Negocjacje w martwym punkcie. Główny irański negocjator Mohammad Bagher Ghalibaf oświadczył po ostrzale przez Izrael celu Hezbollahu w Bejrucie, że Stanom Zjednoczonym brakuje woli lub możliwości wypełnienia zobowiązań, wynikających z porozumienia z Iranem, które ma być podpisane w niedzielę. „Jeśli brakuje woli i umiejętności, by wywiązać się ze zobowiązań, mówienie o kontynuowaniu drogi nie jest możliwe” – stwierdził na platformie X Ghalibaf, pełniący również funkcję przewodniczącego parlamentu Iranu. A izraelski atak „po raz kolejny pokazał że Ameryce albo brakuje woli, by wypełnić zobowiązania, albo możliwości, by to zrobić” – napisał.Izraelski ostrzał był odwetem za wystrzelenie przez wspierany przez Iran Hezbollah trzech dronów na teren północnego Izraela – przekazała armia w komunikacie. W izraelskim ataku zginął komendant Hezbollahu, Ali al-Hajj – powiadomił arabski portal Al Arabiya. Agencja AFP przekazała zaś, powołując się na libańską obronę cywilną, że zginęły trzy osoby, a sześć zostało rannych.Liban w centrum negocjacjiIran usiłuje doprowadzić do stanu, w którym porozumienie z USA zwiąże ręce Izraela w Libanie, chroniąc w ten sposób jego potężnego sojusznika, Hezbollah. Przywódcy Izraela zapewniają, że na to nie pozwolą – wyjaśnił portal Times of Israel.Był to pierwszy od tygodnia atak Izraela od na cel położony w uważanej za bastion terrorystycznego Hezbollahu południowej dzielnicy Bejrutu. Poprzedni atak był również odpowiedzią na ostrzał rakietowy północnego Izraela - przypomniał izraelski portal, dodając, że owa wymiana ognia doprowadziła do jednodniowych starć przerwanych pod presją USA.„Izrael nie będzie tolerował ostrzału swojego terytorium” – oświadczył minister obrony Israel Kac.Zobacz także: Biały Dom zapowiada porozumienie z Iranem. „Uzgodniliśmy tekst"Eskalacja Izrael-HezbollahIran zapewniał, że wstępne porozumienie mające zakończyć konflikt na Bliskim Wschodzie ma obejmować również front libański. W niedzielę Hezbollah przyznał się do kilku ataków na izraelskich żołnierzy w południowym Libanie, ale jak dotąd nie wspomniał o ataku dronów na północny Izrael.Hezbollah, który wciągnął Liban do wojny atakując Izrael w pierwszych dniach marca, wypowiadał się przeciwko amerykańsko-irańskiej propozycji rozejmu i wzywał rząd do przywrócenia dobrych stosunków z Iranem. W ostatnich tygodniach libańscy przywódcy stanowczo domagali się od Iranu, by zaprzestał interwencji w Libanie, podkreślając, że Hezbollah odrzucił wynegocjowane przez rząd warunkowe zawieszenie broni z Izraelem.W sobotę prezydent USA Donald Trump i pakistański mediator oświadczyli, że podpisanie porozumienia kończącego wojnę na Bliskim Wschodzie planowane jest na niedzielę. Daty tej nie potwierdził jednak Iran.Były rzecznik prezydium irańskiego parlamentu Niezameddin Musawi oświadczył, że atak Izraela na dzielnicę Dahija w dniu, w którym miało zostać podpisane memorandum o porozumieniu między Iranem a Stanami Zjednoczonymi, miał na celu upokorzenie Iranu i umożliwienie prezydentowi Donaldowi Trumpowi odniesienia zwycięstwa.„Drodzy negocjatorzy, nie poddawajcie się upokorzeniu i nie podpisujcie niczego w upokarzających warunkach” – napisał Musawi na platformie X. „Atak nie powinien się wydarzyć”Do ataku na Bejrut odniósł się prezydent USA Donald Trump. „Izrael ma prawo bronić się przed zagrożeniami” – dodał Trump, „jednak atak, na który odpowiedział, był mniejszej wagi ani szczególnego znaczenia. Nikt nie został ranny, zabity” - napisał.Nikt – podkreślił, odnosząc się do spodziewanego podpisania memorandum o porozumieniu między USA a Iranem, „nie powinien zakłócać tego ważnego procesu”.„Jesteśmy bardzo blisko porozumienia, które przyniesie pokój regionowi, w tym Libanowi, a wszystkie strony powinny ustąpić” - kontynuował amerykański prezydent.„Izrael nie powinien już więcej atakować w Libanie, ale żadna strona, w tym Hezbollah nie powinna więcej atakować Izraela. To może być początek długiego i pięknego pokoju — nie zmarnujmy go!” – zakończył.Zobacz też: Trump wskazuje na Europę. Tu ma zakończyć się jego wojna