„System zdrowia jest do zmiany”. Chcemy zracjonalizować zarobki lekarzy i rzetelnie wycenić procedury – oświadczył premier Donald Tusk, komentując projekt dotyczący kontroli płac lekarzy. Odnosząc się do głośnej sprawy lekarza w trakcie specjalizacji, który w 2025 roku zarobił 1,6 mln zł, szef rządu ocenił, że „system zdrowia jest zwyrodniały”. I poinformował, że zwrócił się do NIK z wnioskiem o całościową kontrolę. – Od dłuższego czasu staramy się, nie budząc negatywnych emocji, zwracać uwagę środowisku lekarskiemu, że ilość środków przeznaczanych na wynagrodzenia jest nieproporcjonalnie duża w porównaniu z wydatkami na pacjentów – oświadczył premier Donald Tusk podczas konferencji prasowej.We wtorek rząd przyjął projekt ustawy umożliwiającej zbieranie informacji o zarobkach medyków w powiązaniu z numerem PESEL. Projekt trafił już do Sejmu i w środę ma się odbyć jego pierwsze czytanie. Premier podkreślił, że ustawa „wreszcie umożliwi agencji rządowej kontrolowanie konkretnych zarobkach w systemie ochrony zdrowia”.Premier Tusk: Zmiany mają uzdrowić system wynagrodzeń– W interesie środowiska lekarskiego jest wspólne zastanowienie się, jak naprawić ten system i uniemożliwić wykorzystywanie go do nadmiernego wzbogacania się – podkreślił Donald Tusk. – Już w lipcu wejdzie w życie ustawa o centralnym rejestrze umów jednostek sektora finansów publicznych, która umożliwi kontrolę płac w SPZOZ-ach – dodał.Szef rządu zapowiedział, że wspólnie z Ministerstwem Zdrowia i NFZ będą konsultowane kolejne zmiany, które mają uzdrowić system wynagrodzeń w służbie zdrowia.– Zwróciłem się do Najwyższej Izby Kontroli o przeprowadzenie kompleksowych kontroli wszędzie tam, gdzie wydawane są publiczne środki na ochronę zdrowia. Chcę otrzymać szczegółowy raport oraz wnioski dotyczące miejsc, w których dochodziło do nadużyć – podkreślił.Tusk wskazał, że wiele rozwiązań mających poprawić sytuację w służbie zdrowia leży już na stole. – Od dłuższego czasu pracuję nad tym, aby te najbardziej oczywiste rozwiązania znalazły poparcie i zrozumienie w Sejmie oraz w środowisku lekarskim – zapewnił.Salonik VIP w szpitalu. Szokujące ustaleniaDyskusja w sprawie zarobków lekarzy nasiliła się w związku z głośną sprawą lekarza w trakcie specjalizacji, który w 2025 roku zarobił 1,6 mln zł. Dawid Kacprzyk jest jednocześnie radnym dzielnicy Ursus, wybranym z listy Koalicji Obywatelskiej. W poniedziałek szef warszawskich struktur KO Marcin Kierwiński poinformował, że radny zrezygnował z członkostwa w KO.Portal Zero.pl podał w środę, że w SOR Szpitala Południowego w Warszawie stworzono szybszą ścieżkę przyjęć dla polityków KO i ich rodzin. W publikacji zarzucono, że działacze partyjni, którzy zgłosili się na oddział, mieli szybko wykonywane badania i nie musieli czekać na nie w publicznej poczekalni z innymi pacjentami. Mieli też mieć wydzielony komfortowy pokój. Dziennikarze ustalili, że specjalną kolejką na SOR-ze miał koordynować właśnie 28-letni Kacprzyk. Narodowy Fundusz Zdrowia miał otrzymać do weryfikacji listę osób korzystających ze specjalnego traktowania. Szpital oświadczył, że nie udostępnia informacji dotyczących poszczególnych pacjentów.Czytaj także: Zarabiał miliony bez specjalizacji. Radny odchodzi po ujawnieniu zarobkówW poniedziałek Naczelna Izba Lekarska złożyła zawiadomienie do rzecznika odpowiedzialności zawodowej w sprawie Kacprzyka. Zarzucono mu opuszczenie dyżuru medycznego. Z doniesień medialnych wynika, że jego grafik pokrywał się z wystąpieniami w Senacie czy występami w telewizji.– Oczekuję od osób odpowiedzialnych za Szpital Południowy precyzyjnej informacji oraz wyjaśnienia wszystkich niejasności do samego końca. Jeśli doszło do naruszenia prawa, będą konsekwencje prawne – zaznaczył premier Tusk. W jego ocenie „jest wystarczająco dużo sygnałów, żeby ci, którzy dysponują tym szpitalem, podjęli też decyzje personalne już w tej chwili”. Podkreślił, że sprawa „saloniku VIP dla polityków” musi być wyjaśniona, także na poziomie samorządu.