Dramat dwóch rodzin. Dwupiętrowy budynek we włoskim mieście Porto Sant’Elpidio zawalił się po eksplozji gazu, grzebiąc kilkoro mieszkańców pod gruzami. Ratownicy wydobyli spod gruzów trzy osoby. Dwie zginęły na miejscu, a trzecia zmarła w szpitalu. W sobotni poranek, około godz. 5:00, potężny huk przebudził mieszkańców Porto Sant'Elpidio w prowincji Fermo (środkowo-wschodnie Włochy). Eksplozja – najprawdopodobniej butli z gazem – zniszczyła dużą część dwupiętrowego budynku przy Via Trentino. Pod gruzami znalazło się kilkoro jego mieszkańców. Na miejscu katastrofy pojawiły się dziesiątki strażaków i ratowników. Do szpitali przewieziono dwie osoby, które znajdowały się w najmniej zniszczonej części budynku. Jednak z ustaleń służb wynikało, że w domu powinny być jeszcze co najmniej trzy osoby: dwóch mężczyzn i kobieta. Czytaj także: Wybuch gazu w Anielinie. Zginęła nastolatka, a dorosła kobieta ma ciężkie poparzeniaWalka z czasem W czasie akcji ratowniczej natrafiono najpierw na mężczyznę bez oznak życia. Jednak po kilku godzinach, spod gruzów wydobyto żywego mieszkańca domu. W ciężkim stanie trafił do szpitala. Według dziennika „Il Fatto Quotidiano”, ofiara śmiertelna to 47-letni informatyk, który mieszkał z 89-letnim ojcem i 70-letnią matką. To właśnie tych seniorów znaleziono w ruinie budynku. W drugim lokalu mieszkali zaś 90-letnia kobieta i jej 60-letni syn. Tego ostatniego wydobyto żywego spod gruzów. Jednak zmarł w szpitalu. Po godz. 14:00 ratownicy natrafili na zwłoki jego matki. W akcji ratowniczej brali udział m.in. strażacy z jednostki USAR (Urban Search and Rescue – to jednostka przeznaczona do poszukiwań żywych osób pod gruzami w terenie zurbanizowanym), drony oraz specjalnie szkolne psy. Kondolencje rodzinom ofiar złożyła premierka Włoch Giorgia Meloni. Czytaj także: Tragiczny poranek w Ornecie. Mężczyzna zginął w wybuchu gazu