Kontrowersje wokół fotografii. Biuro Bezpieczeństwa Narodowego odniosło się w czwartek do zarzutów Onetu dotyczących publikacji zdjęcia, na którym widoczne były niezamazane twarze żołnierzy wojsk specjalnych. BBN wyjaśniło, że fotografia pochodziła od organizatorów uroczystości Święta Wojsk Specjalnych i została przekazana jako materiał informacyjny, bez wskazania konieczności anonimizacji wizerunków. Jak podał Onet, Biuro Bezpieczeństwa Narodowego opublikowało w mediach społecznościowych zdjęcie, na którym można było rozpoznać komandosów i oficerów służb specjalnych.Portal wskazał, że choć Sztab Generalny Wojska Polskiego również udostępnił fotografie z tego wydarzenia, w jego materiałach twarze większości żołnierzy zostały zamazane. W ocenie autorów publikacji doszło do sytuacji, w której – jak ujęto – „wojskowe instytucje przerzucają się odpowiedzialnością, a eksperci i byli dowódcy alarmują: to podanie na tacy kluczowych danych naszych żołnierzy”.CZYTAJ TAKŻE: W piątek prezydent powoła nowego szefa BBNBBN odrzuca zarzutyBBN w odpowiedzi opublikowanej na platformie X podkreśliło, że otrzymało od organizatora uroczystości serię zdjęć przeznaczonych do wykorzystania w materiałach informacyjnych. Część z nich została odpowiednio zanonimizowana, jednak nie wszystkie zawierały zamazane twarze.Jak zaznaczono, opublikowana przez Biuro fotografia nie była w żaden sposób ukryta, co – według BBN – oznaczało brak zastrzeżeń ze strony organizatorów co do jej upublicznienia w takiej formie. Instytucja uznała tym samym zarzuty Onetu za bezzasadne i przekazała to stanowisko również w odpowiedzi skierowanej do redakcji. „Trzeba odróżniać zagrożenia od sensacji”Do sprawy odniósł się także zastępca szefa BBN, gen. bryg. rez. Mirosław Bryś, który stwierdził, iż „powaga państwa polega na odróżnieniu rzeczywistych zagrożeń od medialnych sensacji”.Podkreślił, że fotografia była już wcześniej publicznie dostępna, przedstawia osoby pełniące jawne funkcje i została przekazana przez organizatora wydarzenia w takiej właśnie formie. Wezwał jednocześnie do zachowania proporcji i oddzielenia realnych zagrożeń od – jak to określił – „polityczno-medialnej histerii”. Ponadto do publikacji Onetu odniósł się również minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, który ocenił, że zamiast publicznie komentować sprawę, szef BBN powinien przypominać swoim współpracownikom o zasadach ochrony wizerunku żołnierzy jednostek specjalnych, podkreślając, że jest to podstawowa wiedza w tej dziedzinie. Dowództwo Wojsk Specjalnych tłumaczy okoliczności publikacjiWedług ustaleń Onetu, organizatorem uroczystości w Krakowie było Dowództwo Komponentu Wojsk Specjalnych. Rzecznik jednostki ppłk Mariusz Łepeta, początkowo miał przekonywać dziennikarzy, że sprawa nie ma większego znaczenia, gdyż osoby widoczne na zdjęciach pełnią jawne funkcje.W późniejszym oświadczeniu wskazał natomiast, że przy tego typu wydarzeniach w obiegu mogą funkcjonować różne wersje materiałów, zależne od etapu ich przygotowania do publikacji, a samo zdjęcie miało mieć charakter zbiorowy i mieścić się w standardowych zasadach udostępniania materiałów informacyjnych. CZYTAJ TAKŻE: Zmiany w dowództwie polskiej armii. Nominacja generała Ireneusza Nowaka