Zmieniające się społeczeństwo. Przez lata Aysel pracowała jako przewodniczka, pokazując obcokrajowcom Azerbejdżan nie tylko przez pryzmat zabytków i najważniejszych atrakcji, ale też codzienności i lokalnych zwyczajów. Z czasem postanowiła zamienić pewny etat w turystyce na własny biznes. Otworzyła kawiarnię, która stała się dla niej kolejnym sposobem opowiadania o kraju. Taka decyzja w Azerbejdżanie nie jest jednak oczywista. W społeczeństwie, w którym tradycyjne role płciowe wciąż mają duże znaczenie, kobieta prowadząca własny biznes często musi mierzyć się nie tylko z formalnościami czy ryzykiem finansowym, ale też z brakiem zaufania i przekonaniem, że za jej sukcesem powinien stać mężczyzna.***Karolina Ferens, portal TVP.Info: Co było najtrudniejsze w otwieraniu własnego biznesu w Azerbejdżanie?Aysel: Myślę, że najtrudniejsze nie były formalności ani nawet kwestie finansowe, bo po prostu wzięłam w banku spory kredyt, ale zdobycie zaufania ludzi jako kobieta prowadząca własny biznes. Czasy się zmieniają i w Azerbejdżanie jest coraz więcej kobiet odnoszących sukcesy zawodowe, ale pewne stereotypy nadal są obecne. Na początku naprawdę niesamowicie często mogłam usłyszeć komentarze w rodzaju: „Nie poradzisz sobie sama” albo „Prowadzenie biznesu jest zbyt trudne dla kobiety”.Zdarzało się również, że ludzie od samego początku zakładali, że kawiarnia należy do mojego męża lub chłopaka, a ja tylko pomagam w jej prowadzeniu. Niektórym, szczególnie mężczyznom, trudno było uwierzyć, że to ja jestem właścicielką i sama podejmuję wszystkie najważniejsze decyzje. Ale kobiety też nie dowierzały, że się tego podejmuję, zamiast zająć się czymś „normalnym”. Z czasem, gdy biznes zaczął się rozwijać i koleżanki czy koledzy zobaczyli efekty mojej pracy, ich nastawienie stopniowo się zmieniało. Mimo to właśnie konieczność ciągłego udowadniania swojej samodzielności i kompetencji była dla mnie największym wyzwaniem na początku tej drogi.Czułaś, że musisz udowadniać więcej niż mężczyźni?Tak, zdecydowanie. Miałam poczucie, że jako kobieta muszę najpierw udowodnić, że jestem kompetentna, zanim zostanę potraktowana poważnie. Mężczyznom często przypisuje się pewne cechy automatycznie, bo zakłada się, że poradzą sobie z prowadzeniem biznesu, negocjacjami czy zarządzaniem ludźmi. Kobieta musi najpierw pokazać, że również to potrafi. Nie oznacza to, że spotykałam się wyłącznie z negatywnymi reakcjami, ale zdarzały się sytuacje, w których ludzie byli zaskoczeni, że to ja jestem właścicielką i osobą w pełni decyzyjną.Czasem miałam wrażenie, że muszę pracować dwa razy ciężej, żeby zdobyć taki sam poziom zaufania i szacunku. Na szczęście wiele się zmienia, młodsze pokolenie patrzy na to już inaczej. Myślę jednak, że pewne stereotypy nadal istnieją i kobiety w biznesie wciąż muszą mierzyć się z nimi częściej niż mężczyźni.Czytaj też: „Hanior” w więzieniu m.in. za klocki Lego i sygnet. Ale „korony” nie straciDlaczego postanowiłaś porzucić pracę przewodniczki i postawić wszystko na jedną kartę? Wiedziałaś, że w twoim kraju nie będzie to łatwe.To nie była decyzja podjęta z dnia na dzień. Bardzo lubiłam pracę przewodniczki i przez wiele lat dawała mi ogromną satysfakcję. Dzięki niej poznałam ludzi z całego świata, mogłam opowiadać o swoim kraju i patrzeć, jak zmienia się on na przestrzeni lat. Z czasem jednak chciałam mieć coś własnego, nie mieć szefa, sprawdzić się w roli kogoś, kto wszystko załatwia i odpowiada za wiele rzeczy. Od małego lubiłam „rządzić”. Marzyłam o czymś, co będzie należało tylko do mnie i co będę mogła rozwijać według własnej wizji. Wiedziałam, że prowadzenie biznesu nie będzie łatwe. Miałam świadomość ryzyka i tego, że wiele osób będzie podchodziło do mojego pomysłu sceptycznie, a mimo to uznałam, że jeśli nie spróbuję, zawsze będę się zastanawiać, co by było, gdybym miała odwagę zrobić ten krok. Nie traktowałam tego jednak jako porzucenia pracy przewodniczki, tylko jako jej naturalną kontynuację. Wciąż spotykam ludzi, rozmawiam z nimi i opowiadam o Azerbejdżanie, tylko robię to w inny sposób. Zamiast prowadzić ich ulicami miasta, zapraszam ich do miejsca, które stworzyłam sama. Myślę, że właśnie ta możliwość budowania czegoś własnego i dzielenia się swoją kulturą na własnych zasadach była najważniejszym powodem, dla którego zdecydowałam się zaryzykować.Jak zmieniło się Baku od czasu, gdy pracowałaś jako przewodniczka, do momentu, gdy prowadzisz własną kawiarnię?Baku bardzo się zmieniło przede wszystkim pod względem wyglądu i infrastruktury. Powstało wiele nowych budynków, hoteli, restauracji i przestrzeni publicznych. Miasto stało się bardziej nowoczesne, bardziej otwarte na turystów i zdecydowanie bardziej rozpoznawalne na świecie niż kilkanaście lat temu. Mam jednak wrażenie, że tempo tych zmian jest tak duże, że czasem trudno za nim nadążyć. Niektóre miejsca, które dobrze pamiętam z czasów pracy przewodniczki, całkowicie zmieniły swój charakter. Baku stało się bardziej nowoczesne, ale miejscami straciło też część swojej dawnej atmosfery. Z perspektywy właścicielki kawiarni widzę również inną zmianę – ludzie coraz częściej szukają miejsc z charakterem, lokalnych historii i bardziej osobistych doświadczeń. Kiedyś turyści skupiali się głównie na zabytkach i najważniejszych atrakcjach. Dziś chcą lepiej poznać codzienne życie mieszkańców, lokalną kulturę i mniej oczywiste oblicze miasta. Myślę, że to bardzo pozytywna zmiana. Zawsze ludzie pytają mnie o lokalne herbaty, lokalne ciastka i słodycze. Kiedyś wycieczki szukały tylko McDonalda na mapach.Czytaj też: Kryzys autorytetów? Nie sądzę. Bedoes i Taco robią swojeCzy turyści widzą w Azerbejdżanie to samo, co widzą mieszkańcy?Nie, myślę, że turyści i mieszkańcy często widzą dwa różne kraje. Turyści przyjeżdżają na krótko i naturalnie skupiają się na tym, co najpiękniejsze i najbardziej charakterystyczne – zabytkach, nowoczesnej architekturze, górach, jedzeniu czy gościnności ludzi. To obraz prawdziwy, ale jednak niepełny.Mieszkańcy widzą także codzienne życie ze wszystkimi jego zaletami i problemami. Widzą kwestie, których turyści często nie dostrzegają lub nie mają czasu zauważyć – wyzwania ekonomiczne, zmiany społeczne czy problemy, z którymi mierzą się na co dzień zwykli ludzie. Spojrzenie turystów bywa bardzo ciekawe. Jako przewodniczka często słyszałam zachwyty nad rzeczami, które dla mnie były zupełnie zwyczajne. Dzięki nim czasem sama zaczynałam patrzeć na swoje miasto i kraj z większą uważnością.Myślę więc, że prawdziwy obraz Azerbejdżanu znajduje się gdzieś pomiędzy tym, co widzą mieszkańcy, a tym, co dostrzegają odwiedzający.Czy prowadzenie kawiarni to twój sposób opowiadania o kraju?Dla mnie to zdecydowanie coś więcej niż tylko biznes. Oczywiście kawiarnia musi się utrzymać i być dobrze zarządzana, ale od początku zależało mi na stworzeniu miejsca, które będzie opowiadać o Azerbejdżanie w bardziej osobisty sposób. Goście przychodzą na herbatę czy coś do jedzenia, ale często zostają na rozmowę. Pytają o życie w Azerbejdżanie, o tradycje, o codzienność mieszkańców. Bardzo lubię te rozmowy, bo pozwalają pokazać kraj z perspektywy, której nie znajdzie się w przewodnikach czy w internecie.Myślę, że jedzenie, herbata i gościnność są ważną częścią naszej kultury. Jeśli ktoś wychodzi z mojej kawiarni nie tylko najedzony, ale też z lepszym zrozumieniem Azerbejdżanu i jego mieszkańców, to traktuję to jako swój mały sukces.Czytaj też: Tylko USA? Politycy zapominają, co jest dla Polski najważniejszeMyślisz, że twoja historia mogła zmienić czyjś sposób postrzegania kobiet? Udowodnić, że mogą prowadzić biznesy tak samo jak mężczyźni?Mam taką nadzieję. Otwierając kawiarnię, nie zakładałam, że będę komukolwiek coś udowadniać. Chciałam po prostu stworzyć miejsce, o którym marzyłam i które będzie funkcjonowało na moich zasadach. Z czasem jednak zdałam sobie sprawę, że sama moja obecność w roli właścicielki i osoby zarządzającej biznesem jest dla niektórych ludzi pewnym sygnałem, na przykład dla faceta, który wychodzi z założenia, że kobieta ma tylko zajmować się domem, a widzi, że jakoś jednak daję radę, a nawet zarabiam więcej od niego. Poza tym, jeżeli choć jedna kobieta spojrzała na moją historię i pomyślała, że ona również może spróbować, podjąć ryzyko albo zawalczyć o własny pomysł, to bardzo mnie to cieszy. Zdarzało się, że młodsze dziewczyny pytały mnie o prowadzenie firmy albo mówiły, że podziwiają moją odwagę. Takie momenty są dla mnie bardzo ważne. Jednocześnie nie uważam, że kobiety powinny wciąż udowadniać, że potrafią robić to samo, co mężczyźni. Powinny mieć po prostu taką samą szansę, by zostać ocenione przez pryzmat swojej pracy, kompetencji i zaangażowania. Mam nadzieję, że z każdym rokiem będzie to coraz bardziej oczywiste, również u nas w Azerbejdżanie.Czytaj także: „Dziś mówiłby to, co powinniśmy usłyszeć”. 45 lat temu odszedł prymas Wyszyński