Katarzyna Kotula w „Gościu poranka”. To będzie próba łamania prawa albo po prostu łamanie prawa. Trzeba nazywać rzeczy po imieniu. Oczywiście będziemy to monitorować – powiedziała w programie „Gość poranka” w TVP Info Katarzyna Kotula. Pełnomocniczka rządu ds. równości odniosła się w ten sposób do zapowiedzi części samorządów dotyczących odmowy transkrypcji zagranicznych aktów małżeństw jednopłciowych. Kilka polskich gmin zapowiedziało, że nie będzie dokonywać transkrypcji zagranicznych aktów małżeństw jednopłciowych. Wśród samorządów prezentujących takie stanowisko wymieniane są m.in. Zakopane, Jeżowe, Czarny Dunajec oraz Jordanów.Transkrypcja polega na przeniesieniu treści zagranicznego aktu stanu cywilnego do polskich ksiąg stanu cywilnego, dzięki czemu dokument może wywoływać skutki prawne w Polsce. Kwestia ta stała się przedmiotem ogólnopolskiej debaty dotyczącej praw par jednopłciowych i obowiązków urzędów stanu cywilnego.„To będzie łamanie prawa”Prowadzący „Gościa poranka” Mariusz Piekarski zapytał pełnomocniczkę rządu ds. równości Katarzynę Kotulę, czy jej zdaniem może dojść do powstania czegoś na wzór „stref wolnych od LGBT”.– To będzie próba łamania prawa albo po prostu łamanie prawa. Trzeba nazywać rzeczy po imieniu. Oczywiście będziemy to monitorować. Odbyło się już pierwsze posiedzenie podkomisji ds. wdrażania wyroków TSUE, która będzie monitorować sytuację, gdy rozporządzenie umożliwiające transkrypcję zagranicznych aktów małżeństw jednopłciowych wejdzie w życie 23 sierpnia. Oczywiście ja, jako pełnomocniczka rządu, również będę się temu przyglądać – powiedziała Kotula.„To rozwiązanie systemowe”– Najpierw chcemy zobaczyć, jak wiele samorządów po wejściu w życie nowych przepisów odmówi dokonywania transkrypcji. Część samorządów dokonuje ich już teraz, nie czekając na systemowe rozwiązanie, czyli rozporządzenie przygotowane przez wicepremiera i ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego. Większość jednak czeka, ponieważ chce działać w sposób systemowy. Nie ma z tym problemu, rozumieją to również pary, które od wielu lat czekają na jakiekolwiek rozwiązanie dające możliwość uznania ich małżeństw w Polsce. Pewnie poczekają do 23 sierpnia – podkreśliła.Zapytana o liczbę dotychczas dokonanych transkrypcji, odpowiedziała:– Trzy tygodnie temu w samej Warszawie było ich około 16. Nie mamy dziś pełnych danych, rozumiem, że tworzą się kolejki. Jestem informowana o kolejnych osobach składających wnioski. Na razie zbieramy deklaracje tych samorządów, które mówią „nie”. Zobaczymy, czy po wprowadzeniu systemowego rozwiązania nadal będą podtrzymywać swoje stanowisko. Przypominam, że jest to rozwiązanie systemowe. Minister Krzysztof Gawkowski opracował to rozporządzenie, ale widnieje pod nim również podpis Marcina Kierwińskiego, ministra nadzorującego urzędy stanu cywilnego.„Polska prawica boi się nakrętek, zaimków i feminatywów”Uchwalona przez Sejm ustawa o statusie osoby najbliższej trafiła do Senatu. Prezydent Karol Nawrocki oraz jego współpracownicy wielokrotnie podkreślali, że nie poprą rozwiązań, które ich zdaniem prowadzą do wprowadzenia związków partnerskich lub zrównania ich z małżeństwem.W związku z tym prowadzący „Gościa poranka” zapytał Katarzynę Kotulę, czy jest umówiona z prezydentem na rozmowy dotyczące tej ustawy.– Rozmawiam z przedstawicielami pana prezydenta. Jesteśmy naprawdę w regularnym kontakcie. Po raz pierwszy na posiedzeniu komisji obecni byli reprezentanci Pałacu Prezydenckiego. Z mojej strony jest dobra wola. Uważam, że najważniejsze jest to, abyśmy przestali myśleć w kategoriach własnego zysku politycznego czy partyjnego – powiedziała Kotula.Prowadzący przypomniał, że po uchwaleniu ustawy prezydencki minister Paweł Szefernaker stwierdził, iż prezydent nie podpisze takiej ustawy.– Jest jeszcze pewne okno do rozmów. W środę odbędzie się posiedzenie trzech komisji senackich. Ustawa trafia do Senatu i to jest ostatni moment, aby rozmawiać. Możliwe są zmiany w ustawie, jeśli pan prezydent będzie wiedział, czego chce, i jeśli pojawią się konkretne propozycje lub argumenty. Dzisiaj takich argumentów nie ma. Polska prawica boi się nakrętek, zaimków czy feminatywów, o których ostatnio mówił prezes Jarosław Kaczyński. Boi się także tęczowych rodzin. Nie ma żadnego powodu, panie prezydencie, by tych rodzin się bać – podkreśliła.Czytaj także: Pierwsza transkrypcja małżeństwa jednopłciowego. Trzaskowski potwierdza