W nocy zginęły co najmniej cztery osoby. W 53 regionach Rosji na stacjach brakuje paliwa – ustalił portal śledczy The Bell. To skutek codziennych nalotów ukraińskich dronów na rosyjskie rafinerie, rurociągi i magazyny. Kreml z kolei stawia na ataki na ukraińskie miasta. W wyniku rosyjskich bombardowań w nocy z wtorku na środę zginęły co najmniej cztery osoby. Trzy osoby zginęły we wtorek w dwóch rosyjskich atakach lotniczych na Słowiańsk w obwodzie donieckim. Pięć kolejnych osób zostało rannych. Uszkodzonych zostało ponad sto budynków mieszkalnych. Ukraińskie media donoszą, że Rosjanie użyli między innymi bomb kierowanych FAB-250.Jak podkreśla agencja Reutera, Słowiańsk jest częścią silnie bronionego przez armię ukraińską „pasa fortec”, który ma kluczowe znaczenie dla powstrzymania rosyjskiej ofensywy.Celem rosyjskich ataków lotniczych we wtorek wieczorem było również Zporoże na południowym wschodzie Ukrainy. Zginęła jedna osoba, rannych zostało siedem innych. Uszkodzona została placówka edukacyjna, centrum handlowe oraz budynek mieszkalny – poinformował gubernator obwodu zaporoskiego Iwan Fiodorow, cytowany przez portal Ukrainska Pravda.Rosja: na stacjach brakuje paliwaUkraińcy skupiają się na atakach na rosyjskie instalacje naftowe. W efekcie już w ponad 50 regionach brakuje paliwa. Ograniczenia w sprzedaży benzyny i oleju napędowego wprowadziły koncerny Rosnieft, Basznieft, TNK i Tatnieft, a także część regionów. Na jednych stacjach można kupić jednorazowo 60 litrów, a na innych tylko 20 litrów. Najtrudniejsza sytuacja jest na nielegalnie okupowanym Krymie oraz w regionach przyfrontowych.Rośnie cena paliwa, spada wydobycie i przetwórstwo ropy. Portal Meduza zwrócił uwagę, że kłopoty na wewnętrznym rynku nie przełożyły się na eksport ropy. Jak podkreślają niezależni eksperci, Reżim Władimira Putina potrzebuje pieniędzy na prowadzenie wojny, dlatego nie rekompensuje strat krajowych ograniczeniem sprzedaży surowca za granicę. Eksperci podkreślają, że z tygodnia na tydzień rośnie skuteczność ukraińskich uderzeń w rosyjską infrastrukturę paliwową. Bezzałogowce coraz częściej niszczą urządzenia, których nie da się ani naprawić, ani wymienić w krótkim czasie.Reżim Putina nie liczy się ze stratamiNa froncie stroną atakującą są Rosjanie, którzy są coraz bliżej zdobycia Konstantynówki, miasta w kontrolowanej przez Ukraińców części obwodu donieckiego. Jego przejęcie otworzyłoby Kremlowi drogę do zdobycia Kramatorska i Słowiańska. Jak wskazano w analizie ekspertów z portalu DeepState – w Konstantynówce może powtórzyć się scenariusz Pokrowska, a Rosjanie nie liczą się tam ze stratami.Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy przekazał rano, że minionej doby wyeliminowano 1260 rosyjskich żołnierzy (około 1 386 680 od początku pełnoskalowej agresji) oraz między innymi 7 czołgów (12 0133), 7 opancerzonych wozów bojowych piechoty (24 775), 51 systemów artyleryjskich (44 169) i 2 wieloprowadnicowe wyrzutnie rakiet (1874).Czytaj także: Katastrofa ukraińskiego Su-24M. Załoga nie żyje