„Trudno sobie wyobrazić coming out polskiego piłkarza” Tak się jakoś składa, że tematem sportu w swojej dziennikarskiej pracy zajmuję się głównie ze względu na homofobię w nim występującą (i od czasu do czasu dającą o sobie niestety znać). Ten komentarz też będzie o homofobii w sporcie, bo choć myślałam, że wiatr zmian wymiótł ją i z męskiej szatni, okazuje się, że niekoniecznie. – Środowisko piłkarskie jest ultrakonserwatywne, wręcz radykalne. Tacy ludzie nie mieliby łatwo (…), szczególnie w Polsce. Za granicą pojawiły się takie coming outy, ale nie wyobrażam sobie, by „żyleta” Legii, czy „żylety” z innych stadionów akceptowały geja w swojej drużynie – przyznał w „Powiem to pierwszy raz” Cezary Kucharski, niegdyś piłkarz, reprezentant Polski, potem menedżer piłkarski (dziś skonfliktowany ze swoim kiedyś „głównym” podopiecznym, Robertem Lewandowskim), a nawet poseł na Sejm.Kucharski temat wywołał w zasadzie sam, gdyż o mającej się dobrze niechęci wobec osób ze środowiska LGBTQ+ napisał w swojej książce (ta premierę będzie miała za kilka tygodni). A skoro napisał i skoro przyszedł do studia, o temat dopytywałam.Kucharski przyznał, że fakt iż „żyleta” nie zaakceptowałaby piłkarza-geja, nie świadczy o tym, że gejów w piłce nożnej nie ma. Bo ci oczywiście są, ale – jak zaznaczył – „nawet się o tym nie wie”.Geje-piłkarze się boją– Są pewne domysły, statystycznie muszą być wśród piłkarzy, ale oni się jeszcze boją. To środowisko jest typowo „męskie”, seksistowskie, fakt bycia gejem odbiera się jako słabość – mówił ekspert piłkarski. A gdy odparłam, że dopóki nie znajdzie się jeden odważny, który coming outu dokona, dopóty nie może być mowy o zmianie mentalności, o walce ze stereotypami, o ostatecznym końcu homofobii także w świecie sportu, Kucharski odpowiedział: – Mało jest takich ludzi odważnych w świecie piłki, w ogóle w naszym świecie mało jest takich osób.Ta wizja świata piłki nożnej, nakreślona mi przez człowieka, który na piłce się zna, skłoniła mnie do smutnej refleksji, że choć mogłoby się wydawać (i piszę to w czerwcu, czyli „Miesiącu Dumy”, w czasie którego dużo mówi się o różnorodności i wsparciu dla środowiska LGBTQ+), że z tematem się oswoiliśmy, to jednak wciąż są miejsca tak homofobiczne, jak piłkarska męska szatnia. Zresztą na całym świecie piłkarzy, którzy dokonali „wyjścia z szafy” (bardzo nie lubię tego określenia!) w czasie swojej sportowej kariery, można policzyć na palcach jednej ręki. Dosłownie.Głośno było choćby o reprezentancie Czech, Jakubie Jankto, który w 2023 opublikował nagranie z coming outem. Mówił w nim tak: Chcę być wolny i żyć bez strachu, bez przemocy. Jestem osobą homoseksualną i nie chcę dłużej tego ukrywać.I choć przed rokiem ogłosił koniec kariery, to tym jednym wyznaniem wpisał się do historii piłki nożnej. Otworzył pewne drzwi, tyle, choć póki co nie poszli za nim inni.Radykalne środowiskoKtoś powie, że nie muszą. Pewnie, że nie. Na całe szczęście nikt też nie „outuje” nikogo bez jego zgody. Po prostu się o tym nie mówi głośno. I teoretycznie można byłoby uznać, że ten stan jest ok, gdyby nie te wszystkie komentarze ludzi ze środowiska. I znów przypomnę Kucharskiego z podcastu:„Środowisko piłkarskie jest ultrakonserwatywne, wręcz radykalne. Tacy ludzie nie mieliby łatwo (…), szczególnie w Polsce. Za granicą pojawiły się takie coming out’y, ale nie wyobrażam sobie, by »żyleta« Legii, czy »żylety« z innych stadionów akceptowały geja w swojej drużynie”.Czytaj także: Noworodki z promilami. „Alkohol maceruje mózg dziecka”I jeszcze zacytuję Radosława Kałużnego, byłego piłkarza, który po głośnym w świecie (nie tylko sportu) coming oucie Czecha, powiedział w rozmowie z dziennikarzami: – Nie sądzę, abyśmy za naszego życia byli świadkami podobnej deklaracji w naszej piłce. A już na pewno nie od gracza ekstraklasy. Nie mam pojęcia, jak bardzo zmieniły się obyczaje w dzisiejszych szatniach polskich lig, lecz przypuszczam, że tolerancja, jeśli wzrosła, to odrobinę. Milimetr. Nie wspominam już o starych czasach. Wówczas gej nie miałby życia.I tu dochodzimy do sedna: Czym innym jest wybór, osobista decyzja o tym, że tę część życia zostawiamy dla siebie i najbliższych, a czym innym jest sytuacja, kiedy ta wstrzemięźliwość podyktowana jest strachem.Przygotowując ten tekst, trafiłam na dane mówiące o tym, że ponad połowa młodych osób LGBTIQA+ (16-25 lat) w Australii doświadcza lub jest świadkiem dyskryminacji w sporcie, „co przekłada się na znacznie niższą partycypację (30 proc.) w porównaniu do rówieśników (60 proc.)”. Badanie przeprowadzili eksperci ze Swinburne University of Technology. W raporcie zaznaczono, że najbardziej dotknięci homofobią w sporcie są geje – aż 76 proc. z nich było świadkami homofobii, a 63 proc. doświadczyło bezpośrednich wyzwisk. Koordynator badania, dr Ryan Storr, podkreślał, że strach przed dyskryminacją sprawia, iż młode osoby nieheteronormatywne całkowicie rezygnują ze sportu.