Są wyniki wyborów. Premier Armenii Nikol Paszynian ogłosił zwycięstwo w niedzielnych wyborach parlamentarnych i zapowiedział, że jego partia Umowa Społeczna stworzy samodzielny rząd. Centralna Komisja Wyborcza podała na razie wyniki obejmujące około 16 proc. głosów, według których partia Paszyniana otrzymała 51 proc. poparcia. Według obserwatorów to test dla obecnego premiera, który dąży do pogłębienia więzi z Zachodem i zawarcia pokoju z Azerbejdżanem po wielu latach konfliktu. To historyczne zwycięstwo – oświadczył Paszynian na wieczorze wyborczym w siedzibie swojej partii. Twierdził, że Umowa Społeczna dostała więcej głosów niż podczas poprzednich wyborów w 2021 roku. Formacja Paszyniana uzyskała wówczas 53,95 proc. poparcia. – To oznacza, że obywatele Armenii stanęli po stronie państwa, niepodległości, przyszłości i pokoju – zaznaczył Paszynian.Centralna Komisja Wyborcza po przeliczeniu wszystkich głosów ogłosiła, że Umowa Społeczna otrzymała 49,81 proc. głosów, a więc mniej niż przewidywał szef rządu. Zdobyta większość pozwoli jednak Paszynianowi na stworzenie samodzielnego rządu. Obecny premier sprawuje to stanowisko od 2018 roku i zostanie w ten sposób najdłużej urzędującym szefem rządu w historii kraju.Swoich głównych konkurentów, trzy nastawione prorosyjsko partie, określił stosowanym już przez siebie w kampanii terminem „trójgłowa partia wojny”. Dodał, że nie są to siły polityczne, ale grupa „przestępczo-oligarchiczna”, która powinna zostać wykorzeniona z Armenii. Powtórzył, że liderzy tych formacji zostaną postawieni przed sądem i powinni zostać uwięzieni.Rywal Paszyniania zarzuca oszustwo– Możecie być pewni, wybory jeszcze się nie skończyły. Wciąż nie ma ostatecznych wyników. To nie będzie ich zwycięstwo – oświadczył z kolei w swoim przemówieniu główny rywal Paszyniana, Samwel Karapetian. To ormiańsko-rosyjski oligarcha, który kieruje koalicją Silna Armenia. Dodał, że według jego wyliczeń Umowa Społeczna dostała 23,29 proc. głosów.– Władze nie odniosą upragnionego zwycięstwa, ponieważ już podczas wywiadów można było wywnioskować z ich mimiki, że sprawy nie idą dobrze – twierdził Karapetian. Zarzucił też rządzącym oszustwa wyborcze. – Nigdy w historii świata nie było przypadku, aby przerwano proces liczenia głosów, mówiąc, że wyniki zostaną ogłoszone rano. Widząc, że wskaźniki haniebnie spadają z minuty na minutę, po prostu przerwano liczenie – przekonywał.Wybory w Armenii są postrzegane jako test polityki Paszyniana, który dąży do normalizacji stosunków z Azerbejdżanem po przegranym konflikcie o Górski Karabach, zbliżenia z Zachodem i ograniczenia zależności od Rosji. Główne siły opozycji – Silna Armenia, Blok Armenia (9,94 proc.) i Kwitnąca Armenia (4 proc.) – krytykują go za ustępstwa wobec Azerbejdżanu i opowiadają się za bliższymi relacjami z Moskwą.Operacje dezinformacyjne RosjiArmeńska scena polityczna jest silnie spolaryzowana, kampania wyborcza przebiegała w napiętej atmosferze. Media informowały o masowych operacjach dezinformacyjnych Rosji wymierzonych w Paszyniana. Władze aresztowały z kolei dziesiątki osób, między innymi powiązanych z partiami opozycyjnymi, zarzucając im przestępstwa wyborcze. Oponenci premiera uznali to za represje polityczne, do których Paszynian wykorzystuje aparat państwa.– To hańba, aresztowano 75 członków i sympatyków Silnej Armenii, a w okresie wyborczym zatrzymano 700 osób – mówił w powyborczą noc Karapetian. Oligarcha sam przebywa w areszcie domowym. Aresztowano go w 2025 roku pod zarzutami podżegania do obalenia władzy i przestępstw finansowych.Władze nie ingerowały w nielegalny sposób w swobodę wypowiedzi obywateli – zapewnił w nocy Paszynian, pytany o pojawiające się przez całą wyborczą niedzielę doniesienia opozycji o naruszeniach wyborczych ze strony władz. Powiedział, że organy ścigania reagowały na doniesienia o nieprawidłowościach wyborczych, dotyczących na przykład kupowania głosów. – To również oczywiste, że trójgłowa partia wojny stosowała takie metody, a organy ścigania reagowały – dodał.Czytaj także: „Zarząd do spraw kreatywnych”. Tak Rosja straszy mieszkańców Zachodu