„Żołnierz, który do nas strzelał, był 10 metrów dalej”. W sobotę na okupowanym przez Izrael Zachodnim Brzegu pochowano siedmiomiesięczne palestyńskie niemowlę, które zostało zastrzelone przez izraelskich żołnierzy. Rodzice dziecka zostali ranni. Niemowlę owinięte w biały całun i flagę palestyńską, zostało pochowane w Hebronie po modlitwach pogrzebowych, które odbyły się w pobliskim meczecie. Dziecko zginęło w piątek podczas podróży samochodem z rodziną w pobliżu miasta Hebron.CZYTAJ TAKŻE: Dzieci w Strefie Gazy skazane na głód. ONZ bije na alarmOjciec dziecka powiedział, że atak był celowy i nie ma możliwości, by doszło do niego przez pomyłkę. Izraelskie wojsko twierdzi, że oddano jeden strzał po tym, jak żołnierze „dostrzegli pojazd przyspieszający w ich kierunku”. Przyznano, że ranni zostali „niezaangażowani cywile” i oświadczyło, że incydent jest przedmiotem dochodzenia.Rodzina niemowlęcia twierdzi, że samochód został zatrzymany, gdy tylko zobaczyli izraelskich żołnierzy. Jak podkreślają padł więcej niż jeden strzał – natomiast jedna kula przebiła szybę i zabiła niemowlę oraz raniła jego rodziców.– Żołnierz, który do nas strzelał, był 10 metrów dalej. Kula przebiła przednią szybę, przeszła przez moje ramię, a następnie trafiła mojego syna w głowę i moją żonę w twarz – powiedział ojciec zabitego dziecka.Wojsko izraelskie nie podało informacji o tożsamości żołnierzy biorących udział w zdarzeniu ani nie poinformowało, czy żołnierze ci nadal pełnią swoje obowiązki.