Balistyczne plany Kijowa. Ukraina jest „bardzo blisko” wyprodukowania pocisku balistycznego, który może zaatakować cele głęboko położone na terytorium Rosji – oświadczył prezydent Wołodymyr Zełenski podczas wizyty w Wielkiej Brytanii. To kolejne wyraźne ostrzeżenie pod adresem Władimira Putina po ataku na instalacje naftowe w Petersburgu podczas szczytu gospodarczego z udziałem dyktatora. W wywiadzie dla brytyjskiej telewizji Sky News – udzielonym tuż przed spotkaniem z premierem Wielkiej Brytanii Keirem Starmerem na Downing Street – ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski podkreślił, że Kijów będzie odpowiadał na rosyjskie ataki coraz bardziej zdecydowanie. Jak stwierdził, Ukraina nie zamierza prowadzić wyłącznie wojny obronnej.Zdaniem Zełenskiego, Rosja rozumie jedynie język siły i presji. Ukraiński przywódca ocenił, że Władimir Putin będzie gotowy do poważnych rozmów dopiero wtedy, gdy Moskwa odczuje pełne skutki działań militarnych Ukrainy oraz międzynarodowych sankcji. Zapowiedział też, że przeniesie wojnę na terytorium Rosji.– Oni mieszkają w Petersburgu, w Moskwie, pokazujemy im, że będziemy bliżej i bliżej, przeniesiemy wojnę na teren, z którego ona do nas przyszła – oświadczył prezydent. Podkreślił, że Ukraina rozwija własną produkcję rakiet i dronów, a nowe technologie pozwalają prowadzić operacje daleko od linii frontu.Zełenski: Jesteśmy blisko wyprodukowania broni balistycznej– Podczas kilku lat wojny i masowych ataków uczyliśmy się, badaliśmy i wyprodukowaliśmy wiele różnych dronów i rakiet. Nadal nie mamy broni balistycznej, ale jesteśmy na dobrej drodze, jesteśmy bardzo blisko – ujawnił. Zaznaczył, że ukraińskie bezzałogowce są już w stanie docierać do dużych rosyjskich miast, a nie tylko do terenów przygranicznych.Dodał, że Putin stracił szansę na wynegocjowanie korzystnego zakończenia konfliktu, odmawiając rozpoczęcia nowej rundy rozmów pokojowych. Słowa te padły kilka dni po serii ukraińskich ataków na cele w Rosji. Jednym z nich były okolice Petersburga, gdzie trwało międzynarodowe forum gospodarcze, na które przyleciał zbrodniarz z Kremla. Do innych uderzeń doszło setki kilometrów od granicy z Ukrainą.Brytyjski premier Keir Starmer gościł w niedzielę kanclerza Friedricha Merza, prezydenta Emmanuela Macrona i właśnie prezydenta Zełenskiego. Jak podano w komunikacie, celem spotkania było „potwierdzenie niezachwianego poparcia dla Ukrainy, broniącej się przeciwko nielegalnej agresji Rosji”, a także omówienie warunków niezbędnych do osiągnięcia sprawiedliwego i trwałego pokoju.Warunek pierwszy to według liderów „natychmiastowe i kompletne zawieszenie broni”. Politycy podkreślili też, że punktem startowym negocjacji powinna być obecna linia styczności wojsk na polu bitwy. „Granice nie mogą być zmieniane siłą, a suwerenne prawo Ukrainy do wyboru sojuszy i rozwiązań w zakresie bezpieczeństwa musi zostać uszanowane” – głosi komunikat.Gwarancje bezpieczeństwa dla UkrainyPo trzecie – europejscy przywódcy domagają się, by po wejściu w życie zawieszenia broni Ukraina mogła liczyć na solidne i prawnie wiążące gwarancje bezpieczeństwa, których częścią byłaby obecność międzynarodowych sił pokojowych. Po czwarte, aktywa Rosji mają pozostać zamrożone do czasu, gdy Moskwa zrekompensuje Ukrainie zniszczenia wojenne. Piąty warunek to „zabezpieczenie interesów Europy w sferze bezpieczeństwa”. Sygnatariusze domagają się, by te elementy ewentualnych negocjacji pokojowych, które dotyczą krajów UE i NATO, były z nimi konsultowane.Według komunikatu Starmer, Merz i Macron poparli apel ukraińskiego prezydenta o zakończenie wojny, zawarty w czwartkowym liście otwartym do Putina. Liderzy potępili zakrojone na szeroką skalę ataki Rosji przy użyciu pocisków i dronów na ukraińskie miasta i podkreślili potrzebę zwiększenia produkcji uzbrojenia dla ukraińskiej armii.Na początku czerwca ujawniono, że latem albo wczesną jesienią Ukraina rozpocznie testy pocisków balistycznych własnej produkcji o nazwie FP-7, a celem lotów testowych będzie Moskwa. Rakieta ma być odpowiednikiem amerykańskiego systemu ATACMS – przekazał główny konstruktor i współwłaściciel firmy zbrojeniowej Fire Point Denys Sztilerman. Jego firma produkuje już między innymi pociski manewrujące dalekiego zasięgu FP-5 Flamingo. Mają one zdolność przenoszenia głowicy bojowej o masie 1150 kg na odległość do 3 tys. kilometrów.Czytaj także: Rosja już w zasięgu nowych rakiet Ukrainy. „Loty testowe na Moskwę”