Sikorski w Berlinie. Trudna historia tworzy podziały, ale nie jesteśmy na nie skazani – powiedział w środę w Berlinie szef MSZ Radosław Sikorski. Podkreślił, że odchodzą ostatni świadkowie II wojny światowej, wobec których Polska i Niemcy mają szczególne obowiązki. Jak zaznaczył, nasi zachodni sąsiedzi powinni „poważnie i szybko” zmierzyć się z tym wyzwaniem. Sikorski wziął udział w Forum Polsko-Niemieckim, zorganizowanym w 35. rocznicę podpisania Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy. Dokument podpisano 17 czerwca 1991 roku w Bonn – w czasie, gdy Polska i zjednoczone Niemcy budowały nowe ramy relacji po dekadach wojny, konfrontacji i nieufności.Także w środę ministrowie obrony Polski i Niemiec, Władysław Kosiniak-Kamysz i Boris Pistorius, podpiszą w Warszawie nową umowę o współpracy wojskowej. Dotyczy ona m.in. wspólnych ćwiczeń, nie będzie w niej natomiast gwarancji bezpieczeństwa.Szef polskiej dyplomacji ocenił, że traktat sprzed 35 lat był przełomem w stosunkach obu państw. Podkreślił, że od tego czasu Polska i Niemcy weszły w erę partnerstwa i współpracy, a ich relacje są dziś bardziej zrównoważone. Wskazywał również na znaczenie współpracy gospodarczej, która stała się jednym z najmocniejszych filarów polsko-niemieckiego sąsiedztwa.Sprawy do załatwieniaSikorski zaznaczył jednak, że w relacjach Warszawy i Berlina pozostają także tematy trudne. Jak mówił, ważne jest to, że oba państwa potrafią o nich otwarcie rozmawiać. Wśród problemów wymienił m.in. niedostatki infrastruktury transgranicznej oraz kontrole na granicy.– Od dwóch lat borykamy się z kontrolami granicznymi, mimo że na naszej wschodniej granicy zbudowaliśmy skuteczną barierę, przez którą od początku roku nielegalnie nie przeszedł ani jeden migrant – powiedział szef MSZ.Osobne miejsce w wystąpieniu zajęły kwestie historyczne. Sikorski przypomniał, że odchodzą ostatni świadkowie II wojny światowej, w tym osoby szczególnie doświadczone przez niemieckie zbrodnie: więźniowie obozów koncentracyjnych i robotnicy przymusowi.Czytaj też: Karambol na „ekspresówce” w Krakowie. Na miejscu lądował śmigłowiec LPR– Mamy wobec nich szczególne obowiązki, zarówno w wymiarze moralnym, jak i materialnym. Więc uważamy, że Republika Federalna Niemiec powinna poważnie i szybko zmierzyć się z tym wyzwaniem – oświadczył.Szef MSZ dodał, że ważnym gestem pojednania będzie pomnik polskich ofiar II wojny światowej w Berlinie. – Trudna historia tworzy podziały, ale nie jesteśmy na nie skazani. Do ich przełamywania trzeba wrażliwości i odpowiedzialności. Wiem, że pomnik polskich ofiar II wojny światowej w Berlinie będzie ważnym krokiem w tym kierunku – podkreślił.Bezpieczeństwo i Ukraina w tleBerlińskie spotkanie miało także wymiar polityczny i strategiczny. Sikorski rozmawiał z szefem niemieckiej dyplomacji Johannem Wadephulem o relacjach dwustronnych, polityce bezpieczeństwa i obrony oraz dalszym wsparciu Ukrainy walczącej z rosyjską agresją. Obaj ministrowie wzięli też udział w Forum Polsko-Niemieckim i wręczyli Nagrodę za Szczególne Zasługi dla Rozwoju Stosunków Polsko-Niemieckich, przyznawaną osobom i instytucjom działającym na rzecz dialogu między oboma krajami.Wizyta Sikorskiego przypadła na dzień symboliczny także z innego powodu. W związku z rocznicą traktatu zapowiadano podpisanie polsko-niemieckiego porozumienia obronnego, które ma doprecyzować dotychczasowe zobowiązania obu państw w zakresie współpracy wojskowej. W ostatnich tygodniach jako przykłady tej współpracy wskazywano m.in. obecność niemieckich Eurofighterów w Malborku oraz udział niemieckich baterii Patriot w ochronie przestrzeni powietrznej wokół lotniska Rzeszów-Jasionka.Berlin i Warszawa rozmawiają dziś więc nie tylko o pamięci i historycznej odpowiedzialności, ale także o bezpieczeństwie wschodniej flanki NATO, wsparciu Ukrainy i praktycznym wymiarze sąsiedztwa. To właśnie w tym kontekście Sikorski podkreślał, że pojednanie nie oznacza przemilczania trudnych spraw, lecz gotowość do mierzenia się z nimi w sposób odpowiedzialny.Czytaj też: Zarobki lekarzy i „zwyrodniały system”. Premier zleca kontrolę NIK