Milionowe kary i nowe uprawnienia RPP. Specjalną podkomisję do prac nad tzw. ustawą lex szarlatan powołała sejmowa Komisja zdrowia. Projekt, który ma uderzyć w pseudomedyczne praktyki i samozwańczych uzdrowicieli, wywołał gorącą debatę o granicach wolności działalności gospodarczej i ochronie pacjentów. Sejmowa Komisja zdrowia zdecydowała we wtorek o powołaniu podkomisji nadzwyczajnej, która zajmie się projektem nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, określanym jako „lex szarlatan”. Decyzja zapadła po burzliwej debacie i licznych wątpliwościach zgłaszanych przez posłów oraz przedstawicieli różnych środowisk.Nowe kompetencje Rzecznika Praw PacjentaProjekt przygotowany przez Ministerstwo Zdrowia zakłada znaczące rozszerzenie uprawnień Rzecznika Praw Pacjenta (RPP). Rzecznik miałby otrzymać narzędzia podobne do tych, którymi dysponuje Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.W praktyce oznaczałoby to możliwość wydawania publicznych ostrzeżeń wobec podmiotów stosujących praktyki mogące zagrażać zdrowiu pacjentów. RPP mógłby również wydawać decyzje tymczasowe nakazujące natychmiastowe zaprzestanie określonych działań jeszcze przed zakończeniem postępowania.Spór o granice regulacjiPodczas posiedzenia komisji pojawiły się pytania dotyczące wolności obywatelskich, działalności gospodarczej oraz definicji pseudomedycyny.Posłanka Katarzyna Sójka (PiS) podkreślała, że państwo nie powinno tworzyć przepisów, które mogłyby nadmiernie ograniczać działalność różnych podmiotów. Pytała przedstawicieli resortu zdrowia, czy możliwe jest stworzenie zamkniętego katalogu praktyk pseudomedycznych oraz kto miałby rozstrzygać, czy dana metoda jest zgodna z aktualną wiedzą medyczną.Z kolei poseł Bolesław Piecha (PiS) zwracał uwagę, że wiele terapii finansowanych ze zbiórek publicznych ma charakter eksperymentalny.Czytaj także: Oficjalna kandydatka KO i PSL na prezydenta KrakowaLekarze: Bezpieczeństwo pacjentów jest najważniejszePrzedstawiciele środowisk medycznych przekonywali, że nowe przepisy są konieczne, by skutecznie walczyć z działalnością samozwańczych uzdrowicieli i pseudoterapeutów.Bożena Janicka, pediatra uczestnicząca w obradach komisji, podkreślała, że w kwestiach dotyczących bezpieczeństwa zdrowotnego decydujący głos powinni mieć medycy. – Nie jesteśmy przeciwko regulacji działalności szarlatanów, ale bezwzględnie oczekujemy rozdzielenia lex szarlatan od działających podmiotów leczniczych – zaznaczyła.Resort zdrowia: Chodzi o eliminację groźnych praktykAutorzy projektu przekonują, że celem nowelizacji jest całkowite wyeliminowanie z rynku oraz internetu usług zagrażających zdrowiu i życiu pacjentów.W uzasadnieniu projektu wskazano m.in. na alternatywne terapie z użyciem jodu i płynu Lugola, tzw. plazmoterapię mającą rzekomo niszczyć komórki rakowe, biorezonans czy leczenie ciężkich chorób niesprawdzonymi suplementami i „programami holistycznymi”.Zdaniem resortu takie praktyki nie tylko nie gwarantują skuteczności, ale także wprowadzają pacjentów w błąd, opóźniając rozpoczęcie leczenia opartego na wiedzy naukowej.Czytaj także: Zarzuty dla Macierewicza. Grozi mu do 3 lat więzieniaMilionowe kary i obowiązkowy rejestrProjekt przewiduje, że po wejściu przepisów w życie świadczenia zdrowotne będą mogły być udzielane wyłącznie przez podmioty wpisane do Rejestru Podmiotów Wykonujących Działalność Leczniczą.Ministerstwo Zdrowia wraz z Rzecznikiem Praw Pacjenta zapowiada także surowe sankcje finansowe. Za naruszanie zbiorowych praw pacjentów grozić będzie kara do 1 mln zł, natomiast za brak współpracy z RPP – do 100 tys. zł.Co istotne, sankcje mają obowiązywać również wtedy, gdy działalność zostanie zakończona tuż przed wydaniem decyzji administracyjnej.Tysiące uwag do projektuProjekt „lex szarlatan” wzbudza emocje od początku konsultacji społecznych. Najwięcej zastrzeżeń zgłaszały organizacje zrzeszające zielarzy, akupunkturzystów, homeopatów oraz przedstawicieli branży kosmetycznej.Uwagi do projektu przesłały także liczne instytucje i organizacje, w tym Naczelna Rada Lekarska, Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych, Polska Izba Ubezpieczeń, związki zawodowe, fundacje pacjenckie, stowarzyszenia producentów suplementów diety i izby gospodarcze.Łącznie do projektu zgłoszono blisko 5 tys. uwag.Czytaj także: „Żaden sprzęt nie trafi do Ukrainy”. MON odpiera zarzuty dotyczące SAFE