„Zagrożenie dla porządku publicznego”. Wyłowienie gigantycznego suma z jeziorka Balaton na stołecznym Gocławiu skończyło się dla 57-letniego Ukraińca bardzo poważnymi konsekwencjami. Mężczyzna usłyszał zarzuty m.in. znęcania się nad zwierzęciem, a następnie został deportowany z Polski. Afera z wyłowieniem ogromnego suma, żyjącego w jeziorku Balaton na stołecznym Gocławiu, wybuchła przed kilkoma dniami. W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie, na którym widać mężczyzn, pływających po zbiorniku na rowerze wodnym i łowiących ryby. Po złowieniu suma ciągnęli go po chodniku i wrzucili do bagażnika auta. Dzięki nagłośnieniu sprawy południowo-prascy policjanci już we wtorek 2 czerwca ustalili osobę odpowiedzialną za złapanie pupilka mieszkańców Gocławia. Zatrzymali 57-letniego obywatela Ukrainy. Ten usłyszał zarzuty dotyczące znęcania się nad zwierzęciem między innymi poprzez przewożenie jej samochodem bez dostępu do wody. Nadto sum miał być w okresie ochronnym, więc nie można go było łowić. Natychmiastowa deportacja W środę 3 czerwca policjanci zdecydowali o przekazaniu Ukraińca Straży Granicznej z wnioskiem o wydalenie go z Polski ze względu na to, że „jego pobyt na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej stanowi zagrożenie dla porządku publicznego”. „Komendant placówki Straży Granicznej w Warszawie wydał 57-latkowi decyzję o zobowiązaniu do powrotu bez określenia terminu dobrowolnego wyjazdu. Jednocześnie orzeczono zakaz ponownego wjazdu na terytorium Polski oraz innych państw obszaru Schengen na okres 5 lat. Ze względu na charakter sprawy decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności” – poinformowała mjr Dagmara Bielec, rzeczniczka prasowa Komendanta Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej. Jeszcze tego samego dnia funkcjonariusze SG doprowadzili mężczyznę do przejścia granicznego w Dorohusku i wydalili go z Polski. Czytaj także: Autem nad Morskie Oko. Pięcioletni szlaban dla influencera