Otrzymała poparcie. Monika Piątkowska ma zostać wspólną kandydatką Koalicji Obywatelskiej oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego w wyborach na prezydenta Krakowa. Oficjalne potwierdzenie tej decyzji ma nastąpić podczas wtorkowego posiedzenia rządu, na którym głos w tej sprawie zabierze premier Donald Tusk. Nazwisko obecnej senator pojawiało się wśród potencjalnych kandydatów KO od wielu miesięcy, choć w ostatnim czasie media częściej wskazywały na przedsiębiorcę i byłego kierowcę rajdowego Rafała Sonika. Ostatecznie jednak to Piątkowska otrzymała wspólne poparcie KO i PSL.Monika Piątkowska ma być wspólną kandydatką Koalicji Obywatelskiej i PSLPiątkowska zdobyła mandat senatorski w 2025 roku w wyborach uzupełniających w Krakowie, które zostały przeprowadzone po rezygnacji Bogdana Klicha z funkcji senatora w związku z objęciem stanowiska ambasadora Polski w Stanach Zjednoczonych. W tamtej kampanii kandydowała z ramienia Koalicji Obywatelskiej, uzyskując również wsparcie PSL i Lewicy.Wcześniej bez powodzenia ubiegała się o mandaty w kilku wyborach. W 2010 roku startowała do sejmiku województwa małopolskiego z list SLD, a następnie z ramienia PSL kandydowała do Sejmu oraz Parlamentu Europejskiego. Przez pewien czas była także związana z Polską 2050, którą opuściła w 2023 roku.Znaczną część kariery zawodowej związała z krakowskim samorządem. W latach 2003-2012 kierowała Wydziałem Strategii i Rozwoju Miasta w Urzędzie Miasta Krakowa. Odpowiadała m.in. za przygotowanie strategii rozwoju miasta oraz planowanie kluczowych inwestycji. Pełniła również funkcję pełnomocniczki prezydenta Krakowa ds. marki miasta, zajmując się promocją stolicy Małopolski.Od 2012 roku pracowała w administracji centralnej, m.in. w Ministerstwie Gospodarki oraz Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych. W latach 2019-2025 stała na czele Izby Zbożowo-Paszowej.Piątkowska urodziła się w 1977 roku w Zakopanem. Jest absolwentką prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim, a także studiów podyplomowych z zakresu zarządzania i marketingu.Czytaj także: „Żaden sprzęt nie trafi do Ukrainy”. MON odpiera zarzuty dotyczące SAFE