Interwencja MAEA. Poważny incydent w pobliżu Zaporoskiej Elektrowni Atomowej – informuje Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej. Przy rozminowywaniu terenu przy elektrowni rannych zostało kilku rosyjskich żołnierzy i pracowników elektrowni.. W piątek weszło w życie kolejne tymczasowe zawieszenie broni między Ukrainą a Rosją w rejonie elektrowni. Miało pozwolić m.in. na naprawę uszkodzonej linii energetycznej. Dyrektor generalny MAEA Rafael Grossi wezwał do zachowania najdalej posuniętej ostrożności w działaniach wojsk i pełnego respektowania rozejmu dotyczącego terytorium elektrowni.Jeszcze w piątek Rosja oskarżyła Ukrainę o pogwałcenie tego rozejmu.MAEA przekazała, że została poinformowana przez stronę ukraińską, iż Kijów respektuje zawieszenie broni na terenach siłowni atomowej wynegocjowane przez tę agencję.„Pod nadzorem ekspertów MAEA technicy z obu stron rozpoczną w najbliższych dniach naprawę zniszczonej w wyniku działań wojennych linii energetycznej Dnieprowska o napięciu 750 kilowoltów (kV). Prace ruszą po przeprowadzeniu szeroko zakrojonego oczyszczania terenu z min” – informowała Agencja we wpisie na platformie X. Ataki na infrastrukturę elektrowniLinia Dnieprowska to główna i kluczowa magistrala elektroenergetyczna, która łączy okupowaną przez Rosjan Zaporoską Elektrownię Atomową z ukraińską siecią energetyczną. Od końca marca pozostaje ona odłączona od elektrowni, po tym gdy Rosjanie uderzyli w nią 24 marca. Nie był to pierwszy tego typu atak na ten obiekt – Moskwa ostrzeliwała linię Dnieprowską także w poprzednich latach, co kończyło się jej remontem pod nadzorem MAEA w czasie tymczasowego, lokalnego zawieszenia broni.Pod koniec marca MAEA przekazała, że podczas poprzednich pięciu lokalnych tymczasowych rozejmów przeprowadzono sześć oddzielnych napraw linii energetycznych podłączonych do tej elektrowni jądrowej. Prace te dotyczyły między innymi linii Dnieprowska i rezerwowej Ferospławna-1.„Tym razem przygotowania do naprawy utrudnia lokalizacja uszkodzenia linii energetycznej: znajduje się ono na szczytach wysokich słupów po drugiej stronie linii demarkacyjnej na Dnieprze” – napisała w piątek MAEA.Atak na linię Dnieprowską sprawił, że największa w Europie elektrownia atomowa pozostała podłączona tylko do jednej, słabszej linii rezerwowej o napięciu 330 kV, która jest niezbędna do chłodzenia jej sześciu reaktorów. Co więcej, w ostatnich tygodniach na terenie ZNPP dochodziło także do tak zwanych blackoutów, czyli całkowitego odłączenia obiektu od zewnętrznego zasilania. W takich sytuacjach, jako rozwiązanie ostateczne, uruchamiane są awaryjne generatory diesla.Zobacz także: Rosjanie znów zaatakowali. Elektrownia jądrowa straciła zasilanieBezpieczniki w razie awariiJeszcze w czasach ZSRR oraz po uzyskaniu przez Ukrainę niepodległości każdy z sześciu reaktorów został podłączony do trzech niezależnych awaryjnych generatorów, które w razie blackoutu pozwalają pompom chłodzić rdzeń reaktora i baseny z zużytym paliwem. Generatory uruchamiają się automatycznie i w razie awarii jednego włącza się drugi, a trzeci pozostaje w rezerwie.To właśnie przez odcięcie od wszystkich źródeł zasilania doszło do katastrofy w elektrowni Fukushima Daiichi w Japonii 15 lat temu. Potężne trzęsienie ziemi odcięło wówczas elektrownię od sieci, a fala tsunami zalała generatory, uniemożliwiając konieczne chłodzenie reaktorów. Doprowadziło to do stopienia rdzeni i uwolnienia substancji radioaktywnych do środowiska.Moskwa okupuje ZNPP od pierwszych dni swojej pełnowymiarowej inwazji na Ukrainę. Od tamtego czasu regularnie ostrzeliwuje obiekt i wykorzystuje wywołane przez siebie zagrożenie do szantażu nuklearnego oraz jako tarczę wojskową. Kijów wielokrotnie alarmował, że ukraińscy pracownicy elektrowni są zmuszani do współpracy z okupantem, a także poddawani torturom i są zabijani.Zobacz też: Dron uderzył w budynek elektrowni atomowej. „To jak igranie z ogniem”