Zginęło wtedy 20 osób. Sąd w Tajlandii skazał w czwartek na karę śmierci dwóch Ujgurów pochodzących z północno-zachodniego chińskiego regionu Sinciang za przeprowadzenie zamachu bombowego w centrum Bangkoku w sierpniu 2015 roku, w którym zginęło 20 osób, a 120 zostało rannych. Proces trwał ponad dekadę. Opóźnienia były związane m.in. z pandemią COVID-19 oraz problemami ze znalezieniem tłumaczy przysięgłych. Prawnik jednego ze skazanych przekazał, że obaj mężczyźni planują odwołać się od wyroku.Do eksplozji doszło w hinduistycznej świątyni Erawan w centrum Bangkoku, popularnej wśród zagranicznych turystów, w tym pochodzących z ChRL. Wśród ofiar śmiertelnych zamachu było pięciu obywateli Chin kontynentalnych i dwóch z Hongkongu.Według ekspertów ds. bezpieczeństwa, cytowanych przez agencję Reutera, zamach miał być odwetem za deportację ponad 100 Ujgurów z Tajlandii do Chin, która została przeprowadzona miesiąc przed atakiem.W 2025 r. Tajlandia deportowała 40 Ujgurów do Chin, mimo apeli ekspertów ONZ ds. praw człowieka, którzy wskazywali, że po powrocie mogą być narażeni na tortury, złe traktowanie i „nieodwracalną krzywdę”.Czytaj także: Egzekucja skazańca odroczona. Nie dało się wstrzyknąć truciznyUjgurzy są grupą etniczną pochodzenia tureckiego, zamieszkującą zachodnią prowincję Chin, Sinciang. Pekin jest oskarżany o powszechne łamanie praw człowieka w regionie, w tym o uwięzienie około miliona Ujgurów i innych mniejszości muzułmańskich w tzw. obozach reedukacyjnych, gdzie zmuszani są do pracy przymusowej. Kobiety poddawane są przymusowym aborcjom oraz sterylizacji.