Niszczy żywą tkankę porażonych zwierząt. W USA potwierdzono drugi przypadek zakażenia larwą muchy śrubowej (Cochliomyia hominivorax) u miesięcznego cielęcia w hrabstwie Zavala. Pasożyta stwierdzono zaledwie 10 km od rancza, gdzie na początku tygodnia odnotowano pierwsze ognisko choroby – podał portal The Hill. Według ekspertów sytuacja jest niebezpieczna, bo mucha śrubowa niszczy żywą tkankę porażonych zwierząt, a jej niekontrolowana ekspansja grozi zdziesiątkowaniem stad i paraliżem łańcuchów dostaw żywności.Ministerstwo Rolnictwa USA (USDA) podjęło natychmiastowe działania, by opanować sytuację. Dudley Hoskins, wiceminister ds. marketingu i programów regulacyjnych zapewnił o pełnej gotowości służb i podkreślił, że drugi przypadek od 1966 r. wykryto w obrębie wyznaczonej już strefy kwarantanny.Choć wyniki pozostałych próbek z okolicy są negatywne, władze traktują sprawę priorytetowo. Choć mucha śrubowa naturalnie występuje w Ameryce Południowej, to jednak od 2023 r. przesuwa się na północ. W odpowiedzi na to zagrożenie już w lipcu ubiegłego roku zamknięto wszystkie południowe przejścia graniczne dla handlu żywym inwentarzem.Obawy przed niekontrolowaną inwazjąUSDA rozmieściło w Teksasie mobilne jednostki reagowania i rozpoczęło masowe wypuszczanie wysterylizowanych much – w tempie 2 mln z powietrza i 4 mln z ziemi tygodniowo, co ma przerwać cykl reprodukcyjny szkodnika. Wprowadzono też ścisłe restrykcje dotyczące przemieszczania zwierząt.Zobacz też: Myśleli, że sieją pietruszkę korzeniową. Ogromne straty rolnikówThe Hill ostrzegł, że niekontrolowana inwazja w Teksasie, gdzie hoduje się najwięcej bydła w USA, doprowadziłaby do katastrofy gospodarczej. Według szacunków roczne straty dla stanowej gospodarki mogłyby sięgnąć 1,8 mld dolarów.