Sądny dzień gangsterów. Nie powiodła się kolejna próba odzyskania wolności przez byłego bossa pruszkowskiej mafii Andrzeja Z. ps. Słowik oraz jego kompanów o swojsko brzmiących pseudonimach: „Pieprzu” i „Cycek”. Gangsterzy są w aresztach od sierpnia 2025 roku, gdy zostali zatrzymani na gorącym uczynku podczas odbioru 50 tys. złotych, połowy rzekomego długu ich ofiary. Jak ustalił portal TVP.Info, 27 maja sąd zdecydował o przedłużeniu aresztów całej trójce: Andrzejowi Z. ps. Słowik (byłemu bossowi „Pruszkowa”), Michałowi D. ps. Pieprzu (związanemu z gangiem ożarowskim) oraz Krzysztofowi Cz. ps. Cycek (ważnej postaci w narkobiznesie). I to aż do 18 sierpnia. Na nic zdały się próby przekonania sądu, że sprawa jest w sądzie, wszystkie dowody zebrane, a wystarczającą sankcją może być poręczenie majątkowe. Przedłużenie aresztów oznacza, że egzotyczna koalicja gangsterska będzie miała kolejną szansę na odzyskanie wolności, dopiero w rocznicę swojej widowiskowej wpadki w hotelu Presidential, która miała miejsce 18 sierpnia 2025 roku. Wtedy to „Słowik”, „Cycek” i „Pieprzu” umówili się w lobby tego przybytku na spotkanie z człowiekiem, który miał im przekazać 50 tys. złotych. To była połowa sumy należności, którą chcieli windykować trzej gangsterzy. Chwilę po przekazaniu gotówki w lobby zaroiło się od policjantów. Gangsterzy zostali błyskawicznie obezwładnieni przez kontrterrorystów. Wtedy zrozumieli, że wpadli w pułapkę, zastawioną na nich przez funkcjonariuszy Wydziału do Walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw Komendy Stołecznej Policji. Czytaj także: Osławiony pruszkowski boss ponownie wpadł. Niedawno odzyskał wolnośćNie te czasy Według śledczych trzej gangsterzy zaczęli nachodzić swoją ofiarę znacznie wcześniej, składając jej „propozycję nie do odrzucenia”. Argumenty słowne wsparły groźby użycia siły. Wobec mężczyzny i jego bliskich. Z treści zarzutu, który przedstawiono całej trójce, wynika, że „w okresie od 14 do 18 sierpnia 2025 roku w Warszawie działając wspólnie i w porozumieniu w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, groźbą zamachu na życie lub zdrowie pokrzywdzonego i jego rodziny oraz gwałtownego zamachu na mienie usiłował doprowadzić pokrzywdzonego do niekorzystnego rozporządzenia własnym mieniem w łącznej kwocie 100 tys. złotych poprzez zapłatę pieniędzy z tytułu rzekomego długu za inną osobę”. Ofiara wolała zgłosić się do policji niż płacić zbójom z kryminalnego podziemia. Bandyci liczyli zapewne na to, że ofiara, wiedząc z kim ma do czynienia, bez wahania zapłaci. Zapomnieli, że lata 90. skończyły się dawno temu. „Słowik” i jego kompani, oczywiście nie przyznali się do popełnienia zarzucanego im czynu i skorzystali z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Czytaj także: „Słowik” zostaje za kratami. Kolejna szansa wiosną„Pechowy” boss Andrzej Z. ps. Słowik był na wolności od marca 2025 roku. Wówczas to sędzia Maja Minkisiewicz podjęła decyzję o uchyleniu aresztów wobec trzech bossów „Pruszkowa” („Słowika”, Leszka D. ps. Wańka i Janusza P. ps. Parasol), odpowiadających przed sądem za obrót 35 kg kokainy o czarnorynkowej wartości 5,3 mln złotych. Sędzia uznała, że wystarczającymi sankcjami wobec gangsterów będą dozory policyjne (podsądni mają meldować się na policji cztery razy w tygodniu) oraz zakaz kontaktowania się z ustalonymi osobami i zakaz opuszczania kraju. Nie wyznaczyła poręczeń majątkowych, jak to często bywa w takich sprawach. Do zatrzymania Andrzeja Z. ps. Słowik, Leszka D. ps. Wańka i Janusza P. ps. Parasol przez funkcjonariuszy CBŚP doszło 22 listopada 2022 roku. Policjanci ujęli wówczas ponad 20 osób, w tym znanych gangsterów z Zachodniopomorskiego. Żaden z zatrzymanych nie przyznał się do zarzutów. W styczniu ruszył ich proces przed Sądem Okręgowym w Warszawie. „Słowik” twierdził podczas przesłuchania w tej sprawie, że zajmuje się legalnym biznesem – „organizowaniem koncertów i gal bokserskich” – a wcześniej pracował w federacji MMA-VIP. Deklarował, że miesięcznie zarabia około 3 tys. zł. To jeden z najbardziej znanych polskich przestępców, który był członkiem tzw. zarządu mafii pruszkowskiej. W czasie swej przestępczej kariery został nawet ułaskawiony przez prezydenta Lecha Wałęsę. Po uderzeniu w „Pruszków” w 2000 r. zdołał uciec za granicę i ukrywał się w Hiszpanii, skąd robił wypady na zakupy w londyńskim Harrodsie. Złapany został wydany Polsce, gdzie skazano go m.in. za kierowanie gangiem pruszkowskim. Czytaj także: Kokaina dla „Pruszkowa” i tajemnicze zniknięcie dwojga osób