Symulowanie kontuzji nie popłaci. Podczas mistrzostw świata 2026 obowiązuje kilka nowych przepisów, które mają ukrócić nieczyste zagrywki i sprawić, że gra będzie płynniejsza. Rozszerzony został też zakres uprawnień sędziego głównego oraz VAR-u. Mundial ruszył 11 czerwca. W meczu otwarcia Meksyk pokonał RPA, a kilka godzin później Korea Południowa ograła Czechy. Już w tych meczach widać było efekty nowych przepisów wprowadzonych przez FIFA na mistrzostwa.Nowe przepisy gry na mundialBardzo ważną zmianą jest umożliwienie sędziemu skorzystania ze wsparcia VAR-u w przypadku drugiej żółtej kartki, skutkującej pokazaniem czerwonej kartki i wykluczeniem ukaranego nią zawodnika z gry. Do tej pory wideoweryfikacja możliwa była jedynie w przypadku bezpośredniej czerwonej kartki. Teraz, jeśli sędzia pokaże zawodnikowi drugą żółtą kartkę, ale sędziowie VAR będą mieć wątpliwości co do jej słuszności, wezwą arbitra do monitora.Z pomocą VAR-u sędziowie będą mogli też zweryfikować wyraźnie niesłusznie przyznany rzut rożny oraz ewidentny faul w ofensywie bezpośrednio poprzedzający stały fragment gry, po którym wpadnie gol.Interwencji VAR-u, a co za tym idzie także przerw w grze, będzie zatem więcej niż na poprzednich mundialach.Czytaj także: Skandal przed mundialem. Władze USA odmówiły wjazdu czołowemu sędziemuZmiany w przepisach na MŚ 2026 – więcej czerwonych kartekRozszerzony został też katalog boiskowych wykroczeń. Sędziowie mogą ukarać nawet czerwoną kartką piłkarza, który podczas rozmowy z rywalem zakrywa usta ręką albo koszulką. Ten przepis jest pokłosiem kilku sytuacji, w których zawodnicy byli oskarżani o obrażanie rywali m.in. na tle rasowym, ale nie dało się zweryfikować, co powiedzieli, bo wcześniej zakryli usta.Czerwoną kartkę mogą zobaczyć też piłkarze schodzący z boiska w ramach protestu przeciwko decyzji sędziego. Ich drużynie w takiej sytuacji może grozić walkower. Z takim protestem mieliśmy do czynienia podczas styczniowego finału Pucharu Narodów Afryki.Wprowadzonych zostało też kilka zmian mających na celu ograniczenie „kradzieży” czasu. Podczas mundialu obowiązuje limit 5 sekund na wykonanie autu lub autu bramkowego, czyli tzw. piątki. Do tej pory bramkarze mieli osiem sekund na rozpoczęcie gry. Zdecydowanie więcej czasu „kradli” zawodnicy schodzący z boiska w ramach zmiany. Zdarzało się, że spacer do strefy zmian trwał nawet pół minuty. Teraz piłkarze mają na to 10 sekund. Efekty widać było już w trakcie meczu otwarcia. Meksykanie, którzy przecież prowadzili, z boiska zbiegali niemal sprintem.Czytaj także: Mistrzostwa świata 2026. Sprawdź plan transmisji w TVP na konkretne dniKary za symulowanie kontuzjiZmiany mają uderzyć również w piłkarzy symulujących kontuzję, aby „zabrać” rywalom kilka minut gry. Teoretycznie sędziowie musieli uwzględniać przerwy w grze i doliczać odpowiednio więcej minut, ale wiadomo, że czas doliczony nie zawsze faktycznie rekompensował ten, który przepadł. A „symulant” po chwili wracał na boisko. Teraz każdy zawodnik zgłaszający kontuzję musi spędzić poza boiskiem minutę. „Kradzież” czasu w ten sposób stała się zatem ryzykowną zagrywką.W ostatnich sezonach częstą praktyką było symulowanie kontuzji przez bramkarza, aby dać trenerowi czas na przywołanie do siebie reszty drużyny i przekazanie im dodatkowych wskazówek. Teraz wszyscy zawodnicy muszą czekać na środku boiska, gdy bramkarzowi udzielana jest pomoc medyczna. Czytaj także: Trzech gospodarzy, trzy ceremonie. Rusza piłkarski mundial