Armeńskie wojsko ujawnia. Szef Sztabu Generalnego Armeńskich Sił Zbrojnych Gen. por. Edward Asryan potwierdził pogłoski o wylesianiu prowadzonym przez azerbejdżańskie siły zbrojne w prowincji Sjunik oraz o obecności ich baz wojskowych na terenie rezerwatu. Zapewnił, że wojsko oraz rząd pracują nad rozwiązaniem tego problemu poprzez wytyczenie konkretnych granic. Gen. por. Edward Asryan przekazał we wtorek w rozmowie z dziennikarzami, że żołnierze azerbejdżańscy stacjonują na terytorium Armenii w rejonie wioski Nerkin Hand i kompleksu biosfery Zangezur. Dodał, że wojskowi wycinają drzewa w rezerwacie.Szef Sztabu Generalnego Armeńskich Sił Zbrojnych zaznaczył, że strona armeńska jedynie rejestruje te działania i informuje o nich „za pośrednictwem odpowiednich kanałów politycznych”.– Jeśli te enklawy zostaną włączone do 29 743 kilometrów kwadratowych Republiki Armenii, to nie oddamy ani milimetra ziemi – zapewnił generał, odnosząc się do kwestii demarkacji i losu osad granicznych. Uniknął jednak odpowiedzi na pytanie o możliwe mechanizmy wyparcia wroga z suwerennych terytorium. Stwierdził jedynie, że Armenia musi wzmocnić się własnymi siłami, a nie polegać na państwach trzecich.Dekady walki Armenii i AzerbejdżanuArmenia i Azerbejdżan to kraje zwaśnione od dziesięcioleci. Już w czasach sowieckich toczyły wojnę o sporny region Górskiego Karabachu. Od lat 90. miało miejsce kilka wojen oraz pomniejszych starć. Azerbejdżan odzyskał region w błyskawicznej ofensywie w 2023 roku. Spowodowało to masową ucieczkę ponad 100 tys. mieszkańców, czyli niemal całej populacji etnicznych Ormian z Karabachu – w ciągu tygodnia ludzie ci uciekli do Armenii.W ubiegłym roku wynegocjowano nowe porozumienie przy wsparciu Stanów Zjednoczonych. Zakłada on między innymi stworzenie nowego korytarza tranzytowego, który połączy Azerbejdżan z eksklawą Nachiczewańską. Odcinek o długości około 43 kilometrów zawierający linie kolejowe, rurociągi i światłowody przez region Zangazur nazwano „Szlakiem Trumpa na rzecz Międzynarodowego Pokoju i Dobrobytu”.Czytaj także: Armenia walczy z rosyjskimi wpływami. „Historyczne zwycięstwo”