Reżim atakuje. „Neomilitaryzm” – takim hasłem zaczęła północnokoreańska propaganda nazywać działania Japonii. Jednocześnie reżim sam stawia na intensywne zbrojenia i prowadzi agresywną politykę. Wycofał również ambasadora z Wielkiej Brytanii, po zaledwie miesiącu urzędowania. Japońska agencja Kyodo zwróciła uwagę, że Korea Północna działa po linii Chin. Pekin stara się bowiem zyskać międzynarodowe poparcie dla swojej postawy wobec Tokio w obliczu sporu dyplomatycznego. Japonia staje bowiem po stronie Tajwanu, na który zakusy robią Chiny.„Dziennik Ludowy”, główny organ rządzącej Komunistycznej Partii Chin, opublikował komentarz na temat wydarzeń światowych pod tytułem „Neomilitaryzm po raz kolejny poprowadzi Japonię ku przepaści”. Dwa dni później północnokoreańska „Rodong Sinmun”, także oficjalna gazeta Partii Pracy Korei, demaskowała wraże działania Tokio.Podczas wizyty w Pjongjangu na początku czerwca prezydent Chin Xi Jinping wyraził sprzeciw wobec prób „odrodzenia militaryzmu”. Słowa te wypowiedział podczas bankietu powitalnego wydanego przez Kim Dzong Una. Uważa się, że jego uwagi były wymierzone w Japonię.Testy rakietowe Korei PółnocnejW ostatnich tygodniach Korea Północna wielokrotnie używała zwrotu „neomilitaryzm”, potępiając Japonię. Jednocześnie regularnie przeprowadza testy pocisków balistycznych, które lądują w japońskiej strefie ekonomicznej.To nie jedyna dyplomatyczna osobliwość komunistycznego reżimu. Pjongjang wycofał swojego ambasadora w Wielkiej Brytanii Mun Myong Sina, zaledwie miesiąc po jego mianowaniu. Ambasada oświadczyła, że to odbyło się to wobec „wyjątkowo prowokacyjnego aktu” brytyjskiego rządu. Było nim nałożenie sankcji na Międzynarodowy Obóz Dziecięcy Songdowon, w ramach szerszych represji wobec kilkudziesięciu podmiotów i osób powiązanych z Rosją.Czytaj także: Publiczna egzekucja za „nieczyste nagrania”. Terror Kima się nasila