Unijny szczyt 18-19 czerwca. Na kilka tygodni przed ogłoszeniem przez Komisję Europejską zmian w systemie ETS Polska podejmuje ostatnią próbę wpłynięcia na kształt reformy. Podczas szczytu UE w Brukseli Warszawa będzie zabiegać o wezwanie do szybkich zmian w zasadach przyznawania darmowych uprawnień do emisji CO2, z których korzystają energochłonne gałęzie przemysłu. Ostatni szczyt przed propozycją Komisji EuropejskiejCzwartkowe i piątkowe posiedzenie Rady Europejskiej w Brukseli będzie ostatnim spotkaniem unijnych przywódców przed zapowiedzianą reformą systemu handlu emisjami.Warszawa zamierza wykorzystać tę okazję, by skłonić Komisję Europejską do szybkiego działania. Jak przekazało źródło unijne, Polsce zależy na tym, aby w końcowych ustaleniach szczytu znalazł się apel do KE o pilne przeprowadzenie reformy. Jednocześnie rozmówca zaznaczył, że sam system ETS oraz unijna polityka klimatyczna nie będą głównymi tematami obrad.Polska i Włochy po jednej stroniePolska może liczyć na wsparcie m.in. Włoch, które również krytycznie oceniają obecne rozwiązania. Zgodnie z obowiązującymi zasadami liczba darmowych uprawnień do emisji dwutlenku węgla systematycznie maleje.Warszawa postuluje, aby zmiany dotyczące sposobu obliczania darmowych uprawnień dla energochłonnych instalacji, takich jak ciepłownie czy huty, zostały przedstawione w odrębnym projekcie legislacyjnym, a nie w ramach nowelizacji dyrektywy ETS. Takie rozwiązanie mogłoby przyspieszyć cały proces legislacyjny.Czytaj także: Premier w Brukseli: Jest przełom ws. handlu emisjamiPostulat zmian z mocą wstecznąDla Polski istotne jest również, aby nowe regulacje zostały wprowadzone retroaktywnie, czyli z mocą wsteczną. Dzięki temu reforma objęłaby także wskaźniki na lata 2026–2030, które Komisja Europejska zaproponowała w maju, a państwa członkowskie zatwierdziły w poniedziałek.Polska i Włochy głosowały przeciwko ich przyjęciu. Jak jednak podkreśliło źródło unijne, samo zatwierdzenie wskaźników nie było niekorzystne dla państw korzystających z darmowych uprawnień.– Istniało ryzyko, że gdyby w ogóle nie przyjęto aktualizacji tych wskaźników, to w ogóle nie byłoby darmowych uprawnień w systemie – powiedział rozmówca.Oznacza to, że obecne rozwiązanie, choć oceniane przez Polskę jako niekorzystne, jest lepsze niż całkowity brak darmowych uprawnień.Czytaj także: Spór o ETS2 rozgrzewa Europę. Polska apeluje o dłuższe vacatio legisKomisja Europejska przedstawi propozycje w lipcuKomisja Europejska ma zaprezentować projekt zmian w systemie ETS 15 lipca.Polska i Włochy nie są jedynymi krajami zabiegającymi o zwiększenie liczby bezpłatnych uprawnień. Pod koniec maja Czechy wystosowały do Komisji Europejskiej apel w tej sprawie. Oprócz Polski inicjatywę wsparły również Bułgaria, Grecja, Rumunia i Słowacja.Spór o benchmarki ETSLiczba darmowych uprawnień dla przemysłu energochłonnego, które mają poprawiać jego konkurencyjność wobec firm spoza Unii Europejskiej, wyliczana jest na podstawie tzw. benchmarków, czyli wskaźników referencyjnych ETS.W odpowiedzi na obawy przedsiębiorstw Czechy zaproponowały zamrożenie wartości tych wskaźników na poziomie obowiązującym w latach 2021–2025. Propozycja nie uzyskała jednak wystarczającego poparcia.Czytaj także: Polska w opozycji, wywalczyła swoje. Nowe cele klimatyczne UE na 2040 rok Czym jest system ETS?Europejski System Handlu Emisjami (ETS) funkcjonuje od 2005 roku. Początkowo miał przygotować Unię Europejską do realizacji zobowiązań wynikających z Protokołu z Kioto, który zakładał ograniczenie średnich emisji w krajach rozwiniętych o co najmniej 5 proc. względem poziomu z 1990 roku.W kolejnych latach system był dostosowywany do unijnej polityki klimatyczno-energetycznej. Obecnie ETS stanowi jedno z najważniejszych narzędzi wykorzystywanych przez Unię Europejską do ograniczania emisji gazów cieplarnianych.Czytaj także: Ta garstka koncernów emituje połowę światowego CO2. Raport