Oburzenie w Wielkiej Brytanii. „To obraza” – tak Andrew Malkinson zareagował na wyrok dla sprawcy gwałtu z 2003 roku. To właśnie w związku z tym przestępstwem doszło do jednej z największych pomyłek w historii brytyjskiego sądownictwa. Malkinson niesłusznie spędził za kratami prawie dwie dekady. Teraz okazało się, że faktyczny sprawca dostał lżejszy wyrok niż błędnie skazany mężczyzna. Do brutalnego ataku doszło wczesnym rankiem 19 lipca 2003 roku na przedmieściach Salford, niedaleko Manchesteru. Około 30-letnia kobieta została pobita i pogryziona. Potem sprawca dusił swoją ofiarę tak długo, aż ta straciła przytomność, a następnie dokonał gwałtu.Andrew Malkinson pracował wtedy jako ochroniarz w lokalnym centrum handlowym. W noc ataku był akurat na zmianie. Mężczyzna na przesłuchaniach konsekwentnie przekonywał, że jest niewinny. Ofiara wskazała go jako napastnika na podstawie materiałów wideo potencjalnych sprawców. W lutym 2004 roku został skazany na karę dożywotniego więzienia, mimo że nie było jasnych dowodów na jego winę.DNA przestępcy nie pasowało do próbki ochroniarzaMalkinson, obecnie 60-latek, próbował odwoływać się od wyroku, ale nie przyniosło to żadnego efektu. Mężczyzna wnioskował nawet do Komisji Nadzoru Spraw Karnych, która bada przebieg spraw i ewentualne pomyłki sądowe. Ta odrzuciła jego wnioski dwa razy – w 2012 i 2020 roku.Czytaj także: Starmer karci policję po zabójstwie Polaka. „Zrobiło mi się niedobrze”Trzy lata po wyroku dla ochroniarza, dzięki nowym technikom, na odzieży ofiary znaleziono ślady DNA sprawcy. Co ciekawe, już w 2009 roku technicy poinformowali policję, że materiał nie może należeć do Malkinsona. W bazie nie było jednak osoby, do której próbka pasowała, więc służby nie podjęły żadnych konkretnych działań.Niesłusznie skazany mężczyzna mógł wyjść na wolność już wiele lat temuSzansa na przełom pojawiła się w 2012 roku. Niejaki Paul Quinn, który kiedyś mieszkał niedaleko miejsca ataku, musiał oddać na komisariacie próbkę DNA. Miało to związek z jego dawną sprawą współżycia z nieletnią. Według dzisiejszego prawa byłoby to traktowane w Wielkiej Brytanii jako gwałt. Nikt jednak nie pokusił się wówczas o porównanie DNA Quinna z próbkami pobranymi wcześniej z miejsc przestępstw. Nawet wtedy, kiedy – po następnych ośmiu latach – Malkinson znów wnioskował o zbadanie sprawy.Niesłusznie oskarżony ochroniarz wyszedł z więzienia warunkowo pod koniec 2020 roku. Po naciskach jego prawników wreszcie sprawdzono bazę DNA. Wtedy okazało się, że materiał Quinna pasuje do tego pobranego z miejsca przestępstwa z 2003 roku.W kwietniu 2026 roku sąd w Manchesterze ostatecznie orzekł, że to Paul Quinn jest winny ataku z 2003 roku. Oburzenie wywołał fakt, że gwałciciel został skazany na zaledwie 24 lata więzienia, z możliwością warunkowego wyjścia po 14 latach.„Siedziałeś i cieszyłeś się wolnością kosztem niewinnego człowieka”Andrew Malkinson, który nadal walczy o sprawiedliwość, nie ukrywał oburzenia tym, że „brutalny, zdeprawowany człowiek” otrzymał „łagodniejszy wyrok” niż on kiedyś. – Przez cały ten czas nie wiedziałem, czy kiedykolwiek zostanę zwolniony – powiedział 60-latek.W trakcie procesu wyszło na jaw, że w chwili ataku Quinn, wtedy 29-latek, był już skazanym przestępcą seksualnym, a pierwszych przestępstw, za które jednak nie poniósł konsekwencji, dopuścił się już jako 12-latek. – Siedziałeś i cieszyłeś się wolnością kosztem niewinnego człowieka – podsumował podczas procesu sędzia Robert Bright.Kiedy sąd odczytywał wyrok skazujący, Paul Quinn, ojciec szóstki dzieci, nawet nie zareagował.Czytaj także: 26 funtów grzywny za gwałt. „Mniej niż mandat za złe parkowanie”