Teheran nie czekał długo z odpowiedzią. Izraelskie siły powietrzne przeprowadziły nad ranem ataki na cele wojskowe w środkowym i zachodnim Iranie – podało izraelskie wojsko (IDF). Był to odwet za irański ostrzał Izraela. Co ciekawe, do ataku doszło tuż po tym, jak prezydent USA wzywał Izrael do powstrzymania się od uderzenia. Na odpowiedź Iranu nie trzeba było długo czekać. W stronę Izraela poleciały kolejne pociski. „Chwilę temu izraelskie siły powietrzne uderzyły w cele wojskowe należące do irańskiego reżimu terrorystycznego w zachodnim i centralnym Iranie” – poinformowało IDF na platformie X, nie podając dalszych szczegółów.Informacje o atakach w Iranie potwierdziła irańska agencja IRNA, podając, że było to uderzenie za pomocą rakiet balistycznych powietrze-ziemia. Do eksplozji miało dojść w kilku miastach, m.in. Isfahanie, Tebrizie i Teheranie.Izraelskie lotnictwo przeprowadziło ataki na cele w środkowym i zachodnim IranieJak zauważa portal Axios, był to pierwszy izraelski atak na Iran od zawieszenia broni uzgodnionego 8 kwietnia. Wcześniej pierwszy od zawieszenia broni ostrzał Izraela przeprowadził Iran, co było z kolei odwetem za izraelskie bombardowania przedmieść Bejrutu przeciwko sprzymierzonemu z Iranem Hezbollahowi. Izrael powiadomił, że wszystkie irańskie rakiety zostały zestrzelone.Do izraelskiego ataku doszło godziny po tym, jak prezydent USA Donald Trump publicznie zapowiadał, że powie premierowi Izraela Benjaminowi Netanjahu, by powstrzymał się przed odwetem.Czytaj także: Sto dni wojny i wiele niewiadomych. Iran nadal budzi atomowe obawy– Zadzwonię teraz do Bibiego i powiem mu, żeby nie odpowiadał odwetem. Każdy z nich miał swoją zabawę. Izrael miał swój atak, a Iran swój. Nie potrzebujemy kolejnego – mówił Trump portalowi Axios. To samo oświadczył gazecie „Financial Times”, dodając, że Netanjahu nie będzie miał innego wyboru, niż zaakceptować ewentualny układ USA z Iranem.Trump zapowiadał interwencję. Atak nastąpił zaledwie godziny po jego zapowiedziach– Ja podejmuję wszystkie decyzje. Netanjahu nie podejmuje żadnych decyzji – powiedział amerykański prezydent.Po wieczornym ataku Iranu izraelski minister bezpieczeństwa wewnętrznego Itamar Ben Gwir zapowiadał, że „Teheran musi spłonąć”. Dotąd żaden z przywódców nie wydał oświadczenia na temat rozmowy, którą odbyli, ani na temat izraelskiego odwetu.Tymczasem izraelska armia poinformowała rano, że zidentyfikowała drugą falę pocisków wystrzelonych z Iranu w kierunku terytorium Izraela oraz że systemy obronne zostały uruchomiane, by je przechwycić. W Jerozolimie rozległ się odgłos wybuchu – podała agencja AFP. To oczywiście reakcja na nocny nalot Izraela na irańskie terytoria.Odwet za odwet. Zawieszenie broni okazało się tylko teoriąPrzypomnijmy, że izraelskie siły zaatakowały w niedzielę południowe przedmieścia Bejrutu, a celem były „centra dowodzenia”. Zginęły dwie osoby, a 11 zostało rannych.W minionym tygodniu irański minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi ostrzegł, że wszelki atak Izraela na Bejrut zostanie uznany przez Teheran za pogwałcenie rozejmu i spowoduje retorsje.Zaledwie trzy dni wcześniej, po rozmowach w Waszyngtonie, przedstawiciele Izraela i Libanu uzgodnili wznowienie zawieszenia broni, co miało być jednak uzależnione od całkowitego zaprzestania walk przez Hezbollah i wycofania wszystkich jego bojowników z południa Libanu.Hezbollah nie zgodził się na rozejm, a Netanjahu zdecydował w związku z tym, że sprawa ta nie będzie głosowana w Knesecie.Czytaj także: Decyzja Iranu w sprawie broni atomowej. Trump: „Już się zgodzili”