Wieloryba nie udało się uratować. Na duńskiej wyspie Anholt zakończyła się obdukcja zwłok wyrzuconego na brzeg wieloryba. Przyczyny śmierci jeszcze nie ustalono. Wiadomo już jednak, że humbak Timmy był samicą. Przez wiele tygodni losy humbaka, znanego jako Timmy, były czołową informacja mediów w Niemczech i nie tylko. Próba uratowania wieloryba, który od marca wiele razy utknął na mieliźnie u niemieckich wybrzeży Bałtyku, ostatecznie zakończyła się niepowodzeniem. Martwe zwierzę zostało wyrzucone na plaży duńskiej wyspy Anholt. W czwartekwieczorem zakończyła się obdukcja jego zwłok.Na razie duńscy badacze nie stwierdzili jednoznacznej przyczyny śmierci wieloryba. Podali jedynie, że humbak Timmy był samicą, jak już wcześniej przypuszczano. Stwierdzono obecność macicy. Jednak w ostatnich miesiącach wieloryb nie był w ciąży.Obdukcja martwego zwierzęcia rozpoczęła się w czwartek po południu. Ubrani w kombinezony ochronne eksperci najpierw dokonali oględzin i zmierzyli żółto-brązowe zwłoki. Następnie nacięto je długim nożem, aby wypuścić powietrze z mocno nabrzmiałego ciała. Potem wieloryba pocięto na kawałki. Wokół zwierzęcia leżały momentami narządy i wnętrzności.Zobacz także: Humbak z Bałtyku na skraju agonii. Nie ma szans na ratunekWyniki analiz dopiero w nadchodzących miesiącachZespół ekspertów nie był w stanie od razu ustalić jednoznacznej przyczyny śmierci, jak wyjaśniła późnym wieczorem dziennikarzom między innymi duńska biolog Charlotte Bie Thøstesen, która była obecna podczas sekcji. Według badaczy nie jest to jednak niczym niezwykłym, bo często w przypadku takich zwłok trudno orzec, dlaczego zwierzę padło. Nie stwierdzono żadnych widocznych obrażeń, co jednak wynikało również ze stanu rozkładu. Co prawda wykryto pasożyty, ale nie były one przyczyną śmierci.Tim Jensen z Uniwersytetu w Kopenhadze poinformował, że podczas oględzin jamy ustnej i żołądka wieloryba nie stwierdzono obecności sieci ani innych przedmiotów.Zespół pobrał zgodnie z planem próbki, między innymi z nerek i wątroby, oraz skrupulatnie zbadał wnętrze wieloryba, które – jak pokazały zdjęcia – u zwierzęcia rozkładającego się od tygodni uległo już znacznemu zniszczeniu. Wyniki analiz próbek spodziewane są jednak dopiero w nadchodzących miesiącach.Zobacz również: Humbak utknął na płyciźnie po raz piąty. „Zostawmy go w spokoju”Biolog: obdukcja cenna dla badańJak relacjonuje agencja DPA, w trakcie sekcji koparka stopniowo przenosiła części zwłok do przygotowanych kontenerów. Po sekcji, w ciemnościach, usunięto ostatnie szczątki wieloryba.Dla doświadczonego zespołu badaczy taka procedura jest standardowa, ale bardzo cenna – powiedziała już po południu w czwartek biolog Bie Thøstesen. Humbaki to bowiem zwierzęta, które trudno badać w ich naturalnym środowisku morskim. – Kiedy więc znajdujemy tutaj, w Danii, wyrzucone na brzeg wieloryby, wykorzystujemy je do zdobycia wiedzy na temat dziko żyjących zwierząt – powiedziała Thøstesen.Szczątki czekają teraz na odbiór. Kontenery mają zostać wywiezione prawdopodobnie na początku przyszłego tygodnia, jak poinformował Morten Abildstrøm z duńskiego Urzędu ds. Zarządzania Przyrodą.Zwłoki zwierzęcia leżały już od tygodni u wybrzeży wyspy, która jest popularnym celem urlopów. Były mocno spuchnięte od gazów gnilnych i rozdzierane przez mewy – w związku z tym sekcja zwłok nie była dla osób o słabych nerwach.Utylizacją zwłok wielorybów zazwyczaj zajmują się wyspecjalizowane firmy. Nie wszystko jednak zostanie poddane utylizacji. Według Thøstesen niektóre kości zwierzęcia trafią zapewne do kolekcji Muzeum Historii Naturalnej w stolicy Danii, Kopenhadze. Należą do nich na przykład kości płetwowe lub miedniczne.Zobacz też: Potwierdziło się najgorsze. Humbak Timmy nie żyje