Rozliczenia po tragedii. Jest akt oskarżenia po tragicznym pożarze w kompleksie apartamentowców w Hongkongu. Za śmierć 168 osób odpowie 7 osób oraz dwie firmy. Wśród oskarżonych znaleźli się kierownicy i inspektorzy firmy zajmującej się renowacją budynków. Pożar w remontowanym kompleksie mieszkalnym Wang Fuk Court w Hongkongu wybuchł w 26 listopada ubiegłego roku. Jego gaszenie trwało blisko dwie doby. W akcji ratowniczo-gaśniczej brało udział ponad 2300 strażaków, 391 wozów strażackich, tysiąc policjantów 188 karetek.W akcji gaśniczej zginął jeden strażak, a 12 zostało rannych. Śmierć poniosło łącznie aż 168 osób, 79 zostało rannych, zaś tysiące straciły dach nad głową. Był to najtragiczniejszy pożar budynku mieszkalnego na świecie od 1980 roku.Bambusowe rusztowania i siatkiUstalono, że przyczyną pożaru były niedopałki papierosów, które trafiły na materiały łatwopalne. Płomienie błyskawicznie rozprzestrzeniły się na siedem z ośmiu 31-piętrowych wieżowców. Było to możliwe między innymi z powodu użycia bambusowych rusztowań czy siatek.Przesłuchania publiczne wykazały, że w dniu wybuchu pożaru zawiodły niemal wszystkie środki bezpieczeństwa przeciwpożarowego, co przypisano błędowi ludzkiemu. Ujawniono, że alarmy wyłączono w siedmiu w ośmiu budynków, co – jak powiedział niezależnej komisji prowadzącej dochodzenie radca prawny Victor Dawes – „znacznie skróciło czas ewakuacji mieszkańców”.Czytaj także: Żałoba w Hongkongu. Liczba ofiar pożaru dramatycznie rośnieUstalono także, że w kilku miejscach nie zastosowano wymaganych siatek ognioodpornych, zaś okna były zakryte pianką, która mogła przyspieszyć rozprzestrzenianie się ognia.Prokuratorzy postawili łącznie 25 zarzutów, w tym zabójstwa, spisku w celu defraudacji, prania pieniędzy, usiłowania utrudniania prac wymiaru sprawiedliwości i unikania płacenia podatków. Wśród siedmiu oskarżonych osób są dyrektorzy i inspektorzy firmy zaangażowanej w renowację osiedla, a także główny wykonawca projektu.