Dlaczego program wciąż przyciąga młodych? Erasmus+ od dekad pozostaje symbolem europejskiej integracji. Dla jednych program jest spełnieniem marzeń o studiowaniu za granicą, dla innych stał się także lustrem problemów współczesnej Europy – od inflacji po kryzys mieszkaniowy. Mimo to zainteresowanie wyjazdami nie słabnie, a młodzi traktują je jako inwestycję w przyszłość. Oficjalna narracja od lat przedstawia program Erasmus+ jako symbol europejskiej otwartości, integracji i równości szans. Rzeczywistość okazuje się jednak znacznie bardziej złożona.Program nadal pozostaje jednym z największych sukcesów Unii Europejskiej, ale dla współczesnych studentów coraz częściej jest nie tylko przygodą życia, lecz także intensywną lekcją samodzielności, zarządzania stresem i walki z codziennymi problemami.Gigantyczny projekt, który zmienił EuropęZ najnowszego raportu Komisji Europejskiej wynika, że tylko w 2024 roku program wsparł ponad 1,5 mln uczestników, a jego budżet wyniósł 4,7 mld euro. Od momentu uruchomienia w 1987 roku z inicjatywy skorzystało już 16,7 mln osób.Dziś Erasmus+ pełni znacznie większą rolę niż zwykła wymiana akademicka. To ogromny mechanizm integracyjny i jedno z najważniejszych narzędzi budowania europejskiej gospodarki opartej na wiedzy i mobilności młodych ludzi.Czytaj także: Rusza nabór ławników Sądu Najwyższego. Taka wygląda proceduraMiędzy marzeniem a codziennościąDla studentów decyzja o wyjeździe coraz rzadziej jest spontaniczną przygodą. Erasmus stał się świadomą inwestycją w przyszłość – ale także źródłem wielu obaw.Choć w 2024 roku zwiększono wysokość stypendiów, by złagodzić skutki inflacji, w praktyce unijne wsparcie nadal nie pokrywa pełnych kosztów życia w wielu europejskich miastach. Największym problemem pozostaje kryzys mieszkaniowy. Znalezienie pokoju w popularnych ośrodkach akademickich bywa dziś niezwykle trudne, a zagraniczni studenci często przegrywają konkurencję na rynku najmu.Studenci jadący na Erasmusa chcą sprawdzić swój angielski, zdobyć doświadczenie i zobaczyć, jak funkcjonują uczelnie za granicą, połączyć naukę z poznawaniem nowych kultur. jednak obawiają się problemów organizacyjnych, że nie zdołają znaleźć mieszkania „na ich kieszeń” lub padną ofiarami oszustwa.Czy Erasmus jest naprawdę dostępny dla wszystkich?Rosnące koszty życia od lat wywołują pytania o to, czy Erasmus+ nadal pozostaje programem równych szans. Komisja Europejska stara się przeciwdziałać temu problemowi, zwiększając wsparcie dla osób znajdujących się w trudniejszej sytuacji ekonomicznej.Według danych za 2024 rok program objął wsparciem blisko 265 tys. uczestników z grup o mniejszych szansach, którzy stanowili 18,8 proc. wszystkich wyjeżdżających.Statystyki pokazują również, że Erasmus+ jest dziś programem zdominowanym przez kobiety – stanowiły one 60 proc. wszystkich uczestników mobilności. Największą grupę nadal tworzą studenci kierunków związanych z administracją, biznesem, prawem oraz sztuką i naukami humanistycznymi.Czytaj także: „Zrozumiałem decyzję prezydenta”. Premier o reakcji po aferze z UPADane nie pozostawiają wątpliwościMimo problemów logistycznych i finansowych zdecydowana większość uczestników ocenia program bardzo pozytywnie. Aż 96 proc. studentów deklaruje zadowolenie z wyjazdu.Erasmus realnie wpływa także na kompetencje i karierę młodych ludzi. 80 proc. uczestników poprawiło znajomość języka obcego, a 68 proc. uważa, że dzięki programowi ma lepsze perspektywy zawodowe. Niemal wszyscy ankietowani poleciliby wyjazd innym studentom.Polska coraz mocniej obecnaPolska od lat pozostaje jednym z najbardziej aktywnych uczestników programu. Od wejścia do Unii Europejskiej w 2004 roku na Erasmusa wyjechało ponad 266 tys. polskich studentów, a kraj przyjął ponad 208 tys. zagranicznych uczestników.Zdaniem Doroty Jurkiewicz–Eckert, koordynatorki programów mobilnościowych w Centrum Europejskim Uniwersytetu Warszawskiego, zainteresowanie programem po pandemicznym spowolnieniu wyraźnie rośnie. – Ostatnie trzy lata to wzrost liczby zgłoszeń nawet o ponad 100 proc. względem okresu sprzed pandemii. Erasmus przeżywa dziś swoisty renesans – podkreśla ekspertka.Wielka Brytania wraca do gryO sile programu najlepiej świadczy przypadek Wielkiej Brytanii. Po Brexicie Londyn zrezygnował z udziału w Erasmusie i próbował stworzyć własny system wymiany akademickiej. Szybko okazało się jednak, że bez europejskiej sieci współpracy brytyjskie uczelnie tracą na atrakcyjności i konkurencyjności.Dziś Wielka Brytania ponownie zabiega o udział w programie, co środowisko akademickie traktuje jako dowód, że Erasmus+ stał się czymś więcej niż projektem edukacyjnym – jest fundamentem europejskiej współpracy naukowej.– Nasi studenci od lat czekają na możliwość ponownego aplikowania na najlepsze uczelnie brytyjskie. Powrót do współpracy z takimi ośrodkami jak University College London byłby dla nas ogromnie ważny – przyznaje Jurkiewicz–Eckert.Erasmus pokolenia ZDzisiejszy Erasmus coraz mniej przypomina beztroską studencką przygodę znaną z opowieści starszych roczników. Dla pokolenia Z wyjazd stał się świadomym projektem zawodowym i osobistym – połączeniem ambicji, samodzielności i potrzeby odnalezienia własnego miejsca w Europie.Mimo kryzysów i rosnących kosztów młodzi Europejczycy wciąż chcą wyjeżdżać. Być może właśnie dlatego, że Erasmus daje im coś więcej niż dyplom czy wpis do CV – doświadczenie życia w świecie bez granic.Czytaj także: Dowódca Brygady Obrony Terytorialnej podejrzany o oszustwa