„Rozmowy (nie)wygodne ” o 21:15. Dziecko musi czuć, że jest ważne i widoczne, potrzebuje szacunku do siebie oraz poczucia własnej wartości. A co dzieje się, jeśli któregoś z tych elementów zabraknie? O trudnej drodze przez świat emocji i terapii, która doprowadziła do zrozumienia oraz akceptacji, Agata Młynarska rozmawia z Mariuszem Szczygłem. „Rozmowy (nie)wygodne” o 21:15 w TVP Info. Dziennikarka nie ukrywa, że ma za sobą 17 lat terapii.– Bardzo bym nie chciała powtarzać błędów moich rodziców, a zwłaszcza mamy, która była w tym schemacie, bo tak byliśmy wychowywani i ja wiedziałam, że muszę porzucić ten schemat. Że między innymi przez ten schemat jestem dzieckiem z dysfunkcją, to się nazywa DDA albo DDD, czyli dorosłe dzieci dysfunkcyjne – wyjaśnia Agata Młynarska.W rozmowie z Mariuszem Szczygłem wprost przyznaje, że jej rodzice nie byli alkoholikami, jednak dom był dysfunkcyjny przez chorobę psychiczną ojca.Rozmowy (nie) wygodne już o 21:15 w TVP Info. Gościem Mariusza Szczygła jest Agata Młynarska– W manii ojciec był niezwykle atrakcyjny dla otoczenia, potrafił nie spać, był brylujący, był królem życia, towarzysko w ogóle nie do pokonania. Natomiast to było czasami niebezpieczne, a dla dzieci przede wszystkim potwornie męczące, ponieważ był niepokój związany z tym, że nie wiesz, co cię czeka, nie wiesz, co się wydarzy, nie wiesz, jak będzie reakcja i nie wiesz, dokąd zostaniesz zabrany, zabrana, czy cię tata porwie tu, czy tu, czy będzie awantura, czy jej nie będzie. To wszystko doprowadzało do tego, że ja jako najstarsza córka i najdłużej będąca w tym schemacie rodzinnym, emocjonalnym, nauczyłam się wyprzedzać, nauczyłam się naddawać, nauczyłam się być niewidoczna, nauczyłam się być z boku, nauczyłam się ratować sytuację – dodaje.Dziennikarka przyznaje też, że sporo czasu zajęło jej zbudowanie poczucia własnej wartości.– Ja kiedyś do siebie nie miałam takiego szacunku, ja nie miałam poczucia własnej wartości, mimo że stałam na scenie, gdzie przed sceną było kilkaset tysięcy ludzi, a przed telewizorami wtedy, bo tak to się oglądało, kilka milionów. I nadal wchodziłam z drżeniem serca na scenę, zadając kompletnie kłam temu, co inni widzieli. Ja nie wierzyłam w siebie, miałam tego krytyka wewnętrznego, który mówił: „Słabo wyglądasz, do niczego się nie nadajesz, na pewno się pomylisz, nic nie potrafisz ciekawego powiedzieć”. Z takim krytykiem wewnętrznym szłam przez życie bardzo długo, a teraz jak on mi próbuje podskoczyć, to mu mówię: „Spadaj, po prostu, stary, jesteś żałosny” – i wiem, co jestem warta – podsumowuje Agata Młynarska.Czytaj także: Trzymał swoją twórczość w sekrecie. „Szczęśliwi ludzie książek nie piszą”