Maszyna została doszczętnie zniszczona. Nieduży samolotem pasażerski rozbił się w brazylijskim stanie Goiás w środkowej części kraju. Z niewiadomych przyczyn maszyna, którym lecieli 68-leni pilot i jego 17-letni wnuk, rozbiła się o ziemię, niedaleko rodzinnej posiadłości w pobliżu Vendo do Duca. Obaj zginęli na miejscu. Według brazylijskich mediów, w sobotni wieczór 68-letni Dirceu Antônio Zanchi zabrał swojego 17-letniego wnuka Gabriela na pokład samolotu Embraer Corisco II Turbo. To jednosilnikowa, czteromiejscowa maszyna produkowana w Brazylii. Około godz. 18:25 straż pożarna została poinformowana o rozbiciu się niedużego samolotu na polu kukurydzy niedaleko Venda do Duca. W okolicy tej znajduje się też rodzinna posiadłość pilota. Według relacji strażaków, szczątki samolotu znajdowały się na obszarze 2500 metrów kwadratowych. Maszyna uderzyła w ziemię z takim impetem, że ciała pilota i jego wnuka znajdowały się ok. 20 metrów od głównej części wraku. Na ratunek było już za późno. Wiele wskazuje na to, że pilot próbował awaryjnie lądować, ale nie wiadomo, dlaczego. Ma to wyjaśnić śledztwo prokuratury oraz dochodzenie Centrum Badania i Zapobiegania Wypadkom Lotniczym (Cenipa). Czytaj także: Samolot runął w ziemię wbijając się dziobem w grunt