Wybuchy i katastrofy ekologiczne narzędziami odstraszania. Wystarczy kilka eksplozji, wyciek ropy i związane z tym konsekwencje dla środowiska, a natychmiast się opamiętają – tak senator Dmitrij Rogozin, uzasadnił swój pomysł zaminowania cywilnych statków pływających dla Rosji. To jego reakcja na zatrzymania przez Wielką Brytanię, jednego z tankowców „floty cieni”. W niedzielny ranek 14 czerwca, brytyjskie siły zbrojne przechwyciły na rozkaz premiera Keira Starmera, rosyjski tankowiec „floty cieni”, który płynął przez kanał La Manche. Chodzi o statek „Smyrtos”, płynący pod kameruńską banderą, który 5 czerwca wyruszył z rosyjskiego portu Ust Luga. Jednostka jest objęta sankcjami. Działania te bardzo nie spodobały się rosyjskiemu senatorowi i byłemu szefowi Roskosmosu Dmitrijowi Rogozinowi. Jest on uważany za radykalnego nacjonalistę i ma antyzachodnie poglądy. „Musimy zaminować tankowce, których używamy. Zabezpieczenie powinno zostać uruchomione na podstawie odpowiednich poleceń lub gdy tankowiec zboczy z trasy i zostanie zmuszony do wejścia do obcego portu. Wystarczy kilka eksplozji tuż przed ich nosem, wyciek ropy i związane z tym konsekwencje dla środowiska, a natychmiast się opamiętają” – stwierdził Rogozin. Katastrofa ekologiczna narzędziem nacisku Inicjatywę senatora poparli prokremlowscy blogerzy. „W tym momencie pomysł nie wydaje się już dziwny. O ile wcześniej istniały nadzieje, że dowództwo… zareaguje na porwania statków, wysyłając co najmniej prywatne firmy wojskowe/ochroniarskie i inne odpowiednie środki, z czasem stało się jasne, że pomysł ten nie znalazł poparcia na wysokich stanowiskach. Jednak zbombardowanie przejętego tankowca u wybrzeży Wielkiej Brytanii i wynikająca z tego katastrofa ekologiczna z pewnością wywołają wśród brytyjskiej opinii publicznej pytania o działania rządu” – napisała grupa publicystyczna „Two Majors”. Podobnego zdania ma być kanał Rybar, uważany za powiązany z Ministerstwem Obrony Federacji Rosyjskiej. „Jeśli nie opracujemy systemowej reakcji, następnymi, którzy nauczą się aresztować bezbronne statki, będą te, które nigdy nie miały odpowiedniej straży przybrzeżnej” – stwierdził autor kanału. Czytaj także: Operacja na Kanale La Manche. Brytyjczycy przejęli rosyjski tankowiecFlota Putina „Flota cieni” pojawiła się na morzach i oceanach po pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę. To nic innego jak rosyjskie lub powiązane z Rosją statki (najczęściej przestarzałe tankowce), które służą głównie do obchodzenia zachodnich sankcji i nielegalnego transportu ropy naftowej na rynki azjatyckie lub do Ameryki Południowej czy Afryki. Coraz częściej pływają one pod banderami innymi niż Federacji Rosyjskiej. Flota ta liczy od kilkuset do nawet ponad 1000 statków. Ze względu na fatalny stan techniczny tych jednostek, regularnie dochodzi do awarii i zagrożeń dla środowiska. Szwedzka straż przybrzeżna interweniowała w związku z wyciekiem ropy na Bałtyku, a inne zepsute tankowce dryfowały na wodach Morza Śródziemnego. Jednostki z „floty cieni”, takie jak wysłużone statki towarowe, są z kolei wykorzystywane do prowadzenia wojny hybrydowej m.in. uszkodzeń podmorskich kabli teleinformatycznych czy energetycznych, co miało już kilkukrotnie miejsce na Bałtyku. Czytaj także: Tajemnicze awarie statków „floty cieni”. Kłopoty z „utrzymaniem kursu”