Dystans zamiast wspólnoty. Co czwarty Polak nie utrzymuje żadnych relacji z sąsiadami. Zamiast zapukać do drzwi i poprosić o pożyczenie mąki, wolimy zakupy przez sieć z dowozem. Codzienną wymianę uprzejmości na klatce schodowej zastępuje grupa w internecie. Czy relacje sąsiedzkie Polaków zanikają, czy tylko zmienia się ich charakter? Wspólnotowość coraz częściej ustępuje miejsca „życzliwemu dystansowi” – przyznają specjaliści. Jak wyglądają obecnie relacje między sąsiadami w Polsce? Czy są tylko grzecznościowe, konwencjonalne, ograniczają się do drobnych przysług, czy też wychodzą poza ten schemat?Dr Ewa Jarczewska-Gerc, Wydział Psychologii Uniwersytetu SWPS: Relacje sąsiedzkie w Polsce są dziś dość ambiwalentne. Z jednej strony większość Polaków deklaruje, że utrzymuje poprawne kontakty z sąsiadami i jest otwarta na drobne formy pomocy czy życzliwości. Z drugiej jednak strony coraz częściej są to relacje raczej zdystansowane, konwencjonalne i oparte na zasadzie 'życzliwego dystansu' niż głębszej wspólnotowości.Badania Centrum Badania Opinii Społecznej pokazują, że od lat 90. relacje sąsiedzkie stają się mniej intensywne i mniej wspólnotowe. Coraz rzadziej opierają się na bliskich więziach czy regularnych kontaktach towarzyskich, a częściej ograniczają się do uprzejmości, krótkich rozmów czy okazjonalnych przysług. Jednocześnie zdecydowana większość Polaków deklaruje, że nie unika sąsiadów i nie żyje z nimi w konflikcie. Relacje sąsiedzkie odzwierciedleniem relacji społecznychMyślę, że bardzo dobrze oddaje to współczesny model relacji społecznych: jesteśmy bardziej indywidualistyczni niż 20–30 lat temu, bardziej chronimy prywatność i własną przestrzeń psychiczną, ale jednocześnie w sytuacjach kryzysowych – choroby, awarii, pandemii czy problemów rodzinnych – relacje sąsiedzkie nadal potrafią się bardzo aktywizować. Widać to było szczególnie podczas pandemii COVID-19, kiedy wiele osób ponownie odkryło znaczenie lokalnych więzi i wzajemnego wsparcia.Ciekawym zjawiskiem jest też to, że współczesne sąsiedztwo coraz częściej funkcjonuje hybrydowo – część relacji przenosi się do grup osiedlowych, komunikatorów czy aplikacji lokalnych. Dla wielu osób łatwiej jest dziś napisać wiadomość na grupie mieszkańców niż zapukać do drzwi sąsiada.Psychologicznie relacje sąsiedzkie są jednak bardzo ważne, bo budują poczucie bezpieczeństwa, przewidywalności i zakorzenienia społecznego. Nawet drobne interakcje – przywitanie się, krótka rozmowa czy świadomość, że „ktoś obok mnie jest” – mają znaczenie dla dobrostanu psychicznego i poczucia wspólnoty.Czy relacje sąsiedzkie zmieniły się w porównaniu do czasów dawniejszych – okresu PRL, lat dziewięćdziesiątych, dwutysięcznych?Tak, relacje sąsiedzkie w Polsce bardzo zmieniły się od czasów PRL – przede wszystkim stały się mniej wspólnotowe i bardziej zdystansowane. W PRL sąsiedzi byli od siebie bardziej zależni: pożyczali sobie produkty, pomagali w codziennych sprawach, częściej się odwiedzali i wspólnie organizowali życie wokół osiedla czy podwórka. Wynikało to zarówno z bardziej kolektywistycznej kultury, jak i z realiów ekonomicznych tamtych czasów.Lata 90. przyniosły silny zwrot w stronę indywidualizmu. Ludzie zaczęli bardziej skupiać się na pracy, rozwoju i własnej rodzinie, a relacje sąsiedzkie stopniowo się rozluźniały. Z kolei od lat dwutysięcznych dodatkowo zmieniły nas technologia i styl życia – dziś część kontaktów przeniosła się do świata online, a potrzeba prywatności jest znacznie większa niż kiedyś.Czytaj też: Samowola budowlana zagraża życiu. Inwestor: Jest, jak jestJednocześnie obserwujemy ciekawy paradoks: mimo większego dystansu społecznego wiele osób nadal potrzebuje lokalnych więzi i poczucia wspólnoty. Dlatego wracają inicjatywy sąsiedzkie, grupy osiedlowe czy lokalne społeczności budowane wokół wspólnych wartości i codziennych potrzeb.W obecnych czasach wszystko dzieje się w sieci. Jak rozwój internetu i mediów społecznościowych wpłynął na relacje między sąsiadami? Internet bardzo zmienił relacje sąsiedzkie, ale trudno powiedzieć jednoznacznie, czy je osłabił, czy wzmocnił – dzieje się właściwie jedno i drugie jednocześnie. Z jednej strony grupy sąsiedzkie w mediach społecznościowych czy komunikatorach ułatwiają kontakt, wymianę informacji i organizowanie lokalnej pomocy. Dzięki nim łatwiej dziś pożyczyć narzędzia, znaleźć fachowca, ostrzec się nawzajem przed zagrożeniem czy zorganizować oddolne inicjatywy osiedlowe. Dla wielu osób internet stał się wręcz „nową klatką schodową”.Z drugiej strony część relacji pozostaje wyłącznie online i nie przekłada się na realną bliskość czy znajomość. Można przez lata funkcjonować na tej samej grupie osiedlowej, a jednocześnie nigdy nie zamienić kilku zdań twarzą w twarz. Internet bywa więc zarówno narzędziem budowania wspólnoty, jak i substytutem bezpośrednich kontaktów.Łatwiej napisać niż porozmawiaćPsychologicznie bardzo ciekawe jest to, że komunikacja online często obniża próg pierwszego kontaktu – łatwiej napisać wiadomość niż zapukać do drzwi sąsiada. I paradoksalnie to właśnie czasem prowadzi później do relacji w świecie rzeczywistym. Dlatego powiedziałabym, że internet nie tyle zastępuje dziś relacje sąsiedzkie, co zmienia sposób ich tworzenia i podtrzymywania.Czy spory między sąsiadami są często spotykanym zjawiskiem? Czego dotyczą? Nie ma bardzo precyzyjnych danych pokazujących, jaki dokładnie odsetek sąsiadów pozostaje w konflikcie, ale badania CBOS pokazują, że trwałe i poważne konflikty sąsiedzkie należą raczej do rzadkości. W jednym z badań jedynie około 5–7 proc. Polaków deklarowało, że żyje w relacjach konfliktowych z sąsiadami.Najczęściej konflikty dotyczą bardzo codziennych kwestii: hałasu, remontów, miejsc parkingowych, zwierząt, utrzymania części wspólnych, naruszania prywatności czy różnic w stylu życia i normach funkcjonowania. Psychologicznie bardzo ciekawe jest to, że konflikty sąsiedzkie często nie wynikają z „wielkich problemów”, ale z długotrwałego naruszania poczucia kontroli, przewidywalności i komfortu codziennego życia. Sąsiad to ktoś, od kogo trudno się całkowicie odciąć, dlatego nawet drobne napięcia mogą z czasem eskalować emocjonalnie.Co ciekawe, badania CBOS sugerują też pewien paradoks: tam, gdzie relacje sąsiedzkie są bliższe i bardziej intensywne – np. w mniejszych miejscowościach czy na wsiach – może pojawiać się również więcej konfliktów. Bliskość społeczna zwiększa bowiem zarówno wsparcie, jak i liczbę okazji do napięć. Czy relacje sąsiedzkie mają inny charakter na wsi i w miastach?Tak, badania pokazują, że relacje sąsiedzkie na wsi i w mniejszych miejscowościach są zwykle bliższe, częstsze i bardziej wspólnotowe niż w dużych miastach. Ludzie częściej się znają, utrzymują regularne kontakty, pomagają sobie i bardziej interesują się swoim życiem. Sąsiedztwo pełni tam ważniejszą funkcję społeczną i często jest częścią codziennej sieci wsparcia.W dużych miastach relacje są zazwyczaj bardziej anonimowe i zdystansowane. Mieszkańcy częściej chronią prywatność, żyją szybciej i mają mniej okazji do spontanicznych kontaktów. Można przez lata mieszkać obok siebie i właściwie się nie znać.Czytaj też: „Reporterzy”. Sąsiadka oszukała mieszkańców na grube milionyCo ciekawe, psychologicznie bliskość społeczna ma jednak dwa oblicza. Tam, gdzie relacje są bliższe, pojawia się zwykle więcej wsparcia i poczucia wspólnoty, ale też więcej kontroli społecznej, plotek czy konfliktów. W dużych miastach anonimowość daje większą swobodę, ale czasem również poczucie izolacji i samotności*.Świadczeniowe, towarzyskie i ukryte – jest kilka typów sąsiedztwa Jakie są rodzaje relacji sąsiedzkich?Dr Aleksandra Winiarska, Instytut Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego: Istnieją bardzo różne wymiary relacji sąsiedzkich. Możemy na przykład mówić o wymiarze konwencjonalnym, do którego należy znajomość z widzenia, przywitanie i wymiana codziennych uprzejmości. Możemy mówić o sąsiedztwie świadczeniowym, opartym na drobnych przysługach i wzajemnej pomocy. Możemy wreszcie mówić o sąsiedztwie towarzyskim – spędzaniu wspólnie czasu wolnego, odwiedzaniu się w domach i nawiązywaniu bliższych relacji.Istnieje też typ relacji sąsiedzkiej nazywany przez badaczy sąsiedztwem utajonym bądź ukrytym. Polega na tym, że mamy świadomość, że w razie potrzeby sąsiad nam pomoże, ale na co dzień nie ma takiej potrzeby, więc relacja nie jest realizowana w życiu codziennym. Co innego, kiedy np. trzeba zaprotestować, podjąć działania zorganizowane. Wówczas sąsiedzi się mobilizują i to sąsiedztwo – na co dzień ukryte – się ujawnia. Pytanie, co jest sensem sąsiadowania, badacze zadają sobie od wielu lat. To, co jest w moim poczuciu ważne, to że mamy zazwyczaj relacje z wybranymi sąsiadami, nie ze wszystkimi. Już wiele lat temu naukowcy pisali, że sąsiedztwo jest wybiórcze. Nawiązujemy relacje z pewnymi osobami, z którymi łączy nas np. podobieństwo sytuacji życiowej, zainteresowań, stylu życia.Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, kim jest dobry sąsiad. Centrum Badania Opinii Społecznej co kilka lat przeprowadza badanie relacji sąsiedzkich na próbie ogólnopolskiej. Ciekawe wyniki przyniósł raport CBOS nr 1/2025. Badania były prowadzone pod koniec 2024 r., a wyniki można porównać m.in. z rokiem 2017 i 2012. Czytaj też: Rozpalanie ogniska na własnej działce. Sprawdź, kiedy grozi za to mandatW badaniach tych większość osób deklaruje, że stara się postępować tak, żeby nikt z sąsiadów nie miał do nich pretensji, ale trzyma się od sąsiadów w pewnej odległości. Tak w 2024 roku wskazała ponad połowa, bo 57 proc. respondentów.CBOS oblicza też tzw. wskaźnik dobrego sąsiedztwa. Dotyczy on osób, które utrzymują zarówno kontakty towarzyskie, jak i świadczeniowe z niektórymi sąsiadami. Obecnie jest to prawie połowa pytanych (49 proc.) i wskaźnik ten wyraźnie wzrósł od poprzedniego badania. Jedna czwarta z nas nie utrzymuje żadnych relacji z sąsiadamiNatomiast 27 proc. respondentów zadeklarowało, że nie utrzymuje ani towarzyskich, ani świadczeniowych relacji z sąsiadami. Czyli ponad jedna czwarta osób zasadniczo nie ma żadnych bliższych kontaktów poza tymi konwencjonalnymi. Ten odsetek akurat nie zmienił w ciągu ostatnich lat.Jakie zmiany zaszły w relacjach sąsiedzkich na przestrzeni lat?Należy podkreślić, że relacje wyglądają inaczej na wsi i w miastach. Jeśli mówimy o miastach, na relacje sąsiedzkie wpływa m.in. charakter zabudowy, który zmieniał się na przestrzeni lat. W latach przedwojennych był inny niż po wojnie. W dwudziestoleciu międzywojennym, ale też wczesnych latach powojennych, architekci przy projektowaniu osiedli przywiązywali uwagę do tworzenia miejsc wspólnych. Pojawił się nurt związany z modernizmem, który zwracał uwagę na funkcje społeczne osiedli. Powstawały wówczas pierwsze osiedla, gdzie projektowane były właśnie przestrzenie wspólne i przestrzenie społeczne, np. świetlice, pralnie. To w założeniu miało ułatwiać rozwój relacji sąsiedzkich.Syndrom pionierski. „Współpraca nawiązywała się siłą rzeczy”Po wojnie wiele miast było zniszczonych. Lata PRL-u, np. lata 60. i 70. to okres rozwoju wielkich osiedli mieszkaniowych, które często nie miały już tych funkcji społecznych. Natomiast w literaturze opisywany jest tzw. syndrom pionierski. Osoby, które wprowadzały się na jedno osiedle w podobnym czasie, miały często potrzebę relacji świadczeniowych, pomagania sobie czy pożyczania czegoś. Ludzie nie posiadali wszystkich niezbędnych przedmiotów, mieszkania nie były wykończone, produkty były mniej dostępne. Współpraca między sąsiadami nawiązywała się jakby siłą rzeczy.W latach 90. pojawił się trend budowania osiedli zamkniętych, który jest obecny do dzisiaj. Należy zauważyć, że wielkie osiedla mieszkaniowe były i są bardziej różnorodne społecznie niż osiedla zamknięte.Czytaj też: Razem chce zmian w najmie okazjonalnym. Projekt trafił do SejmuTen syndrom pionierski można porównać do czasów współczesnych i powstawania osiedli deweloperskich, gdzie ludzie się wprowadzają w jednym momencie. Pytanie, czy to sprzyja relacjom sąsiedzkim. Z jednej strony wiele osób wprowadza się tam na dłużej, a wszyscy wspólnie zagospodarowują przestrzeń. Z drugiej strony, na osiedlach zamkniętych mieszkają osoby, które mają podobny status i styl życia, ale też większą mobilność. Mniej czasu spędzają w swoim najbliższym otoczeniu, co może ograniczać relacje sąsiedzkie. Rozwój miejsc aktywności lokalnej trwa od wielu latTo, co obserwuję, jeżeli chodzi o Warszawę jako przykład dużego miasta, to rozwój instytucji lokalnych, który ma miejsce już od dobrych wielu lat. Chodzi o domy kultury, biblioteki, miejsca sąsiedzkie. W Warszawie funkcjonuje teraz cała sieć miejsc aktywności lokalnej, które w założeniu mają pełnić rolę przestrzeni, z której mogą skorzystać ludzie, którzy chcą coś robić razem. Jest to więc też działanie na rzecz relacji sąsiedzkich.Powstaje pytanie, jak zmieniały się te relacje. Kiedyś relacji świadczeniowych faktycznie było trochę więcej, bo trudniej było zaspokoić potrzeby indywidualne poza sąsiedztwem. Obecnie jak nie mamy w domu mąki, możemy po prostu pójść do sklepu pod domem czy zamówić zakupy z dowozem.Czy grupy sąsiedzkie w internecie zastępują relacje w świecie rzeczywistym, są substytutem spotkań „na żywo”, czy raczej je stymulują, mobilizują do poznania się w rzeczywistości? Tutaj znów odniosę się do badań CBOS-u (1/2025). Na pytanie: „Czy w Pani/Pana otoczeniu działa jakaś sąsiedzka grupa internetowa, zajmująca się sprawami najbliższej okolicy, tym co się dzieje w Pani/Pana miejscowości, na osiedlu, w dzielnicy?” 67 proc. osób udzieliło odpowiedzi przeczącej. To niekoniecznie oznacza, że grupy te nie działają. To może oznaczać, że dana osoba nie wie o ich istnieniu. Tylko 20 proc. odpowiedziało, że w ich otoczeniu działa sąsiedzka grupa internetowa. W grupach sąsiedzkich w internecie aktywnie działa tylko co piąta osobaNatomiast z tych 20 proc. osób, które wiedzą o grupach sąsiedzkich w internecie, tylko 18 proc. zadeklarowało aktywność w tych grupach, tzn. piszą, zamieszczają komentarze, wypowiadają się na forum. 45 proc. osób, które wiedzą o istnieniu grup sąsiedzkich w sieci, jedynie je przegląda. Powstaje pytanie, jak to przekłada się na spotkania w świecie rzeczywistym. 72 proc. z tych osób, które wiedzą o istnieniu grupy, odpowiedziało, że podejmuje ona działania na rzecz lokalnej społeczności. Działania w świecie rzeczywistym mogą być bardzo różne – np. zorganizowanie wspólnego wydarzenia, zbiórki na jakiś cel, poprawa estetyki otoczenia.Jakie są negatywne aspekty życia obok siebie? Czy powszechne są konflikty sąsiedzkie? Z badań wynika, że nie tak bardzo, jak można by przypuszczać. W raporcie CBOS (1/2025) to się utrzymuje na stałym poziomie od poprzedniego badania. W badaniach padło pytanie: „Czy są tacy sąsiedzi, o których może Pani/Pan powiedzieć, że ciągle są z nimi kłótnie?”. 91 proc. pytanych zadeklarowało, że nie ma takich sąsiadów, a 9 proc., że ma. W teorii wydaje się więc, że konflikty są rzadkie. Dodatkowo ludzie deklarują, że starają się postępować tak, żeby nikt z sąsiadów nie miał pretensji.Sąsiedztwo zakłada bliskość przestrzenną. „Konflikt wydaje się nieunikniony”W praktyce jednak nie możemy zapominać, że sąsiedztwo zakłada pewną bliskość przestrzenną. Występuje bliskość fizyczna przy jednocześnie ograniczonych zasobach – na przykład jest za mało miejsc parkingowych, za mało przestrzeni na rowery, wózki, hulajnogi. To potencjalnie generuje konflikty. Jest jeszcze jeden ciekawy wątek. Od połowy lat 90. istnieją wspólnoty mieszkaniowe jako pewna formuła prawna. Mieszkańcy sami wybierają osoby zarządzające, ale podejmują też decyzje w sposób kolektywny, więc trzeba się jakoś dogadywać. Rodzi się pytanie, czy lepszy jest ten sąsiad, który trzyma się na odległość i stara się nie wchodzić nikomu w drogę, czy ten, który nawiązuje kontakty, czy ten, który działa na rzecz wspólnego dobra, chociaż nie każdemu podoba się jego działanie. Aktywność jest ważna, ale zawsze znajdą się tacy, którzy woleliby, żeby to działanie szło w innym kierunku. Konflikt wydaje się nieunikniony.*Część danych z raportu: Cybulska, A., & Pankowski, K. (2025). Relacje sąsiedzkie (Komunikat z badań nr 1/2025). Centrum Badania Opinii Społecznej.Czytaj też: Kiedy nie wolno kosić trawy? W tych godzinach sąsiad może wezwać policję