprzyka oddziale politycy KO mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.Czytaj także: Szpital Południowy pod lupą. „Nie będziemy niczego zamiatać pod dywan”